Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni Szczegół
Ostatni Szczegół - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni Szczegół

Электронная книга - «Ostatni Szczegół». Краткое содержание книги:

Odpoczywający na Karaibach Myron Bolitar musi pilnie wracać do Nowego Jorku – jego wspólniczka Esperanza Diaz została aresztowana pod zarzutem zabójstwa znanego bejsbolisty Clu Haida, jego pierwszego klienta. Co gorsza, nie chce składać wyjaśnień, milczy jak zaklęta. Myron nie wierzy w winę przyjaciółki, pomimo iż wskazują na nią liczne poszlaki – krew oraz broń znalezione w biurze i samochodzie, awantura z Clu krótko przed jego śmiercią. Czy śmiertelny wypadek, jaki Clu spowodował przed dwunastoma laty, ma związek z zabójstwem? Dlaczego ktoś celowo wpędzał go w depresję, fałszując wyniki kontroli antydopingowej? Co ma z tym wszystkim wspólnego Esperanza?
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 68
Перейти на страницу:

– Niech pan spocznie.

Myron obrócił się do pani Palms. Prawdziwej czy ze zdjęcia? Nie, jej domowy strój świadczył, że jest najprawdziwsza. Niemniej z trudem powstrzymywał odruch, żeby jej dotknąć i się upewnić.

– Dziękuję – powiedział.

– To wesele naszej córki, Sary. Sprzed czterech lat.

– Aha.

– Dla nas był to wyjątkowy dzień.

– Na pewno.

– Wesele odbyło się w The Manor w West Orange. Zna pan ten lokal?

– Miałem tam bar micwę – odparł.

– Naprawdę? Pańscy rodzice z pewnością mile to wspominają.

– Tak.

Czy aby na pewno? Tata z mamą trzymali większość zdjęć w albumie. Pani Palms uśmiechnęła się.

– Zdaję sobie sprawę, że to dziwi, ale… och, wyjaśniałam to już tysiąc razy, więc mogę jeszcze raz.

Westchnęła i wskazała kanapę. Myron usiadł. Pani Palms również.

Splotła dłonie i spojrzała na niego pustym wzrokiem, jak kobieta, która siedzi za blisko wielkiego ekranu życia.

– Ludzie fotografują wyjątkowe okazje – zaczęła z nadmierną powagą. – Chcą utrwalić ważne chwile. Chcą się nimi cieszyć, rozkoszować, przeżywać na nowo. Ale tego nie robią. Pstrykają zdjęcia, oglądają raz, a potem wkładają do pudełka i zapominają o nich. A ja nie. Pamiętam dobre czasy.

Zanurzam się w nich i odtwarzam, w miarę możliwości. W końcu żyjemy dla tych chwil, prawda, Myronie?

Skinął głową.

– Kiedy więc siedzę w tym pokoju, pokrzepiam się chwilami, które zaliczam do najszczęśliwszych w życiu. Stworzyłam tu sobie idealną aurę.

Myron ponownie skinął głową.

– Nie jestem wielką miłośniczką sztuki – ciągnęła. – Nie przepadam za wieszaniem bezosobowych litografii na ścianach. Co za przyjemność patrzeć na wizerunki nieznanych ludzi i miejsc? Nie dbam aż tak bardzo o wystrój. Nie lubię też antyków i fidrygałek w stylu Marthy Stewart. Wie pan, co jest dla mnie piękne?

Spojrzała na niego wyczekująco.

– Co? – wszedł w rolę Myron.

– Rodzina – odparła. – Dla mnie piękna jest moja rodzina. Moja rodzina to sztuka. Rozumie pan?

– Tak.

Dziwne, ale rozumiał.

– Dlatego nazwałam ten salon Pokojem Weselnym Sary. Wiem, że to niemądre. Nadawanie nazw pokojom. Powiększanie starych zdjęć i robienie z nich tapety. Ale tutaj wszystkie pokoje są takie. Sypialnię Billy'ego Lee na piętrze nazwałam Rękawicą Łapacza. Mieszka tam, kiedy tu przyjeżdża. Myślę, że to go pokrzepia. – Uniosła brwi. – Chce pan zobaczyć?

– Pewnie.

Zerwała się z kanapy. Ścianę przy schodach wyklejono wielkimi czarno – białymi zdjęciami poważnej małżeńskiej pary w ślubnych strojach i żołnierza w mundurze.

– To Ściana Pokoleniowa – wyjaśniła pani Palms. – Moi pradziadowie. Oraz Hank, mój mąż. Zmarł trzy lata temu.

– Przykro mi. Wzruszyła ramionami.

– Te schody są sprzed trzech pokoleń. Uważam, że to dobry sposób na upamiętnienie przodków. Myron nie zaoponował. Spojrzał na zdjęcie nowożeńców na progu wspólnego życia, prawdopodobnie lekko wystraszonych. A teraz martwych.

Głębokie myśli, autor: Myron Bolitar.

– Wiem, co pan myśli – dodała. – Ale czy to jest dziwniejsze od wieszania na ścianach olejnych portretów zmarłych krewnych? Bardziej realistyczne.

Trudno zaprzeczyć.

Na ścianach korytarza na piętrze widniały sceny z jakiegoś przyjęcia kostiumowego z lat siedemdziesiątych. Mnóstwo garniturów sportowych i spodni dzwonów. Myron nie spytał z jakiego, a pani Palms nie wyjaśniła. I bardzo dobrze. Wszedł za nią do pokoju z lewej. Rękawica Łapacza zasłużyła na swą nazwę. Baseballową karierę Billy'ego Lee udokumentowano na wzór sal pamięci w Panteonie Sławy. Ekspozycję otwierało zdjęcie Billy'ego z ligi młodzików, niezwykle pewnego siebie młokosa o szerokim uśmiechu, przycupniętego w pozie łapacza. Lata mknęły: liga młodzików, liga juniorów młodszych, drużyna Uniwersytetu Duke i wreszcie zaszczytny sezon gry w Orioles upamiętniony zdjęciem, na którym Billy Lee z dumą prezentował pierścień za zdobycie mistrzostwa Stanów. Myron przyjrzał się fotografiom z uczelni. Jedną z nich wykonano przed siedzibą Psi U, ich bractwa studenckiego. Billy Lee w stroju baseballowym, w otoczeniu licznych kolegów z konfraterni, w tym jego i Wina, otaczał ramieniem Clu. Myron pamiętał, kiedy zrobiono to zdjęcie. Drużyna baseballowa po zwycięstwie z baseballistami z uniwersytetu stanowego Florydy zdobyła mistrzostwo kraju. Świętowali trzy dni.

– Pani Palms, gdzie jest Billy Lee? – spytał Myron.

– Nie wiem.

– Nie wie pani dlatego, że…

– Uciekł – przerwała mu. – Znowu.

– Nie pierwszy raz?

Szklistym wzrokiem wpatrzyła się w ścianę.

– Być może Billy Lee nie znajduje tu pocieszenia – powiedziała cicho. – Może ten pokój przypomina mu, jak powinno być. – Stanęła twarzą do Myrona. – Kiedy widział go pan ostatnio? Próbował sobie przypomnieć.

– Dawno.

– Jak to?

– Nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi. Wskazała ścianę.

– To pan? Tam, na drugim planie?

– Tak.

– Billy mówił mi o panu.

– Naprawdę?

– Że jest pan agentem sportowym. Agentem Clu, jeśli się nie mylę.

– Tak.

– Pozostał pan jego przyjacielem?

– Tak.

Skinęła głową, jakby to tłumaczyło wszystko.

– Dlaczego pan szuka mojego syna, Myron? Nie za bardzo wiedział, jak jej to wyjaśnić.

– Słyszała pani o śmierci Clu? – spytał.

– Oczywiście. Biedny chłopak. Zagubiona dusza. Pod wieloma względami jak Billy Lee. Chyba właśnie to ich do siebie zbliżyło.

– Widziała go pani ostatnio?

– Dlaczego pan o to pyta? Powiedziałeś A, to musisz powiedzieć B.

– Próbuję się dowiedzieć, kto go zabił. Zesztywniała, jak gdyby jego słowa poraziły ją słabym prądem.

– Myśli pan, że Billy Lee miał z tym coś wspólnego? – spytała.

– Nie, skądże – zaprzeczył, ale tuż po wypowiedzeniu tych słów zaczął się zastanawiać. Clu ginie, jego zabójca ucieka… Kolejny powód do uzasadnionych wątpliwości. – Wiem, że blisko się przyjaźnili. Pomyślałem, że a nuż Billy Lee mi pomoże.

Patrząca na dwóch baseballistów stojących przed siedzibą Psi U, pani Palms wyciągnęła rękę, jak gdyby chciała pogłaskać syna po twarzy. Lecz ją cofnęła.

– Przystojny był z niego chłopak, prawda?

– Tak.

– Dziewczyny… Wszystkie kochały mojego Billy'ego Lee.

– Miał powodzenie jak nikt.

Uśmiechnęła się, cały czas wpatrując się w zdjęcie. Myron poczuł się nieswojo. Pamiętał odcinek Strefy mroku, w którym starzejąca się królowa ekranu ucieka od rzeczywistości w rzeczywistość swojego dawnego filmu. Zdaje się, że pani Palms marzyła o tym samym. W końcu oderwała oczy od syna.

– Clu wpadł parę tygodni temu.

– A konkretnie?

– Dziwne.

– Co?

– O to samo spytała mnie policja.

– Byli u pani?

– Oczywiście.

Z pewnością sprawdzili billingi telefoniczne. Albo sprowadził ich tu inny trop.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 68
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)