Biały stożek Ałaidu
- Автор: Журавлева Валентина Николаевна, Днепров Анатолий Петрович
- Год: 1961
- Язык: польский
- Год: Iskry
- Переводчик: Janina Dziarnowska
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały stożek Ałaidu». Краткое содержание книги:
Samolot zniżał się. Igor wrócił do kabiny i znów siedział w niej w królewskiej bezczynności, póki koła nie zatrzymały się przed wykreśloną na lotnisku linią i wszystkie drzwi nie otwarły się automatycznie.
Wysiadł z samolotu ostatni.
6
Trafił mu się wibrolot starej konstrukcji i mógł sobie używać do woli, naciskając guziczki sterowania. Ale — rzecz dziwna — teraz nie sprawiało mu to przyjemności. Co więcej, uważał trzymanie palców na klawiszach za rzecz uciążliwą. Rankiem mu się lepiej latało. Ręce miał wolne, myśli również, skrzydła podporządkowywały się niemal podświadomym życzeniom.
Przypominało to lot w snach. Lot? Tak, rankiem doznawał uczucia lotu. A teraz zwyczajnie zmieniał miejsce w przestrzeni. Zwykła operacja komunikacyjna, którą muszą odbywać wszyscy niemal ludzie Ziemi, tak samo jak dawniej, gdy, jeżeli wierzyć starym filmom, jeździli do pracy na rowerach.
Aleksy siedział w niewielkim pokoju przed pulpitem sterowania — identyczną kopią tego, przy którym Igor przeżył przed godziną denerwujące chwile. Obok stał jeszcze jeden fotel i jeszcze jeden pulpit.
— Tak teraz latam — rzekł Loszka wskazując ręką na swoje gospodarstwo. — Nie odrywając się od ziemi.
Spojrzał na Igora i roześmiał się.
— Za to pracuję — dodał. — Prowadzę sto samolotów na raz. Czyli, że mam sto razy więcej szans do interweniowania w pracę maszyny niż ty. Dzisiaj wybłagałem jeszcze dziesięć rejsów — z trudem dali się przekonać. Postawili mi zapasowy pulpit. To na wypadek, gdyby zdarzyły się dwa uszkodzenia na raz. Według teorii prawdopodobieństwa…
— Ach, ta teoria! — Igor machnął ręką. — Zapoznałem się z nią dzisiaj w praktyce.
— I twój samolot znalazł się wśród tych dziesięciu. Wyobrażam sobie, jaki byłeś zawiedziony, gdy się okazało, że nie musisz pomagać maszynie! Takich samych uczuć musiał kiedyś doznawać ostatni dorożkarz albo ostatni szofer. Należysz już do przeszłości. Igorku!
— Po prostu lubię latać.
— Któż dziś nie lata? I czym wrażenia pilota różnią się od wrażeń pasażerów? Chcesz mieć prawdziwe przeżycia — chodź pracować ze mną. Co prawda nie będziesz już wtedy latał. W moim zawodzie to już niepotrzebny zbytek. Za to praca interesująca. Weź pod uwagę, że tak czy inaczej na przyszły rok zredukują wszystkich pilotów. Nawet loty próbne będą się odbywać automatycznie — za pomocą zaprogramowanych urządzeń.
Rudy Loszka śmiał się, nos mu błyszczał, piegi się rozpłynęły. Nie uważał za potrzebne wywabiania piegów, nie chciał też zmieniać kształtu uszu — miał uszy odstające, przypominające dłonie przystawione do głowy. Loszka uważał, że może całkowicie być takim, jakim stworzyła go matka natura!
— Przecież masz, chłopie, jeszcze inne specjalności! Możesz wybierać. No, będziesz w końcu latającym biologiem. Przecież twój rezerwat jest przewidziany do badań z powietrza. Mówię ci, że to wcale nie jest takie tragiczne, jak ci się wydaje.
…Rzeczywiście! Cóż się zmieniło na świecie? Uczucia, których doznaje się przy kierowaniu maszyną? Można je spotęgować będąc naziemnym dyżurnym. Lot? Cudowniejszego lotu niż wibrolotem bez tablicy sterowania świat jeszcze nie widział.
Romantyka? Tak, bez romantyki ani rusz! Ale kryje się ona w każdej pracy. To, co robi Loszka, też jest romantyczne, chociaż Loszka się do tego nie przyznaje.
Igor wyszedł na ulicę i wezwał wibrolot. Podbiegł stary, naiwny, romantyczny wibrolot z guziczkami gęsto natkanymi na maleńkim pulpicie. Igor miał ochotę podrapać go za uszami, jak robił w dzieciństwie ze swoim osiołkiem. Osiołek Waśka i kałuża pełna kijanek odegrały dużą rolę w jego zamiłowaniach do biologii.
Usiadł w fotelu i położył palce na klawiszach.
— Leć! — rozkazał.
Fotel ani drgnął.
Wtedy nacisnął guziczek — mały, obluźniony — wgniótł go z łatwością. Za plecami Igora rozwinęły się skrzydła i wibrolot pofrunął.
Walentyna Żurawlowa
Błękitna planeta
Nie znalazł się jeszcze uczony,
który obliczyć by zdołał
rozmach skrzydeł myśli człowieczej.