Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Dziennik Bridget Jones - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dziennik Bridget Jones

Электронная книга - «Dziennik Bridget Jones». Краткое содержание книги:

“Fenomenalna satyra na stosunki międzyludzkie we współczesnych miastach? Ironiczny i tragiczny opis upadku rodziny nuklearnej? A może bezsensowne bredzenie wstawionej trzydziestoparolatki?
„Przekomiczna książka. Nawet mężczyźni będą się śmiać” – Salman Rushdie.
„Wciągająca lektura… Przezabawny Dziennik Bridget Jones bezbłędnie pokazuje niedole niezamężnej kobiety” – Sunday Express.
„Szalona humoreska… bezlitosny rozbuchany dowcip… niezwykle zabawna książka” – Sunday Times.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:

12minipizz,

1 torcik beżowy z malinami,

1 tiramisu (duże pudełko),

2 baloniki Swiss Mountain.

Sharon prezentowała szczytową formę.

– Dranie! -wydarła się już o 8.35, po czym wlała sobie prosto do gardła trzy czwarte kieliszka Kir Royal. – Głupi, zarozumiali, aroganccy, egoistyczni manipulatorzy i dranie. Uważają, że wszystko im się należy. Podaj mi jedną minipizzę, dobrze?

Jude była przygnębiona, bo Podły Richard, z którym jest aktualnie w separacji, wciąż do niej wydzwania i, żeby podtrzymać jej zainteresowanie, zarzuca drobne przynęty słowne sugerujące, że chce znów zacząć się z nią spotykać, ale asekuruje się deklaracjami, że chodzi mu wyłącznie o „przyjaźń” (oszukańczy, toksyczny koncept). Poprzedniego dnia wykonał wyjątkowo bezczelny, protekcjonalny telefon z pytaniem, czy Jude idzie na przyjęcie do wspólnego znajomego.

– W takim razie ja nie przyjdę – powiedział. – Nie, to naprawdę nie byłoby w porządku wobec ciebie. Widzisz, chciałem przyprowadzić moją… no wiesz, dziewczynę. To nic poważnego. Po prostu panienka, która jest na tyle głupia, że od paru tygodni pozwala mi się bzykać.

– Co?! – eksplodowała Sharon, która zaczynała się już robić różowa. – W życiu nie słyszałam, żeby ktoś powiedział o kobiecie coś tak obrzydliwego. Arogancki dupek! Jak śmie nazywać przyjaźnią traktowanie cię jak mu się żywnie podoba i łechtać swoje ego kosztem twoich nerwów? Gdyby naprawdę nie chciał cię zranić, trzymałby gębę na kłódkę i przyszedł na to przyjęcie sam, a nie machał ci przed nosem swoją nową dziewczyną,

– „Przyjaciel?” Raczej wróg numer jeden! – wykrzyknęłam radośnie i przegryzłam kolejnego Silk Cuta paroma rulonikami z łososia. – Drań!

O 11.30 Sharon perorowała już na pełnych obrotach.

– Dziesięć lat temu uważano ludzi, którzy dbali o środowisko, za brodatych dziwaków w sandałach, a spójrzcie, jaką władzę ma zielony konsument dzisiaj – krzyczała, wtykając palce w tiramisu, żeby je potem oblizać. – Za parę lat to samo będzie z feminizmem. Mężczyźni nie będą już porzucać rodzin i poklimakteryjnych żon dla młodych kochanek ani podrywać kobiet, popisując się arogancko swoim wzięciem, ani sypiać z kobietami bez subtelności i zobowiązań, bo wszystkie te młode kochanki i kobiety odwrócą się na pięcie i powiedzą im, żeby spadali na bambus, i mężczyźni będą się musieli obejść bez seksu i bez kobiet, póki nie nauczą się postępować przyzwoicie, zamiast zanieczyszczać kobiece środowisko swoim GOWNIARSKIM, BEZCZELNYM, EGOISTYCZNYM ZACHOWANIEM!

– Dranie! – wrzasnęła Jude, siorbnąwszy Pinot Grigio.

– Dranie! – zawtórowałam z ustami pełnymi mieszanki bez i tiramisu.

– Cholerne dranie! – dodała Jude, odpalając nowego Silk Cuta od poprzedniego. I wtedy zadzwonił dzwonek.

– To pewnie Daniel, cholerny drań – powiedziałam. – Czego? – krzyknęłam do domofonu.

– Cześć, kochanie – odparł Daniel swoim najłagodniejszym, najuprzejmiejszym głosem. – Wybacz, że zawracam ci głowę. Dzwoniłem wcześniej i zostawiłem wiadomość na sekretarce. Cały wieczór tkwiłem na przeraźliwie nudnym zebraniu i bardzo chciałem cię zobaczyć. Jeśli chcesz, dam ci tylko buziaka i sobie pójdę. Mogę wejść?

– Wrr! No dobra – mruknęłam niechętnie, nacisnęłam guzik i wróciłam zygzakiem do stołu. – Cholerny drań.

– Cholerny patriarchat – ryknęła Sharon. – Gotowanie, wspieranie, piękne młode ciała, kiedy oni są starzy i grubi. Myślą, że rolą kobiety jest dawanie im tego, co ich zdaniem słusznie im się… Skończyło się wino?

Wtedy Daniel stanął w drzwiach uroczo uśmiechnięty. Wyglądał na zmęczonego, ale był gładko ogolony i w garniturze. W rękach miał trzy bombonierki Milk Tray.

– Kupiłem wam po jednej do kawy – powiedział, unosząc seksownie brew. – Nie przeszkadzajcie sobie. Zrobiłem zakupy na weekend.

Wniósł do kuchni osiem reklamówek z Cullensa i zaczął chować wszystko do szafek. W tym momencie zadzwonił telefon. Było to radio taxi, które dziewczyny zamówiły pół godziny wcześniej, z informacją, że na Ladbroke Grove był okropny karambol, a w dodatku wszystkie ich wozy wyleciały w powietrze i nie przyjadą wcześniej niż za trzy godziny.

– Gdzie mieszkacie? – zapytał Daniel. – Odwiozę was. Nie możecie o tej porze łapać taksówki na ulicy. Kiedy dziewczyny miotały się, szukając torebek i szczerząc głupio zęby do Daniela, zaczęłam wyjadać z mojej bombonierki wszystkie czekoladki z nadzieniem orzechowym, kakaowym, migdałowym i karmelowym, jednocześnie dumna, że mam idealnego faceta, z którym moje koleżanki chętnie by się bzyknęły, i wściekła, że ten z reguły obrzydliwie seksistowski pijak zepsuł nam feministyczne zrzędzenie, ni stąd, ni zowąd udając księcia z bajki. Hmm. Zobaczymy, jak długo wytrzyma, pomyślałam, czekając na jego powrót. Kiedy wrócił, wbiegł po schodach, porwał mnie w ramiona i zaniósł do sypialni.

– Dostaniesz jeszcze jedną czekoladkę, bo jesteś urocza, nawet kiedy się wstawisz – powiedział, wyjmując z kieszeni owinięte w złotko czekoladowe serce. A potem… Mmmmmm.

14 maja, niedziela

7 wieczorem.

Nienawidzę niedzielnych wieczorów. Czuję się tak, jakbym nadal chodziła do szkoły. Mam napisać dla Perpetuy tekst do katalogu. Ale najpierw zadzwonię do Jude.

7.05.

Nie ma jej. Grr! No to do roboty.

7.10. Zadzwonię jeszcze do Sharon.

7.45.

Shazzer wkurzyła się, że dzwonię, bo dopiero przyszła do domu i chciała zadzwonić pod 1471, żeby sprawdzić, czy facet, z którym się spotyka, dzwonił, kiedy jej nie było, a teraz będzie tam zapisany mój numer. 1471 podaje numer telefonu ostatniej osoby, która do ciebie dzwoniła, co uważam za genialny wynalazek. Rozbawiła mnie reakcja Sharon, bo kiedy we trzy dowiedziałyśmy się o 1471, była mu całkowicie przeciwna i stwierdziła, że British Telecom żeruje na osobach mających skłonność do uzależnień i na panującej w społeczeństwie epidemii rozpadu związków. (Podobno niektórzy dzwonią pod 1471 po dwadzieścia razy dziennie.) Natomiast Jude jest jego zdecydowaną zwolenniczką, chociaż przyznaje, że jeśli właśnie się z kimś rozstałaś albo zaczęłaś z kimś sypiać, przez 1471 możesz być podwójnie nieszczęśliwa, kiedy wrócisz do domu: do nieszczęścia „żadnej wiadomości na sekretarce” dochodzi nieszczęście żadnego numeru w pamięci 1471” albo „numer w pamięci okazuje się numerem twojej matki”. Podobno amerykański odpowiednik 1471 podaje numery wszystkich osób, które dzwoniły, odkąd ostatni raz sprawdzałaś, i ile razy. Drżę z przerażenia na myśl, że w ten sposób mogłyby wyjść na jaw moje obsesyjne telefony do Daniela za dawnych czasów. U nas dobre jest to, że jeśli wykręcisz 141, zanim zadzwonisz, twój numer nie zostanie zapisany. Jude mówi jednak, że trzeba uważać, bo jeśli przypadkiem zastaniesz kogoś w domu i odłożysz słuchawkę, a w pamięci nie będzie żadnego numeru, mogą się domyślić, że to byłaś ty. Muszę pilnować, żeby Daniel się o tym wszystkim nie dowiedział.

9.30.

Wyskoczyłam za róg po papierosy i wracając, usłyszałam na schodach, że dzwoni telefon. Uświadomiwszy sobie, że po rozmowie z Tomem nie włączyłam sekretarki, popędziłam na górę, wysypałam zawartość torebki na podłogę, żeby znaleźć klucz, i rzuciłam się do telefonu, który w tym momencie przestał dzwonić. Zadzwonił ponownie, kiedy poszłam do łazienki, i przestał, jak tylko go dopadłam. Kiedy odeszłam, rozdzwonił się znowu, i tym razem zdążyłam go odebrać.

– Dobry wieczór, kochanie. Wiesz co?

Mama.

– Co? – zapytałam smętnie.

– Zabieram cię do kolorystki! I przestań mówić „co”, kochanie. Nie mogę patrzeć, jak się snujesz w tych ponurych brązach i szarościach. Wyglądasz jak klon przewodniczącego Mao.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)