Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Księżniczka
Księżniczka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Księżniczka

Электронная книга - «Księżniczka». Краткое содержание книги:

Wampir wytwarza wokół siebie specyficzną atmosferę. Coś subtelniejszego niż zapach, co łowca wampirów wyczuwa szóstym zmysłem, zmysłem polowania. Ten zmysł sprowadził do Krakowa aż dwóch łowców.

Monika polubiła szkołę. Wśród koleżanek wzbudza sympatię, ale szepczą, nazywają ją Księżniczką; jest taka od nich różna. Widać, że ze Stanisławą i Katarzyną łączy ją jakieś porozumienie.

Czy można otrzymać złoto innym sposobem niż przez alchemię, naukę doskonałych? Można. Cena jest jednak wysoka. Mistrz Sędziwój ją zna, zna tajemnicę Bractwa Drugiej Drogi. Czy będzie musiał rozstać się z ukochanym miastem?

A inspektor policji ma trudny orzech do zgryzienia. Martwy człowiek, przyszpilony do podłogi szpadą, ślady trucizn, rękawica… Jakby tego było mało, co i raz pojawiają się kolejne trupy, odcięte dłonie, połamane japońskie miecze ze sklepu z pamiątkami… I praktykant – mądrala, wymiotujący nawet na widok mumii.

Zadanie inspektora: jak połączyć to wszystko w sensowną historię?
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 45
Перейти на страницу:

Jednym ruchem odrzucił dymiącą jeszcze lufę, ale nie zdążył już sięgnąć po bagnet. Gwałtowne uderzenie miotnęło nim o ścianę.

* * *

Alchemik siadł w fotelu i ściągnął pocztę. List od dominikanów miał zakodowany załącznik. Kilka minut trwało łamanie szyfru. Wczytał się w raport i zagryzł nerwowo wargi. Delikatny wywiad przeprowadzony w osiemdziesięciu punktach skupu złota pozwolił na poznanie skali zjawiska. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy wprowadzono do obiegu około dwudziestu kilogramów złotonośnego kwarcu, czyli mniej więcej dwa kilo kruszcu. Pół roku wcześniej odnotowano pojawienie się kilkudziesięciu sztabek z chińskimi oznaczeniami z połowy XIX wieku. Zdołano nabyć i zbadać dwie z nich. Nadal wykazywały radiację nieco wyższą od tła…

Jeszcze jeden załącznik. Otworzył go w Excelu. Gwizdnął cicho. Mnisi zestawili ceny złota z całego kraju. Długie, skomplikowane wykresy pokazały więcej niż można było się dowiedzieć, chodząc po kantorach, lombardach i sklepach jubilerskich. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ceny tu, w Krakowie, kształtowały się od trzech do siedmiu procent niżej niż w pozostałej części kraju. Niski kurs wynikał z ciągłego nasycania rynku kruszcem.

Rynek złota pozostaje w stanie chybotliwej równowagi. Jeśli w jakimś mieście stanie się tańsze, jubilerzy i handlarze z innych regionów je wykupują. Jeśli kurs spada drastycznie, ludzie lokujący w nim oszczędności sprzedają swoje sztabki gdzie indziej. Kurs w kraju jest w zasadzie jednolity i ewentualne lokalne anomalie szybko przestają istnieć.

Kolejny załącznik, kilka stron skomplikowanych wzorów i ich przekształceń. Alchemik badał je powoli i dokładnie. Symulacja, ile kruszcu wprowadzono do obiegu, by uzyskać tak niskie ceny… Zdumiała go fachowość i kompetencja autorów raportu. Cóż, zakon zawsze skupiał naprawdę tęgie głowy…

Wynik końcowy go zaszokował. Tu, w Krakowie, produkowano i sprzedawano dwa kilogramy sztucznego złota miesięcznie.

Trzecia część raportu uspokoiła go trochę. Analiza kursów złota z terenu całej Europy wykazała, że zaburzenia występują tylko w Krakowie. Owszem, zdarzały się gwałtowne spadki i skoki kursu, ale spowodowane były lokalnymi incydentami. Ot, na przykład, ruska mafia sprzedała gdzieś ćwierć tony, wywołując krótkotrwałą panikę na rynku, jednak wszystko szybko wracało do normy.

A zatem Bractwo Drugiej Drogi zadekowało się w Krakowie. Skąd brali rtęć do swoich doświadczeń? Nie udało się ustalić. A przecież potrzebowali jej setki litrów… Czy nadal używali krwi młodych dziewic? Zapewne tak. Mnisi, z racji pomocy świadczonej rodzinom, których członkowie uciekli do sekt religijnych, posiadali pewne fragmentaryczne dane dotyczące zaginięć. Jednak niewiele tego było. Za mało, by wyciągnąć sensowne wnioski. Próbowali powiązać fluktuacje kursu ze swoją bazą danych o kobietach, których nie udało się odnaleźć, jednak daleko im było do precyzyjnych wyników.

* * *

Laszlo doszedł do siebie niemal natychmiast. Leżał jednak z zamkniętymi oczyma i analizował sytuację. Tuż obok twarzy widział kolbę samopału, ale ładunek poszedł w okno. W powietrzu nadal pachniało palonym prochem. Gdzie podział się przeciwnik? Bo przecież ktoś tu był.

Wciągnął ostrożnie powietrze. Węch, zniszczony przez lata życia w miastach, nie był już tak dobry jak kiedyś, ale bez większego trudu uchwycił obcy zapach. Jakiś dezodorant? Może ten „Gierałt”, który widział w kiosku? Nie, to raczej coś markowego. Wróg nadal tu jest. Pewnie ogłuszony hukiem, przerażony. A zatem będzie można go dobić.

Poderwał się jednym gibkim ruchem, a raczej próbował się poderwać. Potylica zderzyła się z czymś boleśnie, i opadł na brudne deski. Uderzenie było punktowe, pewnie nadział się na koniec lufy karabinu lub pistoletu. A więc przeciwnik stoi nad nim i celuje mu w głowę. Gdzie jest? Z przodu na pewno nie. Może być po lewej lub po prawej.

Co robić w tej sytuacji? Nagły przewrót w bok. Uderzy barkiem pod kolano wroga. Ten straci równowagę, nie zdąży wypalić, runie na ziemię, a wtedy szanse się wyrównają. Tylko po której stronie stoi? To złożone pytanie. W sumie nieważne, w którą stronę uderzy. Pięćdziesiąt procent szans, że go podetnie. Po prawej. Zdecydowanie po prawej. Wprawdzie wskoczył przez drzwi, strzelił niemal na wprost, ale przecież chwilę wcześniej widział przesuwający się w szparze cień. No to do dzieła.

Odbił się od ziemi i przetoczył na wznak. Pudło. Sukinsyn stanął gdzie indziej. Bolesny kopniak w żebra i dotyk lufy na czole. Łowca spojrzał do góry. Stojący nad nim człowiek mógł mieć około stu lat. Był szczupły, w zasadzie pasowałoby do niego określenie „wyschnięty jak mumia”. To, co trzymał w ręce, bez problemu dało się zidentyfikować. Rosyjski mosin, wzór 1938… Dobry karabin, wprawdzie archaiczny, ale zapewniający niezłą siłę ognia i celność nawet niewyszkolonemu ignorantowi. Wzrok leżącego spotkał się ze spojrzeniem wroga. I wtedy Węgier zrozumiał, że wpadł po uszy. Ten człowiek na pewno nie był ignorantem.

– Uspokój się – warknął mężczyzna, opuszczając lufę. – Nie chcę cię zabić. Arminius Vamblery, przyrodnik – przedstawił się. – A ty pewnie jesteś kimś z klanu starego Mefiu… – Przeszedł płynnie na węgierski.

– To był mój dziadek – przyznał Laszlo.

– Wstawaj, nie wyleguj się na podłodze, kiedy robota czeka. – Uśmiechnął się nieznajomy.

– Czego pan, do licha, chce?

– Nasz cel jest jeden. Uchronić ludzkość przed nimi… Ty pomożesz mnie, ja pomogę tobie. Tropisz księżniczkę Monikę Stiepankovic. Jasne włosy, niebieskie oczy, wiek z wyglądu szesnaście lat…

– Skąd pan wie?

– Ja też podążam jej śladem – wyjaśnił. – Mam informatora w Kosowie, przekazał mi, że ktoś młody i ambitny pytał o nią… I że udał się do Polski. Trzy dni zajęło, zanim cię wyśledziłem.

– Jakim cudem…

Stuknął palcami w skroń.

– Telepatia. Wyczuwam wampiry i wyczuwam łowców.

– Ona jest moja. – Laszlo spojrzał wyzywająco. – Tropię ją od sześciu lat…

– Nie, mój drogi. Ona jest nasza. Oczywiście, nie ma znaczenia, który z nas ją zabije – dodał, widząc, jak młody się krzywi. – Zważywszy na mój wiek, lepiej żebyś zrobił to ty. Mnie po prostu brakuje już siły i szybkości. Ale pomogę ci.

– Zgoda. – Laszlo się odprężył.

– Zaś co do twoich praw wynikających z tropienia… – Arminius uśmiechnął się. – Ja szukam jej, od kiedy byłem w twoim wieku.

– Jak to!?

– Jeśli nie wierzysz, zobacz moje materiały.

Zasiedli przy stole.

Arminius wyciąga z portfela złożone wpół zdjęcie z polaroidu. Rozkłada je. Przetarło się na linii zgięcia.

– Oryginał wisi w Muzeum Narodowym w Sofii. Prawie dwa wieki temu bułgarski malarz Weszin namalował portret zatytułowany „Góralka z koszem śliwek”. W 1877 roku wojska rosyjskie na rozkaz cara Aleksandra II uderzyły na imperium tureckie, przynosząc Bułgarii niepodległość. Wraz z armią przybyli malarze. Cykle ich obrazów, przedstawiających losy wojny z poganami, są dziś prawie zapomniane. Obok scen batalistycznych, zapierających dech w piersiach rozmachem, zachował się niewielki obrazek, przedstawiający siostrę miłosierdzia opatrującą rannych.

Kolejna fotografia. To znakomite dzieło. Dziewczyna trzyma w dłoni oliwny kaganek. Światło wydobywa z mroku żołnierza rannego w głowę oraz nieliczne sprzęty. Rozjaśnia może dziesięć procent powierzchni obrazu, reszta tonie w nieprzeniknionej ciemności.

Jeden rzut oka wystarcza, by stwierdzić, że góralka ze śliwkami z pierwszego obrazu i pielęgniarka z drugiego to ta sama osoba. Na obu wizerunkach ma około szesnastu lat, choć daty ich powstania oddziela blisko połowa stulecia… I wycinek z gazety, trzecie zdjęcie, wykonane przed wojną w kosowskim mieście Mitrovica. Młoda, niezwykle utalentowana skrzypaczka odbiera kwiaty po koncercie. Kto je wręcza? Fotograf uchwycił wręczającą bukiet dziewczynę z profilu, ale trudno się pomylić…

* * *

Dwa materace, śpiwory. W nieogrzewanej ruinie bywa chłodno, więc przed snem strzelili sobie po szklaneczce rakiji z zapasów starego. Odpoczną chwilę i do roboty.

– Trudno zabić wampira – westchnął Arminius. – Pamiętam pierwszego… Teraz, po latach, sądzę, że miałem po prostu bardzo dużo szczęścia.

– Nie lubią czosnku…

– Owszem. Nie lubią, ale nie szkodzi im specjalnie… Podobnie jak światło słoneczne. Zupełnie im nie przeszkadza, choć ich oczy przystosowane są do widzenia w ciemności. Noktolopia…

– Co? – zdziwił się Laszlo.

– Są w stanie czytać gazetę przy blasku księżyca. Robiłem kiedyś sekcję wampira, badałem też oczy. Nie różniły się specjalnie od naszych. Może teraz warto by powtórzyć badania przy użyciu nowoczesnego mikroskopu?

Laszlo spojrzał z zainteresowaniem na starego.

– A wtedy…

– Wtedy miałem taki śmieszny, mały, szpitalny mikroskopik, nadający się głównie do tego, by oglądać bakterie w próbkach krwi. Dopiero kilka lat później zaczęła się moda na barwienie preparatów. I wraz z odkryciami wzrosło zainteresowanie tą gałęzią optyki. Zaraz też pojawił się lepszy sprzęt.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 45
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)