Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawiek i inne czasy». Краткое содержание книги:

Obsypana nagrodami powie?? Olgi Tokarczuk. Za Prawiek i inne czasy wyr??niono autork? Nagrod? Fundacji im. Ko?cielskich (1997), Nike '97 – Nagrod? Czytelnik?w, Paszportem Polityki (1997) oraz Machinerem (1996).
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 87
Перейти на страницу:

W obrazkach poniewierał się medalik. Nie był to zwykły medalik. Zrobiono go z kopiejki. Na jednej stronie wysztancowano wizerunek Matki Boskiej, na drugiej rozkładał skrzydła orzeł.

Po siódme – w szufladzie grzechotały drobne, foremne świńskie kosteczki, którymi grało się w rzucanego. Misia pilnowała matki przy robieniu galarety z nóżek, żeby nie wyrzuciła kostek. Foremne kosteczki trzeba było porządnie oczyścić, a potem wysuszyć na piecu. Misia lubiła je trzymać w ręku – były lekkie i tak do siebie podobne, takie same nawet z różnych świń. Jak to możliwe, zastanawiała się Misia, że wszystkie świnie, które zabija się na Boże Narodzenie czy Wielkanoc, wszystkie świnie na świecie mają w sobie takie same kosteczki do gry? Czasem Misia wyobrażała sobie żywe świnie i robiło jej się ich żal. W ich śmierci była przynajmniej jedna jasna strona – zostawały po nich kości do gry.

Po ósme – w szufladzie składano stare i zużyte baterie Volty. Z początku Misia w ogóle ich nie dotykała, podobnie jak sprężynowego noża. Ojciec powiedział, że mogą być jeszcze naładowane energią. Ale pojęcie energii zamkniętej w małym płaskim pudełeczku było niezwykle pociągające. Przypominało to rtęć uwięzioną w termometrze. Lecz rtęć można było zobaczyć, a owej energii – nie. Jak wygląda energia? Misia brała baterię i chwilę ważyła ją w ręku. Energia była ciężka. W takim małym pudełku musiało być dużo energii. Pewnie pakowano ją tam jak kapustę do kiszenia i ugniatano końcem palca. Potem Misia dotykała językiem żółtego drutu i czuła delikatne mrowienie – to wydobywały się z baterii resztki niewidzialnej energii elektrycznej.

Po dziewiąte – Misia znajdowała w szufladzie różne lekarstwa i wiedziała, że absolutnie nie wolno ich brać do ust. Były tam tabletki mamy i maść taty. Zwłaszcza białe mamine proszki w papierowej torebce budziły szacunek Misi. Zanim mama je zażyła, była zła, rozdrażniona i bolała ją głowa. A potem, gdy je połknęła, uspokajała się i zaczynała stawiać pasjansa.

No i właśnie po dziesiąte – były tam karty do pasjansa i gry w remika. Z jednej strony wszystkie wyglądały tak samo – zielone roślinne ornamenty, ale kiedy Misia je odwróciła, ukazywała się galeria portretów. Godzinami przyglądała się twarzom królów i królowych. Próbowała zgłębić związki między nimi. Podejrzewała, że gdy tylko zamknie się szufladę, oni zaczynają toczyć ze sobą długie rozmowy, może nawet kłócą się ze sobą o wymyślone królestwa. Najbardziej lubiła damę pikową. Wydawała jej się najpiękniejsza i najbardziej smutna. Dama pikowa miała niedobrego męża. Dama pikowa nie miała przyjaciół. Była bardzo samotna. Misia szukała jej zawsze w pasjansowych rządkach mamy. Szukała jej też, gdy mama zaczynała wróżyć. Ale mama zbyt długo wpatrywała się w rozłożone karty. Misia nudziła się, kiedy na stole nic się nie działo. Wracała wtedy do grzebania w szufladzie, w której był cały świat.

Czas Woski

W chałupie Kłoski na Wydymaczu mieszkał wąż, sowa i kania. Zwierzęta nigdy nie wchodziły sobie w drogę. Wąż mieszkał w kuchni, koło paleniska, i tam Kłoska stawiała mu miseczkę z mlekiem. Sowa siedziała na stryszku, we wnęce po zamurowanym oknie. Wyglądała jak posążek. Kania tkwiła u sklepienia dachu, w najwyższym punkcie domu, ale jej prawdziwym mieszkaniem było niebo.

Najdłużej oswajała Kłoska węża. Wystawiała mu codziennie mleko, a miseczkę przesuwała coraz bliżej wnętrza domu. Któregoś dnia wąż przypełzł jej pod nogi. Wzięła go na ręce i chyba zawróciła mu w głowie swoją ciepłą skórą, która pachniała trawą i mlekiem. Wąż owinął się jej wokół ramienia i złotymi źrenicami wpatrywał się w jasne oczy Kłoski. Dała mu imię Złotys.

Złotys zakochał się w Klosce. Jej ciepła skóra rozgrzewała zimne ciało i zimne serce węża. Pożądał jej zapachów, aksamitnego dotyku jej skóry, z którym nic na ziemi nie dało się porównać. Kiedy Kłoska brała go na ręce, wydawało mu się, że on, zwyczajny gad, zmienia się w coś zupełnie innego, w coś niezwykle ważnego. Przynosił jej w darze myszy, które upolował, piękne mleczne kamyki znad rzeki, kawałki kory. Kiedyś przyniósł jej jabłko i kobieta podniosła je do twarzy, śmiejąc się, a jej śmiech pachniał obfitością.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)