Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Śmierć I Sąd - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śmierć I Sąd

Электронная книга - «Śmierć I Sąd». Краткое содержание книги:

W pociągu z Padwy do Wenecji ginie z rąk nieznanych sprawców wpływowy adwokat. Pociąg śmierci – krzyczą nagłówki gazet, rozpętując sensację. Dociekliwy komisarz Brunetti podejrzewa jednak coś więcej niż pospolite zabójstwo na tle rabunkowym. Kiedy kilka dni później dochodzi do rzekomego samobójstwa znanego księgowego, Brunetti nabiera pewności, że ma do czynienia z poważną, niebezpieczną aferą. Poszukując związku między tajemniczymi zgonami, pod niechętnym spojrzeniem swego przełożonego, odważnie zagłębia się w świat przestępczego podziemia Wenecji, by dokonać przerażającego odkrycia: działa tam potężny gang o międzynarodowych powiązaniach; kierują nim najbogatsi i najszacowniejsi obywatele miasta. Śmierć i sąd to kolejna, czwarta już powieść ze znakomitej serii kryminalnej amerykańskiej pisarki Donny Leon (Śmierć w La Fenice, Strój na śmierć, Śmierć na obczyźnie); jej akcja rozgrywa się w niepowtarzalnej scenerii Wenecji. Wzbudzający zaufanie i sympatię komisarz Guido Brunetti z właściwą sobie konsekwencją dąży do utrzymania praworządności w mieście, gdzie wartości etyczne kruszeją szybciej niż zmurszałe ściany zabytkowych pałaców.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 59
Перейти на страницу:

– Mama ma rację – rzekł. – Ludzie, których przesłuchuję, wiedzą, że jestem policjantem. Zdają sobie sprawę, że zależnie od tego, co mi powiedzą, mogą być pociągnięci do odpowiedzialności, więc bardzo uważają.

– A nie wydobywasz od nich wiadomości podstępem? – zapytała Chiara. – Albo przynajmniej nie próbujesz?

– Na pewno mi się zdarzyło – przyznał. – Ale pamiętaj, że to, co ludzie mówią tobie, nie ma żadnej wartości prawnej. Zawsze mogą wycofać się z zeznań, twierdzić, że nic takiego nie mówili, a wtedy nie wiadomo, komu sąd da wiarę.

– Dlaczego miałabym kłamać?

– A dlaczego oni mieliby kłamać? – zaripostował Brunetti.

– Co za różnica, komu sąd uwierzy?! – zapytała gniewnie Paola, ponownie włączając się do dyskusji. – Nie chodzi o kwestie prawne, tylko o nadużycie zaufania. A także, jeśli osoby tu obecne pozwolą mi na użycie tego słowa… – popatrzyła kolejno na męża i córkę -…o honor.

Chiara, jak zauważył Brunetti, zrobiła znudzoną minę, jakby chciała powiedzieć: „Mama znów zaczyna swoje”, po czym spojrzała na niego, oczekując moralnego wsparcia; bezskutecznie.

– Honor? – spytała w końcu.

– Tak, honor – rzekła Paola, już całkiem opanowana, choć wcale przez to nie mniej groźna jako przeciwniczka. – Nie można wyciągać informacji od przyjaciół. Nie można ciągnąć ich za język, żeby posłużyć się tym, co powiedzą, przeciwko nim samym.

– Przecież nic, co mi powiedziała Suzanna, nie może być użyte przeciwko niej! – oburzyła się Chiara.

Paola zamknęła na moment oczy, potem wzięła kawałek chleba i zaczęła go kruszyć w palcach, co zwykle robiła, kiedy była zdenerwowana.

– Posłuchaj, moje dziecko. Nieważne jest, czy to, co ci powiedziała, zostanie wykorzystane w jakikolwiek sposób, czy nie. Po prostu pod żadnym względem… żadnym, ale to żadnym, nie wolno nam pytać o coś przyjaciół, po czym powtarzać ich wypowiedzi innym osobom ani robić z ich słów jakiegokolwiek użytku. Zwłaszcza jeśli rozmawiając z nami byli nieświadomi naszych zamiarów. W ten sposób nadużywamy ich zaufania.

– Mówisz tak, jakby to było przestępstwem.

– To coś gorszego niż przestępstwo! – oświadczyła Paola. – To rzecz moralnie naganna.

– A przestępstwo nie jest? – wtrącił Brunetti, od pewnego czasu kibicujący w milczeniu rozmowie.

Paola natychmiast na niego naskoczyła.

– Guido, albo mi się śniło, albo w tym mieszkaniu przebywało w zeszłym tygodniu trzech hydraulików, którzy pracowali przez dwa dni. Czy masz ricevuto fiscale na wykonane przez nich prace? A jak nie, to czy wierzysz, że uiszczą podatek od sumy, którą im zapłaciłeś? – Ponieważ nie odezwał się, zapytała ponownie: – To co, wierzysz? Milczał.

– Więc mamy do czynienia z przestępstwem, Guido – kontynuowała – ale niech mi tylko ktoś spróbuje wmówić, ty czy ktokolwiek z tego rządu wieprzy i złodziei, że jest to postępek moralnie naganny.

Brunetti znów sięgnął po butelkę, lecz była już pusta.

– Mało ci? – spytała Paola.

Zdawał sobie sprawę, że nie chodzi jej o wino. Właściwie nie miał ochoty wysłuchiwać dalszych tyrad, ale wiedział z długiego doświadczenia, że skoro już raz znalazła się na mównicy, nie zejdzie z niej, dopóki nie skończy. Żałował, że wypił już całe wino. Wtem kątem oka dostrzegł, że Chiara wstaje z krzesła i podchodzi do kredensu. Po chwili wróciła, przynosząc dwa kieliszki i butelkę grappy, którą postawiła na stole i przesunęła w jego stronę. Paola mogła nazywać córkę jak chciała – zdrajcą, szpiclem, potworem – jednakże dla niego mała była aniołem.

Nalał sobie kieliszek grappy, pociągnął łyk i westchnął. Zauważył, że żona przygląda się Chiarze uważnie i że jej spojrzenie łagodnieje.

Paola sięgnęła po butelkę, też nalała sobie kieliszek i umoczyła w nim usta. Rozejm został zawarty.

– Przepraszam. Nie chciałam na ciebie krzyczeć – powiedziała do córki.

– Ale krzyczałaś. – Chiara nie zamierzała jej odpuścić.

– Wiem. Przepraszam. – Paola znów napiła się grappy. – Po prostu mam zdecydowaną opinię na ten temat.

– Pewnie przez te wszystkie książki, co? – spytała Chiara takim tonem, jakby uważała, że praca matki jako wykładowczyni literatury angielskiej wywiera zgubny wpływ na jej rozwój moralny. Ale w głosie córki, ku zaskoczeniu rodziców, nie było śladu sarkazmu czy pogardy, jedynie bezbrzeżne zdziwienie.

– Pewnie tak – przyznała Paola. – Pisarze, którymi się zajmuję, wiedzieli, co to honor, i wysoko go cenili. – Na moment zamilkła, zastanawiając się nad własnymi słowami. – Zresztą nie tylko oni. W tamtych czasach wszyscy cenili takie wartości, jak honor, dobre imię, dotrzymywanie danego słowa.

– Wiesz, mamusiu, ja też sądzę, że to są ważne rzeczy – powiedziała Chiara; nagle wydała im się dużo młodsza, niż była w rzeczywistości.

– Wiem, kochanie. Ty, ja, Raffi i wasz ojciec myślimy podobnie. Ale świat, który nas otacza, nie przywiązuje już wagi do tych spraw.

– Dlatego tak bardzo lubisz książki?

Paola uśmiechnęła się i – co Brunetti spostrzegł z ulgą – zeszła z mównicy, zanim udzieliła córce odpowiedzi.

– Chyba tak, cara. Poza tym właśnie im zawdzięczam pracę na uczelni.

Pragmatyzm Brunettiego przez ponad dwadzieścia lat zderzał się na różnych płaszczyznach z idealizmem Paoli; tym razem też komisarz nie miał wątpliwości, że żona zawdzięcza pracę nie tyle samym książkom, ile swojej miłości do literatury.

– Chiaro, masz lekcje do odrobienia? – spytał. Uznał, że kiedy indziej, może jutro rano, dowie się, co jeszcze powiedziała przyjaciółka Franceski.

Chiara, słusznie potraktowawszy jego słowa za pozwolenie odejścia od stołu, odpowiedziała, że tak, i udała się do swojego pokoju; jeśli rodzice mieli ochotę, mogli kontynuować dyskusję o honorze, ale we dwoje, bez niej.

– Nie wiedziałem, że Chiara tak się przejmie swoją rolą i zacznie wypytywać o wszystko znajomych – rzekł Brunetti gwoli usprawiedliwienia, a zarazem przynajmniej częściowych przeprosin.

– Nie przeszkadza mi, że zbiera informacje. Ale nie podoba mi się sposób, w jaki to robi. – Paola pociągnęła łyk grappy. – Myślisz, że zrozumiała to, co usiłowałam jej powiedzieć?

– Myślę, że rozumie wszystko, co do niej mówimy – odparł Brunetti. – Nie twierdzę, że ze wszystkim się zgadza., ale rozumie niewątpliwie. – Po czym, wracając do wcześniejszego tematu, zapytał: – Jakie możesz jeszcze podać przykłady przestępstw, które nie są moralnie naganne?

Przez moment bawiła się kieliszkiem.

– Mnóstwo – oświadczyła. – W naszym kraju to naprawdę nic trudnego, mamy tyle kretyńskich praw. Trudniej wymienić, co jest moralnie naganne, a nie jest przestępstwem.

– Co masz na myśli?

– Choćby pozwalanie dzieciom na oglądanie telewizji – odparła ze śmiechem, najwyraźniej znudzona tematem.

– Nie wykręcaj się – rzekł zaintrygowany. – Podaj prawdziwy przykład.

Paola zastukała paznokciem w szklaną butelkę wody mineralnej stojącą na stole.

– Dobrze. A więc używanie plastikowych butelek jest moim zdaniem naganne moralnie, mimo iż nie zabronione prawnie. Ale to tylko kwestia czasu; za kilka lat na pewno nie będzie wolno używać plastikowych opakowań. O ile tylko starczy nam rozumu, żeby uchwalić takie prawo.

– Chodziło mi o donioślejsze sprawy.

Zadumała się.

– Byłoby moralnie naganne – rzekła po chwili – gdybyśmy tak wychowali nasze dzieci, aby uważały, iż z racji stanu majątkowego mojej rodziny należą im się jakieś przywileje.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)