Światy braci Strugackich - Czas uczniów
- Автор: Лукьяненко Сергей Васильевич, Скаландис Ант
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: Rebis
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
Więc zaczyna tłumaczyć wyjaśniać, opowiadać: o wysokiej Teorii Wychowania, o Nauczycielach, o drobiazgowej, subtelnej pracy z każdą dziecinną duszyczką. Aborygen słucha, uśmiecha się, kiwa głową, a Potem zauważa niedbale: „Piękne. Bardzo ładna teoria. Ale niestety, całkowicie nie do zrealizowania w praktyce”. I kiedy Maksym patrzy na niego, straciwszy dar mowy, aborygen wygłasza kwestię, dla której bracia Strugaccy do końca bardzo chcieli tę powieść napisać.
— Świat nie może być urządzony tak, jak pan mi przed chwilą opowiedział — mówi aborygen. — Taki świat może być co najwyżej wymyślony. Obawiam się, przyjacielu mój, że żyje pan w świecie, który ktoś wymyślił, przed panem i bez pana, a pan nawet się tego nie domyślał…
Według pomysłu autorów ta kwestia miała być kropką kończącą życiorys Maksyma Kammerera. Miała zamknąć cały cykl o Świecie Południa. Miała być podsumowaniem całego światopoglądu. Jego epitafium. A może wyrokiem?
Opowiedziałem tę historię dlatego, że bardzo tu pasuje: jeszcze jeden przykład materializacji wymyślonego świata. Przy tym nie przykład, ale — jeśli wolicie — pewien materiał do zabawy w wyobraźnię i rozmyślań o tym świecie, w którym przyszło nam istnieć.
Borys Strugacki
Siergiej Łukjanienko
KRZĄTANINA W CZASIE
I jeszcze nakazała mi cudowna władza iść ręka w rękę z moimi dziwacznymi postaciami… M.Gogol
Szczerze mówiąc, wszyscy zaczynaliśmy od takich właśnie rzeczy. Kontynuowaliśmy, dopisywaliśmy (w głowie albo na papierze) dalsze ciągi do ulubionych książek, wskrzeszaliśmy ulubione postacie i raz na zawsze likwidowaliśmy zło. Czasem spieraliśmy się z autorami — cicho i nieśmiało.
Inaczej się nie da — literatura to nie piłka nożna, ciężko się gra na cudzym boisku.
Gdzieś w głębi biurek, w komputerowych archiwach, w kąciku świadomości każdego chyba pisarza drzemią rzeczy, które nie zostaną wydane. Bo były pisane dla siebie jedynie, jako wyraz uznania dla ukochanych od dzieciństwa autorów. Nie dzieje się przez to czytelnikowi krzywda — naśladownictwo nie może być lepsze od oryginału. Nikt z nas też nie chce być „naśladowcą Strugackich” czy „rosyjskim Harrisonem i Heinleinem”, lecz tylko samym sobą.
Ale jakże wspaniała okazała się szansa na spacer po NICZNIEM-ie[1], na obejrzenie Złotej Kuli, na odwiedziny w Arkanarze! Andriej Czertkow, który zrealizował swój pomysł, i Borys Strugacki, który go zaakceptował, podarowali nam wspaniałe prawo przemawiania ustami cudzych postaci. Chociaż, czyż są to postaci cudze — Byków, Rumata, Priwałow?… Od dawna są z nami, bez nich bylibyśmy zupełnie inni. A ja zawsze chciałem spotkać się z nimi jeszcze raz.
Wybrałem kontynuację Poniedziałku nie dlatego, że jest moją ulubioną powieścią, inne książki braci Strugackich kocham równie mocno. Po prostu był to dla mnie najtrudniejszy temat. Podjąłem się pisania dalszego ciągu książki przesiąkniętej duchem lat sześćdziesiątych, blaskiem i śmiechem dawno minionych nadziei. Zaryzykowałem. Ale to już zupełnie inna historia.
Siergiej Łukjanienko
Rozdział pierwszy
… biorąc wszystko pod uwagę, moje życie — bycie z godziny na godzinę staje się coraz bardziej nie do wytrzymania…