Hańba
- Автор: Coetzee John Maxwell
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Hańba». Краткое содержание книги:
Nawiązuje romans z młodziutką studentką i wkrótce potem, zaskarżony przez nią, traci pracę i szacunek otoczenia. Wizyta u córki Lucy i zmiana trybu życia ujawniają, że nie potrafi znaleźć wspólnego języka z innymi. Nie radzi sobie też z poczuciem winy za tragedię, która spotkała Lucy. W końcu każde z nich będzie musiało znaleźć własny sposób na to, jak żyć z piętnem hańby. J. M. Coetzee otrzymał za Hańbę prestiżową nagrodę Bookera przyznawaną za najlepszą powieść anglojęzyczną roku. Jest pierwszym pisarzem w historii tej nagrody, któremu została ona przyznana dwukrotnie. Precyzyjny, klarowny język powieści doskonale oddaje znakomity przekład Michała Kłobukowskiego.
.M. Coetzee urodził się w 1940 roku w Cape Town w RPA w rodzinie o korzeniach niemieckich i brytyjskich. Pierwszym językiem przyszłego pisarza był angielski. Na początku lat 60. Coetzee wyjechał do Anglii, gdzie pracował jako programista komputerowy. Potem studiował literaturę w Nowym Jorku. W 1984 roku otrzymał tytuł profesora literatury w Cape Town. W 2002 roku wyjechał do Australii, gdzie obecnie wykłada na Uniwersytecie w Adelajdzie. Jako pisarz Coetzee debiutował w 1974 roku, ale międzynarodowy rozgłos zyskała dopiero jego powieść opublikowana w 1974 roku – Czekając na barbarzyńców. Pierwszą nagrodę Bookera dostał w 1983 roku za Życie i czasy Michaela K.. Drugi raz uhonorowano go tą nagrodą w 1999 roku za Hańbę. Jednym z najważniejszych tematów pisarstwa Coetzee jest dziedzictwo apartheidu i szerzej – temat dyskryminacji, rasizmu i przemocy na całym świecie.
W czwarty czwartek po niefortunnym spotkaniu, gdy on już szykuje się do wyjścia, Soraya wygłasza spodziewany komunikat, na myśl o którym od dawna zbroił się w odwagę:
– Moja matka zachorowała. Biorę urlop, żeby się nią zająć. Nie będzie mnie tu w przyszłym tygodniu.
– A w następnym?
– Nie wiadomo. Zależy od jej stanu. Lepiej najpierw zadzwoń.
– Nie znam numeru.
– Zadzwoń do agencji. Będą wiedzieli.
Odczekuje kilka dni, a potem dzwoni do agencji. Soraya? Soraya od nas odeszła, odpowiada męski głos. Nie, nie możemy pana z nią skontaktować, to by było wbrew zasadom firmy. Chciałby pan poznać jakąś inną naszą hostessę? Mamy do wyboru mnóstwo egzotycznych typów – Malezyjki, Tajki, Chinki: co tylko pan chce.
Spędza wieczór z inną Soraya – widocznie jest akurat moda na to nom de commerce – w pokoju hotelowym na Long Street. Ta nowa ma najwyżej osiemnaście lat, jest niewprawna i w jego pojęciu prostacka.
– No więc co pan robi w życiu? – pyta dziewczyna, rozbierając się.
– Eksport-import – wyjaśnia on.
– Co pan powie.
Na swoim wydziale zauważył nową sekretarkę. Zaprasza ją na lunch do restauracji położonej w dyskretnej odległości od uczelni. Przy sałatce z krewetek słucha, jak kobieta narzeka na szkolę, do której chodzi jej syn. Handlarze narkotyków szwendają się po boisku, a policja nic. Już trzy lata temu ona i jej mąż zgłosili w konsulacie Nowej Zelandii, że chcą emigrować.