Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 135
Перейти на страницу:

Poszukując papierosa, dotarłem do kuchni. Gdybym chciał tylko wprowadzić do płuc nikotynę, wystarczyłoby głębiej odetchnąć. Okno było otwarte, ludzi niedużo – trzech chłopaków i całująca się parka, a mimo to powietrze wykazywało zdumiewająco małą zawartość tlenu w dymie papierosowym.

Usiadłem na parapecie obok Księcia i Dosa i nie patrząc, wyciągnąłem rękę. Książę włożył w nią napoczętą paczkę z pasącym się wielbłądem.

– Ho, ho…

Wyjąłem krótkiego camela, a paczkę wsunąłem do kieszeni.

– Prezent, pasuje?

Książę skrzywił się, ale nie zaprotestował. Wyciągnął do mnie zapalniczkę, też markową, ale tym razem przewidująco nie wypuścił jej z rąk.

Zaciągnąłem się, uśmiechnąłem z przyjemnością i rozluźniony odchyliłem do tyłu. Prosto w otwarte okno.

Dziewczyna zapiszczała, nie przestając się całować. Przechyliłem się przez gzyms i zamarłem, oglądając z wysokości dziewiątego piętra Ałma-Atę w nocy. Równe, jak pod linijkę ulice, oznakowane płomykami latarni, plamy kolorowych świateł na placach. Samochody pełznące po ulicach niegdyś poświęconych Pasteurowi i Gorkiemu, a dzisiaj ludziom, których nazwiska trudno było zapamiętać. Wysoki hotel z otoczoną czerwonymi lampkami „koroną” na dachu.

Nogami zaczepiłem się za żeliwne żebra kaloryferów. Dos poklepał mnie po brzuchu – wystarczy, nie wygłupiaj się już…

Wyprostowałem się i wróciłem na parapet. Książę w milczeniu wskazał głową stół, gdzie w otoczeniu kieliszków i pokrojonej na plasterki kiełbasy nudziła się opróżniona do połowy butelka wódki. Jej dwie puste siostry leżały pod stołem. Pokręciłem głową. Nie wiem dlaczego, ale nie miałem ochoty.

W przedpokoju trzasnęły drzwi. Poczułem, że trzeźwieję. Niebieskie oczy pod kasztanową grzywką, zgrabna figura, dżinsowe szorty. Dziewczyna była piękna. I aż do bólu znajoma.

Patrzyłem, jak Romik z przyjaciółką podchodzą do nas. A w duszy rozbrzmiewał głos rozsądku: Uspokój się. Ochłoń, Siergiej. Minęło prawie pięć lat. Można się zakochać, mając siedemnaście lat, ale głupio wspominać dziecięcą miłość, gdy ma się dwadzieścia dwa. Po prostu jest podobna.

Bardzo podobna.

Uścisnąłem Romikowi dłoń. Dlaczego on ma zawsze wilgotne ręce? Książę spytał bezceremonialnie:

– Nowa dziewczyna?

Romik spojrzał na swoją towarzyszkę.

– Jak widzisz – odpowiedział wymijająco.

– Na razie nie jestem twoją dziewczyną – odezwała się, przyglądając się nam. – Nie przedstawisz mnie?

– Poznajcie się, to Ada. Z biologii… – zaczął Romik.

– Najpierw przedstawia się mężczyznę – powiedziała ze wzgardą Ada. Spojrzała na mnie, jakby oceniała manekina na wystawie.

Odsunąłem ramieniem Dosa, wziąłem Adę za rękę i pociągnąłem do siebie.

– Siadaj.

Posłuchała w milczeniu.

– Nazywam się Serge. Będziesz moją dziewczyną? Ada wzruszyła ramionami i spojrzała na Romika, który uśmiechnął się krzywo.

– Nie bój się, pozwoli – wyjaśniłem. – W zeszłym tygodniu odstąpiłem mu swoją dziewczynę, ma u mnie dług. Prawda, Romik?

– Serge, przesadzasz – powiedział cicho.

– Zniknij – rozkazałem krótko.

Romik wziął ze stołu pełny kieliszek, wychylił jednym haustem, rzucił mi nienawistne spojrzenie i wyszedł.

Znał mnie dobrze.

Przymknąłem oczy, zaciągnąłem się słodkawym dymem, usłyszałem głos Księcia:

– Pogadać z nim, Serge?

Pokręciłem głową.

– Ma prawo, Książę. A ja rzeczywiście przesadziłem. Sam to załatwię.

Papieros dopalił się prawie do filtra. Z każdym zaciągnięciem tytoń wydawał się coraz mocniejszy.

– Nie podoba mi się, że palisz – powiedziała Ada.

Skinąłem głową, wyciągnąłem paczkę z kieszeni i wrzuciłem ją w ciemną wyrwę okna. Wyplułem na podłogę niedopałek. Książę popatrzył smętnie w okno.

– Były oryginalne…

– Dobra – uspokoiłem go. – Słuchaj, potrzebuję wolnego pokoju.

Książę skinął głową i wyciągnął Dosa z kuchni. Parka i trzeci chłopak zmyli się już wcześniej.

– Co to ma znaczyć? – spytała Ada, odsuwając się ode mnie. Patrzyłem na nią chciwie. Podobna, fakt. Ale tamta miałaby teraz z osiemnaście lat, Ada jest starsza.

– Można się w tobie zakochać? – spytałem, akcentując każde słowo.

Ada wzruszyła ramionami.

– Twoja sprawa. Zaryzykuj…

Coś pękło. Podobieństwo się zatarło, urok prysł. Obok mnie siedziała zwykła dwudziestoletnia dziewczyna, w miarę ładna, w miarę bezczelna. Włosy ufarbowane na modny kolor. Seksowne szorty zrobione ze starych dżinsów.

Tamta odpowiedziałaby inaczej. Nie wiem jak, ale nie z taką udawaną niedbałością, nie z miną kobiety fatalnej, która z niejednego pieca chleb jadła.

– A pić pozwalasz? – spytałem ostro i sięgnąłem po wódkę. Ada skinęła głową. Piłem prosto z butelki, nie czując palącego płomienia na wargach.

– Zostaw trochę – poprosiła Ada.

Podałem jej butelkę z pluskającą na dnie resztką płynu. Odetchnąłem pełną piersią. Gardło, usta, żołądek – wszystko paliło żywym ogniem. W świadomości mignęła ostrzegawcza myśclass="underline" Za pół godziny się wyłączysz.

Popatrzyłem na Adę. Dopiła wódkę tak samo jak ja, z butelki. Siedziała spokojnie, noga założona na nogę. Nagle zauważyłem, że nogi ma pokryte rzadkimi włoskami. Co prawda starannie rozjaśnionymi, ale…

Czy może być coś straszniejszego od włochatych kobiecych nóg? Tak, włochate kobiece piersi.

Co do piersi, jeszcze zdążymy się zorientować.

– Słyszałaś o mnie? – spytałem, a język poruszał mi się z pewnym trudem.

Ada skinęła głową.

– Tak. Jesteś Siergiej-Serge. Rządzisz całą dzielnicą, a mógłbyś rządzić całym miastem. Karateka. Instruktor walki wręcz w klubie sportowym.

– Co jeszcze?

– Walczyłeś na południu z separatystami. Byłeś ranny w kaspijskim desancie. Studiowałeś medycynę, ale rzuciłeś. Teraz się regenerujesz.

Jestem sławny…

– Jeszcze! – poprosiłem.

Ada zamilkła.

– Nigdy nikomu nie wyznałeś miłości. Nawet tym, z którymi spałeś, a było ich sporo. Mówią, że pięć lat temu, jeszcze za Związku Radzieckiego, uratowałeś przed bandytami dziewczynę i zakochałeś się. Ona podarowała ci pierścionek, który od tej pory nosisz. To ten?

Podniosłem prawą rękę, nagle nieznośnie ciężką. Na serdecznym palcu słabo lśnił pierścień. Bladą iskierką świecił w złocie miniaturowy brylancik.

– Nie podoba mu się – powiedziałem ze smutkiem. Głowę zasnuwała mi mgła, przed oczami wirowało. – Widzisz, jak zmatowiał? Robię świństwa, zachowuję się jak bydlę…

Przysunąłem twarz do Ady i szepnąłem:

– Jesteś do niej podobna, jasne? Zewnętrznie.

Ada skinęła głową ze zrozumieniem.

– Tak myślałam. Przecież nikomu nie odbijasz dziewczyn. Same do ciebie lgną.

– Wszystko o mnie wiesz – powiedziałem w zadumie. – Dawno na mnie polujesz? Wiesz, że się w tobie nie zakocham…

– Lubię mężczyzn – potrząsnęła grzywką – którzy są silniejsi ode mnie.

– Którzy zdławią twoją wolę… których zechcesz słuchać. Żal mi cię, Ada – wyszeptałem. Czułem się jak w malignie. Pokój znikł. Zostało tylko słabe światło, tłumione przez dym papierosowy i dziewczyna o drapieżnych oczach. – Chcesz, żebym cię przeleciał? Masz to załatwione.

– Teraz, zaraz? – spytała ironicznie.

– Tak.

Zaczepiłem palcami za pasek szortów, szarpnąłem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)