Krzyżacy
- Автор: Сенкевич Генрик
- Год: 2016
- Язык: польский
- Год: Иностранный паблик
- Жанр: Зарубежная классическая проза
Электронная книга - «Krzyżacy». Краткое содержание книги:
– Christ! – zawołał Gamroth – którzy też z nich najlepsi?
– Jak do czego. Do kuszy najlepszy Angielczyk, któren[43] pancerz na wylot strzałą przedzieje[44], a gołębia na sto kroków utrafi. Czechowie okrutnie toporami sieką. Do dwuręcznego brzeszczota[45] nie masz nad Niemca. Szwajcar rad żelaznym cepem hełmy tłucze, ale najwięksi rycerze są ci, którzy z francuskiej ziemi pochodzą. Taki będzie ci się bił z konia i piechotą, a przy tym będzie ci okrutnie waleczne słowa gadał, których wszelako nie wyrozumiesz, bo to jest mowa taka, jakobyś cynowe misy potrząsał, chociaż naród jest pobożny. Przymawiali[46] nam przez Niemców, że pogan i Saracenów[47] przeciw Krzyżowi bronimy, i obowiązywali się dowieść tego rycerskim pojedynkiem. Ma się też takowy sąd boży[48] odbyć między czterema ich i czterema naszymi rycerzami, a zrok[49] naznaczon jest na dworze u Wacława, króla rzymskiego i czeskiego.[50]
Tu większa jeszcze ciekawość ogarnęła ziemian i kupców, tak że aż powyciągali szyje ponad kuflami w stronę Maćka z Bogdańca, i nuż pytać:
– A z naszych którzy są? Mówcie żywo!
Maćko zaś podniósł naczynie do ust, napił się i odrzekł:
– Ej, nie bójcie się o nich. Jest Jan z Włoszczowy, kasztelan [51]dobrzyński, jest Mikołaj z Waszmuntowa, jest Jaśko ze Zdakowa i Jarosz z Czechowa: wszystko rycerze na schwal i chłopy morowe. Pójdą-li na kopie, na miecze albo na topory – nie nowina im. Będą miały oczy ludzkie na co patrzeć i uszy czego słuchać – bo, jako rzekłem, Francuzowi gardziel nogą przyciśniesz, a on ci jeszcze rycerskie słowo prawi. Tak mi też dopomóż Bóg i Święty Krzyż, jako tamci przegadają, a nasi pobiją.
– Będzie sława, byle Bóg pobłogosławił – rzekł jeden ze szlachty.
– I św. Stanisław! – dodał drugi.
Po czym, zwróciwszy się do Maćka, jął rozpytywać dalej:
– Nuże, powiadajcie! Sławiliście Niemców i innych rycerzy, że chrobre[52] są i że łatwo Litwę łamali. A z wami nie ciężejże im było? Zali [53]równie ochotnie na was szli? Jakże Bóg darzył? Sławcie naszych!
Lecz Maćko z Bogdańca nie był widocznie samochwał, bo odrzekł skromnie:
– Którzy świeżo z dalekich krajów przyszli, ochotnie na nas uderzali, ale popróbowawszy raz i drugi, już nie z takim sercem. – Bo jest nasz naród zatwardziały, którą to zatwardziałość często nam wymawiali: „Gardzicie śmiercią, prawią, ale Saracenów [54]wspomagacie, przez co potępieni będziecie!” A w nas zawziętość jeszcze rosła, gdyż nieprawda jest! Oboje królestwo Litwę ochrzcili i każden[55] tam Chrystusa Pana wyznawa, chociaż nie każden umie. Wiadomo też, że i nasz Pan Miłościwy, gdy diabła w katedrze w Płocku na ziem zrzucono, kazał mu ogarek postawić[56] – i dopiero księża musieli mu gadać, że tego się czynić nie godzi. A cóż pospolity człowiek! Niejeden też sobie mówi: „Kazał się kniaź[57] ochrzcić, tom się ochrzcił, kazał Chrystu czołem bić, to biję, ale po co mam starym pogańskim diabłom okruszyny twaroga żałować albo im pieczonej rzepy nie rzucić, albo piany z piwa nie ulać. Nie uczynię tego, to mi konie padną albo krowy sparszeją[58], albo mleko od nich krwią zajdzie – albo w żniwach będzie przeszkoda”. I wielu też tak czyni, przez co się w podejrzenie podają. Ale oni to robią z niewiadomości i z bojaźni diabłów. Było onym diabłom drzewiej [59]dobrze. Mieli swoje gaje, wielkie numy[60] i konie do jazdy i dziesięcinę brali. A ninie[61], gaje wycięte, jeść nie ma co – dzwony po miastach biją, więc się to paskudztwo w najgęstsze bory pozaszywało i tam z tęskności[62] wyje. Pójdzie Litwin do lasu, to go w chojniakach jeden i drugi za kożuch pociągnie – i mówi: „Daj!” Niektórzy też dają, ale są i śmiałe chłopy, co nie chcą nic dać albo ich jeszcze łapią. Nasypał jeden prażonego grochu do wołowej mechery[63], to mu trzynastu diabłów zaraz wlazło. A on zatknął ich jarzębowym[64] kołkiem i księżom franciszkanom na przedaż[65] do Wilna przyniósł, którzy dali mu z chęcią dwadzieścia skojców[66], aby nieprzyjaciół imienia Chrystusowego zgładzić. Sam tę mecherę widziałem, od której sprosny smród z daleka w nozdrzach człowiekowi wiercił – bo tak to one bezecne duchy strach swój przed święconą wodą okazywały...
– A kto rachował, że ich było trzynastu? – spytał roztropnie kupiec Gamroth.
– Litwin rachował, który widział, jak leźli. Widać było, że są, bo to z samego smrodu można było wymiarkować, a kołka wolał nikt nie odtykać.
– Dziwy też to, dziwy! – zawołał jeden ze szlachty.
– Napatrzyłem ja się wielkich dziwów niemało, gdyż – nie można rzec: naród to jest dobry, ale wszystko u nich osobliwe. Kudłaci są i ledwie który kniaź włosy trefi[67]; pieczoną rzepą żyją, nad wszelkie jadło ją przekładając, bo mówią, że męstwo od niej rośnie. W numach swych razem z dobytkiem i wężami żyją; w piciu i jedle[68] nie znają pomiarkowania. Za nic zamężne niewiasty mają, ale panny bardzo szanują i moc wielką im przyznają: że byle dziewka natarła człeku[69] suszonym jaferem[70] żywot[71], to kolki od tego przechodzą.
– Nie żal i kolek dostać, jeśli niewiasty cudne! – zawołał kum Eyertreter.
– O to zapytajcie Zbyszka – odrzekł Maćko z Bogdańca.
Zbyszko zaś roześmiał się, aż ława pod nim poczęła drgać.
– Bywają cudne! – rzekł – alboż Ryngałła[72] nie była cudna?
– Cóże to za Ryngałła? pochutnica[73] jakowaś czy co? Żywo!
– Jakże to? Nie słyszeliście o Ryngalle? – pytał Maćko.
– Nie słyszeliśmy ni słowa.
– To przecie siostra księcia Witoldowa[74], a żona Henryka[75], księcia mazowieckiego.
– Nie powiadajcie! Jakiego księcia Henryka? Było jedno książę mazowieckie[76] tego imienia elektem płockim, ale zmarło.
– Ten ci sam był. Miały mu przyjść z Rzymu dyspensy[77]; ale śmierć dała mu pierwej[78] dyspensę, gdyż widocznie niezbyt postępkiem swoim[79] Boga ucieszył. Byłem wtedy posłany z pismem od Jaśka z Oleśnicy do księcia Witolda, kiedy od króla przyjechał do Ryterswerder książę Henryk, elekt płocki. Już się była Witoldowi wojna wtedy uprzykrzyła, dlatego właśnie że Wilna nie mógł dobyć, a królowi naszemu uprzykrzyli się rodzeni bracia i ich rozpusta. Widząc tedy król większą u Witolda niż u swych rodzonych obrotność i większy rozum, posłał do niego biskupa z namową, by Krzyżaków porzucił i do posłuszeństwa się nakłonił, za co mu rządy Litwy miały być oddane. A Witold, chciwy zawsze odmiany, mile poselstwa wysłuchał. Były też i uczty, i gonitwy. Rad elekt konia dosiadał, choć inni biskupi tego nie chwalą, i w szrankach siłę swą rycerską okazywał. A mocarni są z rodu wszyscy książęta mazowieccy – jako jest wiadomo, że nawet i dzieweczki z tej krwie[80] łacnie podkowy łamią. Raz przeto zbił książę z siodeł trzech rycerzy, drugi raz pięciu – a z naszych mnie zwalił, i pod Zbyszkiem koń przy natarciu na zadzie siadł. Nagrody zaś brał wszystkie z rąk cudnej Ryngałły, przed którą w pełnej zbroi klękał. I rozmiłowali się tak w sobie, że na ucztach ciągnęli go od niej za rękawy clerici[81], którzy z nim przyjechali, a ją brat Witold hamował. Dopieroż książę mówił: „Sam sobie dyspensę dam, a papież mi ją, jeśli nie rzymski, to awinioński[82] potwierdzi, a ślub zaraz ma być, bo zgorzeję!” Wielka była obraza boska, ale nie chciał się Witold przeciwiać, by posła królewskiego nie zlisić[83] – i ślub był. Potem dojechali do Suraża, a potem do Słucka, z wielkim żalem tego oto Zbyszka, który sobie, niemieckim obyczajem, księżnę Ryngałłę za panią serca obrał i dozgonną wierność jej ślubował...
43
któren – dziś popr.: który.
44
przedziać (daw.) – przeszyć, przebić; por. „nadziać”.
45
brzeszczot – ostrze, tu: miecz.
46
przymawiać – czynić zarzuty a. wymówki.
47
Saraceni – Arabowie, muzułmanie, przen. poganie; w czasie opisywanym w powieści w Hiszpanii trwała rekonkwista, to jest odbijanie ziem zajętych przez Saracenów. Tu ogólnie o poganach.
48
sąd boży – w średniowieczu pojedynek sądowy, mający dowieść racji jednej ze stron i uważany za dowód.
49
zrok (daw.) – umówione miejsce i czas spotkania.
50
Wacław IV Luksemburski (1361–1419) – król niemiecki 1378–1400 i czeski 1378–1419, nazywany tu „rzymskim” przez wzgląd na tradycję Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego.
51
kasztelan – średniowieczny urzędnik, odpowiedzialny za ściąganie podatków, obronę i sądownictwo na terenie kasztelanii, to jest jednostki administracyjnej średniego szczebla.
52
chrobry – dzielny, odważny.
53
zali (daw.) – czy.
54
Saraceni – Arabowie, muzułmanie, przen. poganie; w czasie opisywanym w powieści w Hiszpanii trwała rekonkwista, to jest odbijanie ziem zajętych przez Saracenów. Tu ogólnie o poganach.
55
każden – dziś popr.: każdy.
56
gdy diabła w katedrze w Płocku na ziem zrzucono, kazał mu ogarek postawić – anegdota dotyczy udziału Jagiełły w misterium wielkanocnym, w trakcie którego zrzucano na ziemię postać pokonanego diabła. Wzięło się stąd przysłowie „Stawiać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.
57
kniaź – książę.
58
sparszeć – nabawić się grzybicy głowy, zwanej parchem.
59
drzewiej (daw.) – dawniej.
60
numa – litewska chata z ziemi i nieociosanych bierwion.
61
ninie (daw.) – teraz.
62
tęskności – dziś popr.: tęsknoty.
63
mecher – pęcherz.
64
jarzębowym – jarzębinowym.
65
przedaż – dziś popr.: sprzedaż.
66
skojec – średniowieczna moneta, 1/24 grzywny.
67
trefić – układać w loki.
68
jedle – dziś: jadle, jedzeniu.
69
człeku – dziś popr.: człowiekowi.
70
jafer – borówka (wzięte z gwary podhalańskiej, za pomocą której Sienkiewicz naśladował język staropolski).
71
żywot (daw.) – brzuch.
72
Ryngałła – (ok. 1367–ok.1430), córka księcia trockiego Kiejstuta oraz Biruty, siostra Witolda.
73
pochutnica – kobieta lekkich obyczajów.
74
Witoldowa – dziś popr.: Witolda.
75
Henryk – najmłodszy syn księcia mazowieckiego Ziemowita III, miał niższe święcenia kapłańskie. Dla małżeństwa z Ryngałłą zrezygnował z godności biskupa płockiego.
76
książę mazowieckie – w dawnej polszczyźnie wyraz ”książę” był rodzaju nijakiego.
77
dyspensa – wydawane w szczególnych przypadkach zwolnienie z obowiązku przestrzegania któregoś z przepisów prawa kościelnego.
78
pierwej (daw.) – dawniej.
79
postępkiem swoim – tj. rezygnacją ze święceń kapłańskich.
80
krwie – dziś popr.: krwi; z tej krwie oznacza: tego rodu.
81
clerici (łac.) – klerycy.
82
awinioński – w latach 1378–1417 na skutek tarć politycznych wśród kardynałów oraz działań królów Francji wielokrotnie wybierano dwóch, a nawet trzech papieży jednocześnie. Obóz związany z Francją stworzył drugą siedzibę papieską w mieście Avingon. Obecnie papieże awiniońscy uznawani są za antypapieży (osoby nieprawnie sprawujące ten urząd), a okres ten określany jest mianem „wielkiej schizmy zachodniej”. W czasie przedstawianym w powieści papieżem awiniońskim był Benedykt XIII, a rzymskim – Bonifacy IX.
83
zlisić się (daw.) – zrazić się, zniechęcić.