Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Dotyk zła
Dotyk zła - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dotyk zła

Электронная книга - «Dotyk zła». Краткое содержание книги:

Kontrowersyjna, mroczna powieść debiutantki na czołowych miejscach światowych list bestsellerów.
Uznany za seryjnego mordercę i skazany na śmierć za trzy potworne zbrodnie, Ronald Jeffreys został stracony. Mieszkańcy Platte City odetchnęli z ulgą, bo skończył się ich koszmar. Nikt jednak nie wiedział, jak straszliwą tajemnicę zabrał ze sobą do grobu Jeffreys. Trzy miesiące poźniej znaleziono martwe ciało następnego chłopca. Zginął w taki sam sposób, jak ofiary Jeffreysa. Koszmar powrócił ze zdwojoną siłą. Czyżby pojawił się naśladowca?
Śledztwo w tej sprawie prowadzi szeryf Nick Morelli. Ma więcej doświadczenia w uwodzeniu kobiet niż w poszukiwaniu seryjnych morderców. FBI przydziela mu do pomocy wybitną specjalistkę w dziedzinie tworzenia portretów psychologicznych zbrodniarzy, agentkę specjalną Maggie O'Dell. Maggie wnikliwie sprawdza poszlaki, bada ślady pozostawione przez mordercę. Pozwala jej to naszkicować makabryczny portret osoby, która została oskarżona i stracona!
Tymczasem ginie następna ofiara, zaś kolejny chłopiec zostaje uprowadzony. Nick i Maggie zaczynają rozumieć, że zabrnęli w ślepy zaułek. Każdy kolejny trop prowadzi donikąd, a czas ucieka. Czyżby mieli dać bezwzględnemu mordercy szansę udoskonalenia swoich zbrodni?
Thriller, który trzyma w napięciu do ostatniej strony, pełen zwrotów akcji i mylnych tropów. – Mystery Scene
Ten debiut powieściowy pulsuje napięciem… Postać Maggie, dzielnej agentki FBI, która na co dzień stawia czoło potwornym zbrodniom, na zawsze pozostaje w pamięci. – Library Journal
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 85
Перейти на страницу:

– Taa, to prawdziwy drań. Regularnie bił swoją żonę i Danny’ego, jeszcze po rozwodzie. Miała z pół tuzina okazji, żeby go ubezwłasnowolnić. Ale co to ma wspólnego z tym chłopcem? Matthew Tanner pewnie nawet nie znał Danny’ego Alvereza.

– Może nie ma związku. Nie mamy pewności, że chłopca porwano. A jeśli jednak jest u jakiegoś kolegi? Lub po prostu uciekł?

– Okej. – Westchnął nieprzekonany. Zsunął się w dół fotela, kładąc głowę na oparciu. – Chyba nie myśli pani naprawdę, że uciekł?

– Nie. Raczej nie – rzekła. – Wiedziałam, że morderca znowu uderzy. Nie sądziłam tylko, że tak szybko.

– No to od czego mam zacząć? Zdążyła pani coś wymyślić, jaki to człowiek?

Podeszła do stołu i patrzyła na poukładane fotografie, notatki i raporty.

– Jest dokładny, panuje nad sytuacją. Nie spieszy się. Nie tylko podczas zabijania, także wtedy, kiedy po sobie sprząta. Chociaż nie robi tego, by zatrzeć ślady, bo jest to część rytuału. Myślę, że już to kiedyś robił. – Kartkowała notatki. – Zdecydowanie nie jest młody i niedoświadczony – ciągnęła. – Na miejscu zbrodni nie było śladów walki, a zatem ofiara musiała zostać wcześniej skrępowana sznurem. Co za tym idzie, musi to być człowiek na tyle silny, żeby nieść chłopca jakieś trzysta do pięciuset metrów. Moim zdaniem ma trzydzieści kilka lat, około metra osiemdziesięciu centymetrów wzrostu i waży jakieś dziewięćdziesiąt kilogramów. Jest biały, wykształcony, inteligentny.

Podczas tego opisu wyraźnie zaintrygowany Morrelli wyprostował się.

– Pamięta pan, że w szpitalu, kiedy badałam małego Alvereza, powiedziałam panu, że chłopcu udzielono ostatniego namaszczenia? Znaczyłoby to, że morderca jest katolikiem, być może niepraktykującym, w każdym razie jego katolickie sumienie jest wciąż silne. Przeszkadza mu nawet medalik w kształcie krzyża, dlatego musi go zerwać. Udzielając ostatniego namaszczenia, być może chce w ten sposób uspokoić swoje sumienie. Może pan sprawdzić, czy ten chłopiec… Matthew Tanner, tak? – Gdy Nick przytaknął, dokończyła: – Czy należy do tej samej parafii co Alverez.

– Od razu pani powiem, że to mało prawdopodobne – odparł. – Danny chodził do szkoły i do kościoła obok bazy, natomiast dom Tannera znajduje się w pobliżu kościoła św. Małgorzaty. Zresztą Tannerowie wcale nie muszą być katolikami.

– Możliwe, że morderca wcale nie zna swoich ofiar. – Maggie rozpoczęła kolejny spacer. – Może szuka łatwego celu, chłopców, którzy są w danej chwili sami. Wydaje mi się jednak, że jest jakoś związany z Kościołem katolickim, bardzo możliwe, że z jakąś miejscową parafią. To się wydaje dziwne, ale ci ludzie rzadko poruszają się po obcym im terytorium.

– Musi być naprawdę pokręcony. Mówi pani, że pewnie już to kiedyś robił? Czy może być notowany? Za okrucieństwo wobec dziecka albo molestowanie seksualne? Może nawet za pobicie kochanka, jeśli jest gejem?

– Zakłada pan, że to gej albo pedofil?

– Dorosły facet, który nie lubi małych chłopców. Chyba mogę tak zakładać?

– Nie, raczej nie. To skomplikowana sprawa. Oczywiście można podejrzewać, że od lat drzemały w nim takie skłonności i że właśnie teraz doszły one do głosu, ale to mało prawdopodobne. Wydaje mi się, że nie jest ani gejem, ani pedofilem.

– Czy twierdzi tak pani na podstawie zebranych dowodów?

– Nie. Na podstawie tego, czego dotąd nie znaleziono. Ofiara nie miała śladów gwałtu. Nie było spermy w ustach ani w odbycie chłopca, choć mogły zostać usunięte. Ale nie było żadnych śladów penetracji, żadnych oznak seksualnej stymulacji. W przypadku ofiar Jeffreysa tylko jeden chłopiec, Bobby Wilson… – Zerknęła do notatek. – Tak, tylko u Wilsona odkryto ślady gwałtu, zresztą całkiem oczywiste. Był wielokrotnie gwałcony, miał mnóstwo otarć i ran.

– Chwileczkę. Jeśli mamy do czynienia z naśladowcą Jeffreysa, jego działania nie mogą być dla nas żadną wskazówką. Nie doprowadzą nas do niego.

– Naśladowcy wybierają taki rodzaj zbrodni, który działa im na wyobraźnię. Czasem dodają od siebie jakiś drobiazg. Nie znalazłam żadnej wzmianki o tym, żeby Jeffreys udzielał swoim ofiarom ostatniego namaszczenia, chociaż mogłam to przeoczyć.

– W każdym razie przed wykonaniem wyroku Jeffreys poprosił o księdza.

– Skąd pan wie? – Spojrzała na niego z góry i wtedy dopiero uprzytomniła sobie, że przysiadła na poręczy jego fotela. Jej udo ocierało się o jego ramię. Wstała. Zapewne zbyt gwałtownie, lecz on udawał, że tego nie zauważył.

– Wie pani pewnie, że szeryfem, który złapał Jeffreysa, był mój ojciec. Siedział w pierwszym rzędzie, kiedy wykonywali na nim wyrok.

– Czy można zadać mu kilka pytań?

– Kilka lat temu kupili z matką samochód turystyczny. Cały rok podróżują. Od czasu do czasu wpadają do domu, ale pojęcia nie mam, jak ich złapać. Jestem pewny, że kiedy ojciec usłyszy, co się dzieje, odezwie się sam, ale to może potrwać.

– A może udałoby się namierzyć tego księdza?

– Nie ma problemu. Ksiądz Francis wciąż jest u św. Małgorzaty, chociaż nie wiem, czy będzie w stanie coś pomóc. Wie pani, tajemnica spowiedzi.

– Mimo to chciałabym się z nim spotkać. Potem porozmawiamy z Tannerami. Już pan z nimi rozmawiał, oczywiście?

– Z matką. Rodzice Matthew są rozwiedzeni.

Maggie ulotnie spojrzała na niego i zaczęła szperać w papierach.

– O co chodzi? – Nick nachylił się, prawie dotykając jej boku.

Znalazła, czego szukała.

– Wszystkie trzy ofiary Jeffreysa pochodziły z rozbitych domów, chłopcy byli wychowywani tylko przez matki.

– Co to znaczy?

– A więc nieprzypadkowo wybiera ofiary. Myliłam się, myśląc, że poluje na chłopców, którzy akurat w danej chwili są sami. On wybiera bardzo starannie. Mówił pan, że mały Alverez zostawił rower i torbę z gazetami przy jakimś ogrodzeniu?

– Tak. Nie zdążył odjechać.

– I nie było śladów walki?

– Żadnych. Wyglądało, jakby sam zaparkował rower i poszedł z tym gościem. Dlatego sądziliśmy, że znał go. To małe miasteczko, ale dzieciaki znają dyscyplinę. Nie przypuszczam, żeby Danny wsiadł do obcego samochodu.

– A jeśli uznał, że można temu komuś zaufać?

Maggie zauważyła, że Morrelli jest z każdą chwilą coraz bardziej zatroskany. Rozpoznała w jego oczach lęk, który pojawia się zawsze, gdy okazuje się, że mordercą jest jeden z sąsiadów.

– Czyli kto? Ktoś, kto twierdził, że zna jego mamę czy tatę?

– Na przykład. Albo ktoś, kto wygląda oficjalnie, nosi jakiś uniform. – Maggie widziała to już setki razy. Nikt nigdy nie pyta, czy człowiek w mundurze naprawdę jest tym, kogo ów strój symbolizuje.

– Może wojskowy, jak jego tata? – rzekł Nick.

– Albo ktoś w fartuchu lekarskim, a nawet w policyjnym mundurze.

ROZDZIAŁ SZESNASTY

Timmy usiadł na podłodze, wpatrzony w drzwi łazienki. Chciało mu się sikać, ale nie zamierzał przeszkadzać mamie. Gdyby zapukał, kazałaby mu wejść i załatwić się, a ona spokojnie kończyłaby makijaż. Był już za duży, by sikać przy mamie.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)