Przewodnik stada [Bellwether - pl]
- Автор: Уиллис Конни
- Год: 1997
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-7180-637-X
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Przewodnik stada [Bellwether - pl]». Краткое содержание книги:
Powieść nominowana do premii Nebula w 1997.
— Muszę wstąpić do biblioteki — odparłam.
— Powinnaś przeczytać Pięć etapów prosto do sukcesu. Po kolacji Billy Ray poszedł zapować, a ja w bibliotece szukałam Browninga. Lorraine dziś nie było. Na jej stanowisku dy-
żurowała nadęta dziewczyna, przyozdobiona taśmą klejącą, z włosami poowijanymi tasiemką.
— Przetrzymana trzy tygodnie — oświadczyła.
— To niemożliwe — odparłam. — Wypożyczyłam ją w ubiegłym tygodniu i oddałam w poniedziałek.
W poniedziałek wypróbowałam na Flip wiersz o włoskiej dziewczynie i przekonałam się, że Browning nie wiedział, o czym mówi. Oddałam więc Browninga, a wzięłam Otella, kolejną opowieść o nadmiernym uleganiu wpływom.
Bibliotekarka westchnęła.
— Z komputera wynika, że jest wypożyczony. Sprawdzała pani w domu?
— Czy jest dziś Lorraine? — spytałam. Dziewczyna wywróciła oczyma.
— Nieee.
Lepiej na nią poczekać, pomyślałam i poszłam do półki z Browningiem.
Dzieł zebranych na niej nie było. Nie mogłam sobie przypomnieć tytułu książki poleconej mi przez Billy’ego Raya. Wyciągnęłam dwie pozycje Willi Cather, która znała się na gotowaniu w prerii, oraz Z dala od zgiełku. Pamiętałam, że to o baranach. Potem spacerowałam wśród regałów, usiłując sobie przypomnieć tytuł książki, o której mówił Billy, i poszukując natchnienia.
Biblioteki są odpowiedzialne za wiele naukowych odkryć. Darwin czytał dla rozrywki Malthusa (to wiele mówi o Darwinie), a Alfred Wegener przechadzał się po bibliotece Uniwersytetu w Marburgu, od niechcenia kręcił globusem i przeglądał artykuły naukowe, aż sformułował teorię dryfu kontynentów. Mnie jednak nic nie przychodziło do głowy, nawet tytuł książki poleconej przez Billy’ego. Przeszłam do działu książek o biznesie, spodziewając się, że tam sobie przypomnę, gdy nagle to dostrzegłam.
Coś o zawężaniu pola i eliminacji wątków pobocznych.
„To ma tylko jedną przyczynę, prawda?” — powiedział Billy Ray.
Nieprawda. W układach liniowych może tak jest, ale krótkie fryzury to przecież nie owczy świerzb, to raczej jeden z układów chaotycznych, jakie badał Bennett. Kilkadziesiąt zmiennych, a wszystkie istotne. Nawzajem się zasilały, iterowa-ły i reiterowały, krzyżowały, kolidowały, wpływały na siebie w trudny do przewidzenia sposób. Może problem nie polegał na tym, że wyodrębniłam zbyt wiele przyczyn, ale że miałam ich zbyt mało, niewystarczająco. Z półki z socjologią wzięłam Te szalone lata dwudzieste, potem Flappersy, samochodziki i przesiadywanie na masztach oraz Lata 1920-30. Studium socjologiczne. Wzięłam tyle książek na temat tamtego okresu, że ledwo je zdołałam unieść, i podeszłam do biurka.
— Ma pani książkę przetrzymaną cztery tygodnie — powiedziała dziewczyna.
Wróciłam do domu, podekscytowana myślą, że wreszcie jestem na właściwym tropie, i zabrałam się za opracowywanie nowych zmiennych.
Lata dwudzieste obfitowały w rozmaite szaleństwa: jazz, piersiówki, zwijane pończochy, zwariowane tańce, futra z szopów, mah-dżong, maratony biegaczy, maratony taneczne, maratony całowania, siedzenie na maszcie, siedzenie na drzewie, rozwiązywanie krzyżówek. A gdzieś wśród tych pomalowanych na czerwono kolan, płaszczy od deszczu i wyścigów na bujanych fotelach tkwiła przyczyna szału krótkich fryzur.
Pracowałam do późna, po czym poszłam do łóżka ze Z dala od zgielku. Miałam rację. Książka mówiła o baranach. I maniach. W piątym rozdziale jedna z owiec spada z wysokiego brzegu, a inne idą w jej ślady, rzucając się kolejno w dół, na skały.
3. Dopływy