Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Patrol Zmroku
Patrol Zmroku - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Patrol Zmroku

Электронная книга - «Patrol Zmroku». Краткое содержание книги:

Anton Gorodecki właśnie wrócił z rodziną z zasłużonego urlopu: odwiózł żonę Swietłanę i dwuletnią córeczkę Nadię na wieś i przyjechał do pustego moskiewskiego mieszkania. Co może robić „słomiany wdowiec”, dysponujący jeszcze kilkoma wolnymi – od pracy i obowiązków domowych – dniami? Zaprosić gości? Samemu gdzieś się wybrać? Posprzątać? Ale zanim Anton rozstrzygnął ten dylemat, zanim zaczął oddawać się błogiemu nieróbstwu czy „kawalerskim rozrywkom” zadzwonił Heser i wezwał swojego „maga do zadań specjalnych” do biura.
Niby nic, a napięcie rośnie – przecież Heser nie wzywałby Gorodeckiego, gdyby nie wydarzyło się coś nadzwyczajnego. Albo… gdyby nie szykował kolejnej intrygi…
Sprawa wyjaśnia się szybko – Heser informuje Antona, że pewien Inny wyjawił zwykłemu człowiekowi prawdę o istnieniu Innych, mało tego, ma zamiar przemienić tego człowieka w Innego – w każdym razie donos o takiej treści otrzymali szefowie Nocnego i Dziennego Patrolu, a także Inkwizycja. Skąd „Życzliwy” znał adresy biur obu Patroli – a co najważniejsze, adres siedziby Inkwizycji? Kim on jest? Kim jest ów Inny-zdrajca? A przede wszystkim – jak chce przemienić człowieka w Innego, skoro powszechnie wiadomo, że to absolutnie niemożliwe?
A może… może to jednak jest możliwe?
Wśród Innych krąży na wpół zapomniana legenda o księdze Fuaran, dzięki której rzekomo można z dowolnego człowieka uczynić Innego. Czyżby ta mityczna księga – której nikt nigdy nie widział, a która miałaby powstać wiele wieków temu – naprawdę istniała? Czyżby ktoś znalazł się w jej posiadaniu?
Właśnie wyjaśnieniem tych wszystkich spraw ma zająć się Anton Gorodecki – razem ze „starymi znajomymi”: Inkwizytorami Edgarem i Witezsławem oraz przedstawicielem Dziennego Patrolu wampirem Kostią Sauszkinem, dawnym sąsiadem Antona, a obecnie Wyższym wampirem.
W tym śledztwie nic nie będzie proste ani łatwe, a najtrudniejsze będą chyba wzajemne stosunki zmuszonych do współpracy Ciemnych, Jasnych i Inkwizycji. Wszystkie wątki mają podwójne dno, wszystkie punkty zaczepienia wyślizgują się z rąk, wszystkie nitki prowadzą nie do kłębka, lecz do istnego kłębowiska zagmatwanych, splątanych, powiązanych ze sobą spraw. Powoli, bardzo powoli ukazują się kolejne warstwy wydarzeń dawno minionych, utajnionych i z pozoru nie mających nic wspólnego ze śledztwem…
„Patrol Zmroku” to trzeci tom z serii bestsellerowych Patroli, kontynuacja „Dziennego Patrolu” i „Nocnego Patrolu”.
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 77
Перейти на страницу:

Spojrzałam na niego, marszcząc brwi.

– Powiedziała, że myślała, że to mężczyźni są dla niej zagrożeniem. Co to znaczy?

– Pomyśl o tym, jak wielką czułaś samotność przez te ledwie kilka lat… i powiększ to do stulecia.

Otworzyłam szeroko oczy.

– Uważasz, że ją pociągam? – Pokręciłam głową, zanim mógł cokolwiek powiedzieć. – Pociąga ją pierwszy sidhe, którego dotknęła od stu lat.

– Myślę, że nie doceniasz siebie. Inna sprawa, że nigdy nie słyszałem, by Conchenn pociągały kobiety, więc możliwe, że masz rację.

Westchnęłam.

– Nie mogę jej obwiniać. – I wtedy przyszła mi do głowy kolejna myśl. – Nie sądzisz, że ona zaprosiła nas tutaj, żeby zapytać mnie, czy podzielę się z nią jednym z was?

Ciemne brwi Doyle’a uniosły się ponad oprawki okularów.

– Nie pomyślałem o tym. – Zastanowił się nad tym, co powiedziałam. – Przypuszczam, że to jest możliwe. – Zmarszczył brwi. – Ale poproszenie o coś takiego byłoby szczytem niegrzeczności. Nie jesteśmy jedynie twoimi kochankami, ale też potencjalnymi mężami. To co innego.

– Jak sam powiedziałeś, jest sama od stulecia. Przez sto lat każdy by zapomniał o zasadach dobrego wychowania.

Za nami coś się poruszyło; odwróciliśmy się i ujrzeliśmy Rhysa.

– Co wy tu robicie?

– O co ci chodzi? – spytałam.

Wskazał mnie i Doyle’a. Na mojej skórze nadal był nikły blask, jak wspomnienie światła księżyca.

Pozwoliłam, by Doyle pomógł mi wstać; miałam kłopoty z utrzymaniem równowagi. Nigdy jeszcze nie byłam tak roztrzęsiona po dotyku sidhe.

W końcu udało mi się wydobyć z siebie głos.

– Maeve Reed zrzuciła osłonę.

Rhys otworzył szerzej oko.

– Poczułem coś na dworze. Czy chcesz powiedzieć, że wszystko, co zrobiła, to zrzuciła osłonę?

Skinęłam głową.

Gwizdnął po cichu.

– O bogini!

– W tym cały szkopuł – powiedział Doyle.

Rhys spojrzał na niego.

– O czym ty mówisz?

– Wszystkim nam kiedyś oddawano cześć, ale dla większości z nas to zamierzchła przeszłość. Dla Conchenn to mniej niż trzysta lat. Kiedy poproszono nas o odejście z Europy, wciąż jeszcze była przedmiotem kultu.

– Twierdzisz, że ma więcej energii, ponieważ jeszcze do niedawna oddawano jej cześć? – spytał Rhys.

– Może nie energii – powiedział Doyle – ale…

– Ikry – zasugerowałam.

– Nie znam tego wyrażenia – stwierdził.

– No, wiesz… więcej… siły… – Zamachałam bezradnie rękami. – Rhys na pewno wie, o czym mówię.

Wszedł do salonu.

– Tak, wiem o czym mówisz. Ona ma więcej mocy.

Doyle w końcu skinął głową.

– O, właśnie.

Podszedł do nas Mróz. Doyle spojrzał na niego zza ciemnych okularów.

– Chciałbym jeszcze coś dodać, kapitanie – zaczął niepewnie.

Zmierzyli się spojrzeniami.

– O co ci chodzi? – spytałam Doyle’a. – Jeśli Mróz ma coś do dodania, pozwól mu mówić.

Mróz nadal patrzył na Doyle’a, jakby czekał. W końcu Doyle skinął głową. Mróz ukłonił się.

– Oglądałem filmy w telewizorze Meredith. Widziałem, jak ludzie reagują na gwiazdy filmu. Ich uwielbienie jest rodzajem kultu.

Spojrzeliśmy na niego.

– Jeśli ktoś mógłby udowodnić, że jest czczona… – wyszeptał Rhys.

Doyle dokończył za niego tę myśl.

– Wówczas wszyscy zostalibyśmy wygnani z tego kraju. Jedyna rzecz, której nam zabroniono, to pozwalać, by oddawano nam boską cześć.

Pokręciłam głową.

– Ona nie uczyniła z siebie obiektu kultu. Ona tylko usiłowała zarobić na życie.

Przez kilka chwil zastanawiali się nad moimi słowami. W końcu Doyle skinął głową.

– Księżniczka ma rację, to nie jest zabronione.

– Nie sądzę, żeby Maeve Reed usiłowała obejść prawo – powiedziałam.

Pokręcił głową.

– Wcale tak nie twierdzę, ale bez względu na jej zamiary, przez ostatnie czterdzieści lat czerpała zyski z tego, że ludzie ją czcili. Gwiazda filmowa, która jest człowiekiem, nie potrafi wykorzystywać tej mocy, ale Maeve jest sidhe i dobrze wie, jak tego dokonać.

– Co powiesz w takim razie o europejskich modelkach i aktorkach, które mają w sobie krew sidhe? – spytałam. – Czy nawet o rodzinach królewskich w Europie? Swego czasu sidhe musieli się wżenić we wszystkie królewskie domy Europy dla scementowania ostatniego wielkiego sojuszu. Czy oni wszyscy czerpią siłę ze swych wielbicieli?

– Nie mnie o tym sądzić – powiedział Doyle.

– Spróbuję zgadnąć – zaofiarował się Rhys.

Doyle popatrzył na niego gniewnie.

– Nie płacą nam za zgadywanie.

Rhys uśmiechnął się za sztuczną brodą.

– Zrobię to gratis. Możesz więc pomyśleć o tym jako o dodatkowej korzyści płynącej z wynajęcia mnie.

Doyle opuścił okulary, tak że Rhys mógł zobaczyć jego oczy.

– Fiu, fiu… – powiedział. Potem, śmiejąc się, dodał: – Założę się, że każdy, kto ma odpowiednio dużą domieszkę krwi sidhe, może czerpać moc z tego całego ludzkiego uwielbienia. Być może nie każdy jest tego świadomy, ale jak inaczej wyjaśnić fakt, że te rodziny królewskie, w których żyłach płynie dużo krwi sidhe, mają się dobrze, podczas gdy te, które przyjęły w swe szeregi sidhe tylko raz, traktując je jak zło konieczne, już dawno wymarły?

Do salonu powrócił Julian.

– Pani Reed prosi, żeby to spotkanie kontynuować przy basenie, jeśli to nikomu nie przeszkadza.

– Nie widzę problemu, żeby przenieść się na dwór w tak piękny dzień – powiedziałam.

– Ani ja – dodał Doyle.

Inni też się zgodzili – wszyscy, z wyjątkiem Kitta. Nadal tulił się do sofy. Wreszcie musiałam do niego podejść i wziąć go za rękę.

– Tam będzie bardzo przestronnie i jasno, prawda? – wyszeptał.

Kitto spędził stulecia w ciemnych, ciasnych tunelach kopca goblinów. Zawsze się zastanawiałam, dlaczego w starych opowieściach gobliny walczą pod gołym niebem. Jeśli wszystkie były tak wrażliwe jak Kitto, prawdopodobnie nie były w stanie zbyt długo wytrzymać na otwartej przestrzeni. A może to tylko Kitto taki był? Nie powinnam uogólniać, znając bliżej tylko jednego goblina.

Wzięłam go za rękę i poprowadziłam jak dziecko.

– Możesz zostać przy mnie. Jeśli będziesz miał dosyć, Mróz zabierze cię z powrotem do vana.

– Jakiś problem? – spytał Julian.

– Ma agorafobię.

– To niedobrze – zafrasował się. – Basen jest bardzo duży i leży na otwartej przestrzeni.

– Jeśli chce pozostać w LA, będzie się musiał przyzwyczaić – powiedziałam.

Julian skinął głową.

– Jak chcesz, w końcu to twój pracownik.

Właściwie Kitto nie był moim pracownikiem. Nie pracował dla agencji. Po prostu nie pasował do takiej pracy. Nie byłam pewna, do jakiej pasował, ale z pewnością nie do pracy ochroniarza ani detektywa. Nie wyprowadziłam jednak Juliana z błędu.

– Jesteś pewna? – spytał.

Chwyciłam mocniej dłoń Kitta.

– Jestem.

– A więc proszę za mną, księżniczko, panowie. – Ruszył korytarzem, którym uciekła Maeve, a my podążyliśmy za nim. Doyle nalegał, by to on szedł pierwszy, a Mróz ostatni. Ja szłam pośrodku z Rhysem po jednej i Kittem po drugiej stronie. Rhys wziął mnie za drugą rękę i próbował nakłonić, byśmy przebiegli przez korytarz w podskokach, śpiewając:

– Idziemy do czarnoksiężnika, czarnoksiężnika z Oz.

Rozdział 12

Julian prowadził nas z jednego pomieszczenia do drugiego, aż w końcu zatrzymaliśmy się nad basenem. Był błękitny i odbijał światło jak lustro. Maeve siedziała w cieniu dużego parasola. Była ciasno owinięta białym, jedwabnym płaszczem kąpielowym. Błysnęła złoto-białym bikini, po czym poprawiła płaszcz tak, że było widać tylko jej wypielęgnowane stopy. Paliła papierosa za papierosem. Julian miał za zadanie zapalać jej papierosy złotą zapalniczką z małej tacy, na której leżała papierośnica. Chociaż na jego barkach spoczywało też o wiele cięższe zadanie: uspokoić ją.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 77
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)