Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Błękitny Mars [Blue Mars - pl]
Błękitny Mars [Blue Mars - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Błękitny Mars [Blue Mars - pl]

Электронная книга - «Błękitny Mars [Blue Mars - pl]». Краткое содержание книги:

Błękitny Mars kończy jedną z najwspanialszych sag science fiction, jakie kiedykolwiek napisano; stanowi trzecią część trylogii, wydaną po oklaskiwanym przez krytyków Czerwonym Marsie, który otrzymał Nebulę dla najlepszej powieści oraz Zielonym Marsie, zwycięzcy Nagrody Hugo w tej samej kategorii. Mars zatracił już charakterystyczną czerwoną barwę, teraz dominuje roślinna zieleń i błękit mórz. Ludziom żyłoby się wspaniale, gdyby nie gwałtowny napływ Ziemian. Przerażeni falą imigracji tubylcy mają do wyboru pustoszącą eksplozję populacyjną albo międzyplanetarną wojnę.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 219
Перейти на страницу:

Po jednej takiej przygnębiającej godzinie Sax wyłączył monitor i poszedł do rovera Michela, na kolację z przyjacielem.

— Nie ma czegoś takiego jak „świeży początek” — oznajmił, włączywszy wodę na herbatę.

— Wielki Wybuch? — zasugerował Michel.

— Jeśli dobrze rozumiem, na Ziemi istnieją teorie sugerujące, że… przyczyną iłowatości wczesnego wszechświata była wcześniejsza… to znaczy… iłowatość poprzedniego wszechświata, załamanie się w Wielki Chrzęst.

— Który wszelkie nieregularności skruszył na proch?

— Istnieją dziwne osobliwości… Poza wypadkowymi poziomami zjawiska kwantowe pozwalają pewnym cząstkom na pojawienie się. Pod wpływem kosmicznego podmuchu małe bryłki zaczęły się łączyć w duże. — Sax zmarszczył brwi. Przemawiał tonem teoretyków z Da Vinciego. — Miałem na myśli powódź na Ziemi… Która bynajmniej nie oznacza całkowitej zmiany warunków. Właściwie, może niektórzy ludzie na Ziemi wcale nie uważają tego stanu rzeczy za punkt zwrotny.

— Rzeczywiście. — Michel roześmiał się z jakiegoś powodu. — Powinniśmy tam polecieć i zobaczyć, nie sądzisz?

Kiedy skończyli jeść spaghetti, Sax oświadczył:

— Chcę pojechać w teren. Muszę sprawdzić, czy widać już efekty usunięcia zwierciadeł.

— Jeden już widziałeś. To przyćmienie światła, kiedy byliśmy na stożku… — Michel wzruszył ramionami.

— Tak, ale jedynie wzmógł moją ciekawość.

— No cóż… Utrzymamy więc dla ciebie tę placówkę.

Sax pomyślał, że przy obecnym stanie techniki człowiek nie musiał być fizycznie obecny w danym miejscu.

— Stary móżdżek nigdy się nie poddaje — mruknął.

Michel uśmiechnął się.

— Właśnie z tego względu chcesz wyjechać i zobaczyć zmiany na własne oczy.

Sax zmarszczył brwi.

Zanim wyszedł, zadzwonił do Ann.

— Chciałabyś mi towarzyszyć na wycieczce do południowego Tharsis, aby… aby zbadać wyższe partie areobiosfery?

Ann wydawała się przestraszona jego pytaniem. Gdy rozważała propozycję, trzęsła jej się głowa — w ten sposób móżdżek odpowiedział na sześć czy siedem sekund przed jej świadomą odmowną odpowiedzią słowną:

— Nie.

Potem spojrzała dziwnie przerażona i przerwała połączenie.

Sax wzruszył ramionami. Czuł się nieszczególnie. Wiedział, że jednym z powodów do wyjazdu w teren była chęć zabrania tam Ann i pokazania jej skalistych biom w postaci turniowych pól. Pragnął, by zwróciła uwagę, jak bardzo są piękne. Chciał z nią porozmawiać… Jakoś tak… Nie bardzo wiedział, co mógłby jej powiedzieć; obraz wspólnej wyprawy miał w umyśle — w najlepszym razie — dość zamazany. Po prostu chciał jej pokazać. Pragnął sprawić, aby to wszystko zobaczyła.

No cóż, nikt nie potrafi skłonić drugiej osoby do dostrzeżenia czegoś nie chcianego.

Poszedł się pożegnać z Michelem. Na tym właśnie polegała cała praca Francuza: sprawić, żeby ludzie zauważali różne rzeczy. Bez wątpienia, stąd wynikała frustracja, z jaką Duval mówił o Ann. Należała do jego pacjentek już od ponad stulecia, a jej zachowanie zupełnie się nie zmieniło, nawet nie powiedziała mu zbyt wiele o sobie. Sax uśmiechnął się nieznacznie, gdy o tym myślał. Niestety, Michela wyraźnie niepokoiła ta sytuacja, ponieważ naprawdę kochał Ann i chciał jej pomóc. Kochał zresztą wszystkich swoich starych przyjaciół i pacjentów, łącznie z Saxem. Na tym polegała zdaniem Duvala zawodowa odpowiedzialność: zakochiwać się w każdym przedmiocie swojej „pracy naukowej”. Każdy astronom kocha gwiazdy. No cóż, kto wie, kto wie…

Sax wyciągnął rękę i klepnął przyjaciela w ramię. Michel uśmiechnął się, spodobał mu się gest, który nie pasował do dawnego Saxa. Miłość, tak… Zwłaszcza gdy przedmiotem badań są znane od lat kobiety, których zachowanie studiuje się z intensywnością czystej nauki — tak, to może być uczucie. Wielka poufałość, niezależnie od miejsca, w którym odbywa się rozmowy — w gabinecie czy gdzieś indziej. Właściwie, nie jest nawet ważna zgoda pacjenta na współpracę; zdarzało się, że nie chciał odpowiadać na żadne pytania. W końcu, jeśli Michel pragnął, aby odpowiadano (rozwlekle) na jego pytania (choćby i na te nie zadane), zawsze miał Maję, która była niemal „zbyt ludzka”, która dawała Michelowi nieźle popalić, zmuszając jego układ limbiczny do ostrego biegu terenowego z przeszkodami, która — jeśli wierzyć Spencerowi — nawet rzucała w niego przedmiotami. Po takim intensywnym symbolizmie milczenie Ann mogło się Michelowi wydawać wręcz pieszczotą.

— Bądź ostrożny — powiedział Michel. Szczęśliwy naukowiec, zwracający się do jednego z „przedmiotów” swojej pracy naukowej, kochanego jak brata.

Sax wsiadł w jednoosobowy rover i zjechał po stromym, gołym południowym stoku Pavonis Mons, potem przejechał przełęcz między Pavonis i Arsia Mons. Objechał suchą wschodnią stronę wielkiego stożka Arsia Mons, potem zjechał po południowym stoku Arsii i po wzniesieniu Tharsis, aż dotarł na potrzaskane wyżyny Daedalia Planitia. Równina stanowiła pozostałość gigantycznego starego basenu pouderzeniowego, teraz prawie całkowicie zatartego przez pochyłość Tharsis, lawę z Arsia Mons i nieustanne wiatry; pozostał po nim jedynie zbiór obserwacji i wniosków areologów, nikłe promieniste szeregi ejektamentowych fragmentów widocznych jeszcze na mapach, ale już nie w krajobrazie.

Dla oka niewprawnego podróżnika jadącego po tej krainie nie różniła się ona od większości pozostałych południowych wyżyn: była nieregularna, nierówna, pokryta dołami, popękana. Dziki, skalny krajobraz. Stare magmowe wylewy przybrały postać wygładzonych, płatkowych łuków ciemnej skały. Wyglądały jak wzniesione fale rozkładające się wachlarzem i opadające na brzeg. Ląd znaczyły spowodowane działaniem wiatru smugi, zarówno jasne, jak i ciemne, ukazując drobiny pyłu o różnym ciężarze i zawartości: na południowo-wschodnich stokach kraterów i głazów narzutowych znajdowały się wydłużone, długie, jasne trójkąty, na północny zachód od nich ciemne pasy w kształcie litery „V”, natomiast wewnątrz wielu pozbawionych stożków kraterów — ogromne, nieregularne, ciemne plamy. Następna wielka burza pyłowa z pewnością pozmienia wszystkie te wzory.

Sax z przyjemnością przejechał niskie kamienne fale — w dół, w górę, w dół, w górę — odczytując niczym mapę piaskowe malowidła stworzone ze smug pyłu. Nie podróżował kamiennym pojazdem składającym się z niskiego, ciemnego pomieszczenia i pędzącym jak karaluch od jednej kryjówki do następnej, lecz dużym pudełkowatym minibusem areologów, wysokim na trzy piętra, z oknami na wszystkich czterech stronach.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 219
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)