Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Senni zwycięzcy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Senni zwycięzcy

Электронная книга - «Senni zwycięzcy». Краткое содержание книги:

Jedna z najbardziej znanych powieści polskiej fantastyki przed rokiem 1989, zaliczana do nurtu fantastyki socjologicznej.
„Powieść napisana jest potoczyście. Oramus ze swobodą, używając technicznych montażowych sztuczek, pokazuje nam splatające się ze sobą losy kilkudziesięciu postaci, ani razu nie tracąc kontroli nad skomplikowaną powieściową maszynerią. A oglądamy tu nie tylko przygody i zmagania ludzi lecz również ich swobodnie lewitujących i zwalczających się jaźni. Świat opisany przez Oramusa jest zły, posępny, ludzie w nim częstokroć czynią sobie wyrozumowane łajdactwa, rządzi tym światem intryga i manipulacja, lecz mimo to, nawet w tej klatce na szczury spotykamy co jakiś czas arystokratów ducha zdolnych do miłości, wielkoduszności, wreszcie — do wstydu.”
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 66
Перейти на страницу:

— Poziom osiemdziesiąt, basen — powiedziała winda i zatrzymała się.

— Och, to już — powiedziała pierwsza z dziewczyn i jej noga niechętnie zniknęła pod tuniką. — Do wieczora, Makedonia.

— Hej.

Druga z dziewczyn wyszła z windy. Przerębel przepuścił ją przodem. — Idąc za nią przypatrywał się w skupieniu wspaniałym nogom o gładziusieńkiej skórze, pod którą w rytm kroków napinały się ii rozluźniały pasemka mięśni jak jakieś osobliwe żyjątka. Nosiła obcisłe czerwone spodenki z rozmieszczonymi regularnie wzdłuż pasa owalnymi otworami. Plecy miała zupełnie gołe, ale zakryte chmurą jasnych włosów, które w miarę, jak szła, unosiły się i opadały gniewnie. Kiedy stanęli nad wodą, Przerębel skonstatował ze zdziwieniem, że kompletnie nie pamięta drogi. Idąc równie bezwolnie za kim innym dałby się zaprowadzić nawet do kwatery Dwukolorowych — mało zachwycająca perspektywa.

Dziewczyna tymczasem zrzuciła skąpy strój i stanęła nad wodą naga, nie dalej niż o dwa metry od decydenta Vickersa. W słońcu jej skóra miała kolor miodu, piersi przypominały dwie zakrzepłe obok siebie krople żywicy, na biodrach migotał łańcuszek z maleńkim złotym serduszkiem.

— Podobam ci się? — spytała dziewczyna. Zrobił głupią minę gorączkowo poszukując w pamięci błyskotliwej riposty na takie okazje. Dziewczyna roześmiała się i poleciała w dół, ku wodzie. Patrzył, jak pod powierzchnią sunie jej długi, jasny kształt.

Wpadł w wodę stromo, z rękami ułożonymi płasko wzdłuż boków, żeby zejść jak najgłębiej. Nad samym dnem wyciągnął ręce przed siebie; wyniosło go trochę wyżej. Powiosłował do miejsca, w którym spodziewał się spotkać dziewczynę; płynęła wolno, zagarniając wodę szerokimi ruchami; z dołu wyglądała jak pajęczasty stwór z innej planety, uczepiony srebrnego rozkołysanego lustra. Wynurzył się cicho, nabrał powietrza, opadł w głąb, dogonił dziewczynę pod wodą. Wyciągnął rękę i dotknął jej biodra. Jakby się zdziwiła — natychmiast przestała płynąć i znurkowała wściekle. Czekał na nią tam, gdzie spodziewała się go zastać, wypływając musnął ją ledwo wyczuwalnie — a może uległa złudzeniu, może to tylko wir, prąd, wodny? Wynurzyli się; łapiąc gwałtownie powietrze przyglądali się sobie przez ściekające im po twarzach strugi.

Dobiła do niego miękko; całując się wpadli pod wodę, wynurzyli się prychając, roześmiani; jej wielkie oczy przyglądały mu się z rozbawieniem.

— Płyniemy do wyspy — zakomenderowała i ruszyła wściekłym kraulem. Dogonił ją dopiero u samego wejścia do czerwonej zatoczki. Wpłynęli do nasłonecznionej rynny, buchnęła nad nimi kopuła czerwonego parasola rozświetlona słońcem, wszystko dookoła stało się nagle czerwone, ciepłe i miękkie, biorąc ją w ramiona nie widział jej ust, nie czuł włosów, w płytkiej wodzie paliły się tylko jej oczy, coraz słabiej, wreszcie zgasły pod powiekami.

— Ty — powiedziała. — Ty…

Zamknął jej usta pocałunkiem, czuł, jak topnieje, jak rozpływa się w jego rękach. — Kocham cię, Makedonia, jesteś najśliczniejsza na świecie — powtarzał w kółko. Kopuła nad nim mieniła się wszystkimi kolorami: niebiesko, zielono, perłowo, pomarańczowo, brązowo…

Niewiadoma ilość kolorowych kombinacji przetoczyła się po maleńkim niebie kopuły. Leżeli w srebrzystej wodzie, która omywała łagodnie ich rozpalone ciała. Urządzenie czyszczące wsysało w siebie zawartość płytkiego baseniku, w którym się znajdowali; na to miejsce napływała świeża woda z zewnątrz.

— Makedonia…

— Tak?

— Kocham cię.

Nie zareagowała. Obserwowała, jak woda przemyka między jej rozstawionymi palcami.

— Zobaczymy się jeszcze?

— Po co? — powiedziała do ściany. — Papierosa. — Ściana szczęknęła cichutko, rozwarła się ma moment i metalowa łapka wetknęła Makedonii w usta zapalonego papierosa. Przerębel wziął również. Palili nie patrząc sobie w oczy.

— Panie decydencie — rozległ się tuż obok głos agenta Kika. — Złapaliśmy Filmowca, mają go tu, jeśli chce pan zobaczyć, niech pan szybko wraca.

— Kto to jest Filmowiec? — spytała Makedonia. — Też jakiś Dwukolorowy?

— Zwyczajny gość, musiałaś słyszeć o nim, jeśli oglądałaś ostatnio video. Kiedy zaczęły się rozruchy na wysokich, w kilku prywatnych kabinach na dole wyświetlono film pornograficzny. Wstęp na taki seans kosztował podobno dziesięć tysięcy koron…

— Aż tyle? Nie przypominam sobie, żeby ktoś zakazał wyświetlania pornografii na “Dziesięciornicy”.

— Bo nikt nie zakazywał. Gdyby to było tylko porno, nikt by palcem nie kiwnął w tej sprawie. Rzecz jednak w tym, iż w trakcie kręcenia filmu zaszlachtowano aktorkę, poćwiartowano — cały proces rejestrując krionicznie. Jeśli to rzeczywiście ten facet, to nie zakładałbym się, że dożyje powrotu na Ziemię.

— Pracujesz w policji? Wzruszył ramionami.

— Praca jak każda inna…

— Bardziej niebezpieczna… przynajmniej ostatnio. Miałeś już do czynienia z Dwukolorowymi? Powiedz — jacy oni są? Czy to prawda, że nie różnią się niczym od normalnych ludzi?

— Szefie, będą tu za dziesięć minut. Jak pan chce…

— Dobra, już idę.

Kopuła pękła bezgłośnie nad ich głowami ukazując lazurowy nieboskłon z cokolwiek przesuniętym na nim słońcem. W wodzie i na brzegach było teraz gęsto od ludzi, wyspę otaczał pierścień kopuł zmieniających kolory jak w transie, pulsujących różnobarwnie w rytm jakiejś — ognistej muzyki, a raczej wielu muzyk nie do uchwycenia przez ucho. Następna para od razu zajęła ich miejsce i prawie natychmiast przerwa w pierścieniu wypełniła się. Dopłynęli do brzegu i włożyli ubrania na mokre jeszcze ciała.

— Przykro mi, ale nie możesz pójść ze mną. Strażnik cię nie wpuści.

— A może jednak… Tak bym chciała go zobaczyć.

— Nie jesteś przypadkiem od Souta? Czym się zajmujesz, gdzie pracujesz?

— Na Czerwonym Poziomce… przyjdź kiedyś po godzinach, sektor 17, wielki neon “Makedonia”, łatwo znaleźć. Dostaniesz za darmo. Ale muszę zobaczyć Filmowca.

— No, no — powiedział strażnik przy wejściu taksując dziewczynę. — Twoja nowa panienka? Pozytywna. Waliłeś?

— Jasne.

— No, no — powiedział strażnik z podziwem i zawiścią. — Nie bez powodu nazywają cię Przeręblem. Filmowiec już dotarł?

— Skąd wiesz? — zdumiał się strażnik. — Przecież to ścisła tajemnica. Wie o nim pięciu ludzi, góra — dziesięciu.

— Chcemy go zobaczyć.

Strażnik pokręcił głową, ale Przerębel szepnął mu coś do ucha, marsowa twarz strażnika stopniowo wygładzała się, oczy mu zabłysły, a pod perkatym nosem zakwitł gumowy uśmiech.

— Jutro, najpóźniej pojutrze — mlasnął językiem podobnym do różowego robaka, kurtyna broniąca przejścia zrzedła i pękła, weszli.

— Co mu powiedziałeś?

— Że sfotografuję cię nago i on dostanie zdjęcie.

Wokół Filmowca, siedzącego na środku pomieszczenia, kłębił się tłum dwudziestu, może trzydziestu osobników, wszyscy okrążali przestępcę w wielkim bezładzie, wykrzykując rozmaite słowa do niego i do siebie nawzajem.

Przepchnęli się z trudem przez ciasny pierścień. Filmowiec wsunął się głęboko w fotel, łokcie położył na oparciach, palce zetknął ze sobą, wyciągnął daleko nogi. Nie patrzył na nikogo. Podniecenie obecnych zdawało się nie wywierać na nim żadnego wrażenia, jakby przebywał w innym świecie. Nie uśmiechał się, nie mrugał oczami, nic. Tylko siedział. Na jego przegubach połyskiwał metal kajdanek.

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 66
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)