Gateway — brama do gwiazd [Gateway - pl]
- Автор: Пол Фредерик
- Год: 1987
- Язык: польский
- Год: Alfa
- ISBN: 83-7001-111-X
- Переводчик: Piotr Paszkiewicz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Gateway — brama do gwiazd [Gateway - pl]». Краткое содержание книги:
Przejrzeliśmy więc listę przyszłych lotów i rozważyliśmy je w świetle naszego pięciodniowego doświadczenia. Nie dało to nam wiele. Zwróciliśmy się więc o radę do Gelle — Klary Moyniin. W końcu była już tam dwa razy.
Wydymając wargi przestudiowała rejestr lotów i nazwiska. — Terry Ya-kamora to porządny facet — powiedziała. — Nie znam Parduka, ale może warto z nim próbować. Od wyprawy Dorleana radzę się trzymać z daleka. Mają zagwarantowaną premię jednego miliona dolarów, ale nikt wam nie powie, że na statku jest nietypowy pulpit sterowniczy. Eksperci Korporacji wstawili komputer, który ma podobno wpływać na pracę oryginalnego selektora celów. Nie ufałabym temu. I oczywiście w żadnym wypadku nie poleciałabym Jedynką.
— A z kim ty byś poleciała? — spytała Lois Forehand. Zamyśliła się pocierając lewą ciemną brew koniuszkami palców. — Może z Terrym. Zresztą z kimkolwiek. Ale na razie nie wyruszam. — Chciałem spytać dlaczego, ale już zdążyła się odwrócić od ekranu. — No, dobra — powiedziała. — Wracamy do zajęć. Pamiętajcie — w górę — na siusiu, w dół, zamknąć, odliczyć do dziesięciu, i w górę — na kupkę.
Uczciłem zakończenie tygodniowego kursu pilotażu zapraszając Dane Miecznikowa na drinka. Pierwotnie nie to było moim zamiarem, najpierw myślałem bowiem o drinku z Sheri i to w łóżku, ale nie było jej w pokoju. Powciskałem więc guziki na piezofonie i usłyszałem głos Miecznikowa.
Był zaskoczony moją propozycją. — Dziękuję — odrzekł, po czym zastanowił się. — Wiesz co? — powiedział. — Pomóż mi przenieść moje graty, a wtedy ja ci postawię kolejkę.
Poszedłem więc do niego, mieszkał tylko o jeden poziom niżej Laleczki. Jego pokój, niewiele lepszy od mojego, był prawie pusty poza kilkoma wyładowanymi torbami. Spojrzał na mnie nieomal przyjaźnie. — Jesteś już poszukiwaczem — mruknął.
— Niezupełnie. Mam jeszcze dwa kursy.
— Hm. W każdym bądź razie widzimy się po raz ostatni. Jutro wyruszam z Terrym Yakamorą.
Byłem zaskoczony. — Przecież wróciłeś dopiero jakieś dziesięć dni temu?
— Kręcąc się tu nic nie zarobię. Czekałem tylko na właściwą załogę. Chcesz wpaść na moje pożegnalne przyjęcie? Bawimy się u Terry'ego. O dwudziestej.
— Brzmi to zachęcająco — powiedziałem. — Czy mogę przyjść z Sheri?
— Oczywiście. Chociaż ona i tak chyba będzie. Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, tam postawię ci drinka. Pomóż mi tylko z tymi klarnetami.
Zgromadził zadziwiającą ilość rzeczy. Zastanawiałem się, jak mu się udało je wszystkie upchnąć w pokoju równie maleńkim jak mój. Trzy pełne torby, holodyski, projektor, taśmy z nagraniami książek i prawdziwe książki. Wziąłem książki. Na Ziemi ważyłyby tyle, że nie dałbym rady ich udźwignąć, może jakieś pięćdziesiąt — sześćdziesiąt kilo, ale oczywiście na Gateway podniesienie ich nie stanowiło żadnego problemu. Kłopot był tylko z przeciąganiem ich przez korytarze i spuszczaniem w zlotni. Ja miałem cięższe rzeczy, ale Miecznikowowi było trudniej, ponieważ niósł przedmioty o różnych kształtach, niektóre bardzo delikatne. Zajęło to nam całą godzinę. W końcu trafiliśmy do takiej części asteroidu, której nigdy przedtem nie widziałem, starszawa Pakistanka policzyła bagaże, wydała Miecznikowowi kwit i zaczęła taszczyć je w głąb porośniętego gęstą winoroślą korytarza.
— Uf. Dziękuję — mruknął.
— Nie ma za co. — Ruszyliśmy z powrotem w kierunku zlotni. Rozmawialiśmy, uważał widać, że odwdzięczając się za przysługę powinien okazać mi jakieś dowody życzliwości.
— Jak ci poszedł kurs? — spytał.
— Dziękuję — pomijając to, że mimo ukończenia go nadal nie mam pojęcia, jak obsługuje się te pieprzone maszyny.
— Skąd możesz mieć? — rzucił z irytacją. — Tego przecież cię nie nauczą. Tam masz uzyskać jedynie pewne ogólne pojęcie. Tak naprawdę, liczy się tylko praktyka. Najtrudniej jest oczywiście z lądownikiem. Dostałeś taśmy?
— Jasne. — Było tego sześć kaset, rozdano nam takie zestawy po pierwszym tygodniu kursu. Nagrano na nie wszystko, co zostało powiedziane w czasie zajęć, a także inne teksty o różnych urządzeniach sterowniczych, które Korporacja mogła ewentualnie umieścić na pulpicie Heechów, i tak dalej.
— Przesłuchaj je. Jeśli masz trochę oleju w głowie, zabierz je ze sobą na wyprawę. Wtedy będzie dość czasu, żeby je odtwarzać. Statki i tak przeważnie lecą bez twojej pomocy.
— Mam nadzieję — powiedziałem, jednak pełen wątpliwości. — Do zobaczenia. — Pomachał mi i zjechał w dół nie oglądając się. Wyraźnie już postanowił, że postawi mi obiecanego drinka na przyjęciu, tam go to nie będzie nic kosztowało.
Park znajduje się pod kontrolą
Obwodu Zamkniętego Piezowizji
Zapraszamy! Zabrania się zrywania kwiatów i owoców. Niszczenie roślin wzbronione.
Podczas spaceru wolno jeść owoce, które spadły na ziemię w ilości nie przekraczającej:
Winogrona, czereśnie: 8 sztuk na osobę
Inne małe owoce lub jagody: 6 sztuk na osobę
Pomarańcze, limony, gruszki: l sztuka na osobę
Nie wolno usuwać żwiru ze ścieżek. Śmieci należy wrzucać do pojemników.