Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Piąta Góra». Краткое содержание книги:

Czasem próżność lub pycha każą nam wierzyć, że wszystko od nas zależy. Ale kiedy spada na nas nieszczęście, zawsze myślimy, że na nie nie zasłużyliśmy, że los jest niesprawiedliwy, że wpadliśmy w pułapkę.
Prorok Eljasz w IX wieku przed naszą erą opuszcza z rozkazu Jahwe ojczysty Izrael i chroni się przed prześladowaniami Jezabel w sąsiedniej Fenicji, gdzie od niemal trzech stuleci panuje pokój i dobrobyt.
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 37
Перейти на страницу:

Zdania były podzielone: jedni bronili pokoju, drudzy domagali się wojny. Namiestnik odezwał się półgłosem do kapłana:

– Ten człowiek publicznie rzucił mi wyzwanie, ale ty również to zrobiłeś.

W odpowiedzi kapłan odwrócił się w jego stronę i szeptem, tak aby nikt go nie mógł usłyszeć, zażądał natychmiastowego wyroku śmierci dla Asyryjczyka:

– Nie proszę, lecz żądam. To ja trzymam cię u władzy i mogę z tym skończyć w każdej chwili, zrozumiałeś? Wiem, co ofiarować bogom, by odwrócić ich gniew, który wybuchnie, gdy trzeba będzie zastąpić rządzący ród. I nie stanie się to po raz pierwszy. Nawet w Egipcie, państwie które przetrwało tysiąclecia, wiele dynastii straciło tron. A mimo to świat toczy się dalej, a niebo nie runęło na nasze głowy.

Namiestnik pobladł.

– Dowódca stoi w tłumie z częścią swej armii. Jeśli będziesz obstawał przy rokowaniach z tym człowiekiem, ogłoszę wszem i wobec, że bogowie cię opuścili. I zostaniesz pozbawiony swej godności. A teraz dokończysz sądu i będziesz robił to, co ci każę.

Gdyby Eliasz stał w zasięgu wzroku, namiestnik miałby jeszcze jakieś wyjście – poprosiłby izraelskiego proroka, by oświadczył, że widział anioła na szczycie Piątej Góry. Przypomniałby historię wskrzeszenia syna wdowy. I byłoby to słowo Eliasza, człowieka, który dowiódł, że może czynić cuda, przeciw słowom człowieka, który nigdy nie dowiódł swej nadprzyrodzonej mocy.

Ale Eliasz go opuścił i teraz namiestnik nie miał wyboru. Asyryjczyk zresztą był zwykłym jeńcem, a żadne wojsko nie wszczyna wojny z powodu utraty jednego żołnierza.

– Tym razem wygrałeś – rzekł do kapłana. – Pewnego dnia zażądam rewanżu.

Kapłan skinął głową. W chwilę potem ogłoszono wyrok.

– Niechaj nikt nie waży się rzucać wyzwania Akbarowi – odezwał się namiestnik. – Nikt nie wejdzie do tego miasta bez zgody jego mieszkańców. Ty starałeś się to zrobić – dlatego skazuję cię na śmierć.

Eliasz spuścił wzrok. Po twarzy dowódcy przemknął uśmiech.

W asyście coraz bardziej gęstniejącego tłumu jeńca wyprowadzono poza mury miasta. Tam zdarto zeń resztki odzienia i pozostał nagi. Jeden z żołnierzy zepchnął go do fosy. Ludzie obiegli zagłębienie, przepychając się, by lepiej widzieć.

– Wojownik z dumą nosi swój mundur i staje przed wrogiem, bowiem ma odwagę. Szpieg zaś wdziewa szaty niewieście, bo jest tchórzem – zawołał namiestnik tak głośno, by wszyscy mogli go usłyszeć. – Dlatego opuścisz to życie niegodnie, jak tchórz.

Tłum wygwizdał skazańca i przyjął oklaskami słowa namiestnika.

Jeniec mówił coś jeszcze, ale nie było już tłumacza i nikt go nie rozumiał. Eliaszowi udało się przedrzeć przez ciżbę, lecz gdy dotarł do namiestnika było już za późno. Dotknął jego płaszcza, ale został odepchnięty.

– To twoja wina. To ty chciałeś publicznego sądu.

– To twoja wina – odparł Eliasz. – Nawet gdyby posiedzenie Rady Akbaru było tajne, kapłan i dowódca postawiliby na swoim. Straże stały przy mnie w czasie całego procesu. Wszystko było z góry ukartowane.

Wedle tradycji to kapłan decydował o tym jak długo skazaniec będzie umierał, więc kapłan schylił się, podniósł z ziemi kamień i podał go namiestnikowi. Kamień nie był ani dość duży, by sprowadzić szybką śmierć, ani na tyle mały, by przedłużać cierpienie w nieskończoność.

– Rzuć pierwszy.

– Zostałem do tego zmuszony – odezwał się cicho namiestnik, tak aby słyszał go tylko kapłan. – Ale wiem, że to błędna droga.

– Przez wszystkie lata kazałeś mi brać na siebie najtrudniejsze decyzje, podczas gdy sam ciągnąłeś zyski z decyzji, które ludowi się podobały – odparł kapłan równie cicho. – Gnębiły mnie wątpliwości i poczucie winy, straszyły mnie jak widma, podczas bezsennych nocy wszystkie ewentualne błędy. Ale nie byłem tchórzem i dlatego dziś Akbar jest miastem, któremu zazdrości cały świat.

Ludzie ruszyli na poszukiwanie kamieni wskazanej wielkości. Jakiś czas słychać było jedynie stukot tłuczonych o siebie kawałków skał. Kapłan ciągnął dalej:

– Mogę się mylić, skazując tego człowieka na śmierć. Ale mam pewność, że miasto ocaliło honor – nie jesteśmy zdrajcami.

Namiestnik podniósł rękę i pierwszy rzucił kamieniem – skazaniec zachwiał się. Zaraz potem, tłum, wśród krzyków i gwizdów, zaczął go kamienować. Mężczyzna próbował osłonić twarz rękoma, kamienie uderzały go w pierś, plecy, brzuch. Namiestnik chciał odejść. Wiele razy oglądał już takie widowisko. Wiedział, że śmierć będzie powolna i pełna bólu, że zmieni głowę skazańca w krwistą maź, że ludzie będą rzucać kamieniami nawet wtedy, gdy duch już opuści jego ciało, a on wnet zaniecha obrony i podda się. Jeśli za życia był dobrym człowiekiem, bogowie miłosiernie skierują jeden z kamieni w jego czoło i straci przytomność. Jeśli był okrutny, zachowa świadomość do ostatniej chwili.

Rozwrzeszczany tłum rzucał kamieniami z rosnącą wściekłością. Skazaniec próbował bronić się jak mógł. Nagle rozłożył ramiona i zakrzyknął w języku, który rozumieli. Zaskoczeni ludzie znieruchomieli.

– Niech żyje Asyria! – zawołał. – W tej chwili staje mi przed oczami obraz mojego ludu i umieram szczęśliwy, bowiem ginę jako wódz, który chciał ocalić życie swoich żołnierzy. Idę na spotkanie z bogami i przepełnia mnie radość, bo wiem, że podbijemy tę ziemię!

– Widzisz? – odezwał się kapłan. – Słyszał i rozumiał całą naszą rozmowę podczas sądu!

Namiestnik przytaknął. Skazaniec mówił ich językiem i wiedział, że nie ma jednomyślności w Radzie Akbaru.

– Nie idę do piekła, a wizja mego kraju dodaje mi sił i godności. Wizja mego kraju przepełnia mnie radością! Niech żyje Asyria! – zawołał raz jeszcze.

Tłum, otrząsnąwszy się z przerażenia, znów zaczął rzucać kamienie. Mężczyzna stał z rozpostartymi szeroko ramionami, przestał się bronić – był walecznym żołnierzem. W chwilę później łaska bogów dała znać o sobie – jeden z kamieni trafił go prosto w czoło i stracił przytomność.

– Możemy już odejść – odezwał się kapłan. – Lud Akbaru dopełni reszty.

Eliasz nie wrócił do domu wdowy. Błąkał się po okolicy, nie wiedząc, dokąd iść.

– Pan nic nie zrobił – mówił w myślach do roślin i kamieni. – A przecież mógł temu zapobiec.

Żałował swej decyzji i obwiniał się za śmierć jeszcze jednego człowieka. Gdyby zgodził się na tajną naradę Rady Akbaru, namiestnik mógłby go zabrać ze sobą – wtedy byłoby ich dwu przeciw kapłanowi i dowódcy. Szansę na wygraną mieliby znikome, ale zawsze większe niż podczas publicznego procesu.

Eliaszem wstrząsnęła przebiegłość, z jaką kapłan grał na uczuciach tłumu. Nawet jeśli się z nim nie zgadzał, musiał przyznać, że ten człowiek miał dogłębną znajomość tego, jak zawładnąć ludźmi. Starał się zapamiętać każdy szczegół tego widowiska, by wykorzystać naukę, kiedy w Izraelu zmierzy się z królem i sydońską księżniczką.

Włóczył się bez celu, przyglądając się górom, miastu i odległemu obozowisku wroga. Sam był zaledwie punkcikiem w dolinie, a wokół rozciągał się bezkresny świat – świat tak wielki, że choćby wędrował całe życie nie zdołałby dotrzeć do jego krańca. Jego przyjaciele i wrogowie być może lepiej pojmowali świat, w którym żyli mogli przemierzać odległe kraje, pływać po nieznanych morzach, kochać bez winy. Nikt z nich nie słuchał już aniołów z dzieciństwa, ani nie ofiarowywał się walczyć w imię Boga. Żyli chwilą i czuli się szczęśliwi.

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)