Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Jak poślubić wampira milionera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak poślubić wampira milionera

Электронная книга - «Jak poślubić wampira milionera». Краткое содержание книги:

Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty… i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa, jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów. Czy jednak – choć wzajemne zauroczenie jest natychmiastowe i namiętne – zdoła przezwyciężyć strach i wyleczy Romana? A jeśli tak, to co powstrzyma zakochanego Romana… przed jego naturą?
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 74
Перейти на страницу:

– Mogę prosić o więcej szczegółów? – W złotobrązowych oczach Romana pojawił się błysk rozbawienia.

A niech go szlag.

– No cóż. – Odchrząknęła. – Są bardzo przystojni. Zgodziłaby się ze mną każda kobieta. – Zauważyła, że Szkot odrobinę się rozchmurzył. – Świetnie ubrani, mają boskie nogi i strasznie mi się podoba ich chód.

Na twarzy Szkota pojawił się uśmiech.

– Dzięki, panienko.

– Nie ma za co. – Odpowiedziała uśmiechem. Roman zmarszczył czoło.

– Skoro uważasz moich ochroniarzy za mężczyzn idealnych, w czym problem?

Shanna pochyliła się w jego stronę.

– Chodzi o ich broń. Mają tylko mały mieczyk u pasa…

– Szkocki sztylet – poprawił Roman.

– No i ten nożyk w skarpecie.

– Sgian dubh - pouczył.

– Nieważne. – Łypnęła groźnie. – No, popatrz tylko na ten nożyk. Jest z drewna, na miłość boską! To epoka prawie kamienia łupanego, a Rosjanie mają karabiny maszynowe, do cholery! Mam mówić dalej?

Szkot zachichotał.

– Mądralka, sir. Mam jej co nieco pokazać? Roman westchnął.

– Dobrze.

Szkot odwrócił się, odchylił portret, za którym znajdowała się skrytka, i po chwili znów patrzył na Shannę. Działo się to tak szybko, że ledwie się zorientowała, na co się zanosi, a już celował do niej z pistoletu maszynowego.

– Rany – sapnęła.

Szkot odłożył broń do schowka i zamknął ukryte drzwiczki.

– Teraz dobrze, panienko?

– O tak. Byłeś wspaniały. Wyszczerzył zęby w uśmiechu.

– Zawsze do usług.

– W całym domu jest broń – powiedział twardo Roman. – Nie przesadzałem, zapewniając, że będziesz tu bezpieczna. Mam mówić dalej?

Wydęła usta.

– Nie.

– No to idziemy. – Poszedł pierwszy na górę.

Shanna czuła się głupio. Niepotrzebnie zachowała się niegrzecznie. Jeszcze raz spojrzała na Szkota.

– Piękny kilt, widzę, że różni się wzorem od innych.

– Shanna! – Roman już czekał piętro wyżej.

– Idę! – Pobiegła po schodach, a jej krokom towarzyszył chichot Szkota. Jezu, co nagle ugryzło Romana? – A skoro już mowa o ochronie, jest jeszcze jeden problem, który chciałabym poruszyć.

Przymknął oczy i odetchnął głęboko.

– Mianowicie? – Pokonał kilka stopni.

– Chodzi o Iana. Jest za młody, żeby wykonywać tak niebezpieczną pracę.

– Jest starszy, niż wygląda.

– Nie uwierzę, że ma więcej niż szesnaście lat. Powinien chodzić do szkoły.

– Zapewniam cię, że Ian otrzymał odpowiednie wykształcenie. – Roman był już na trzecim piętrze, minął strażnika w kilcie.

Shanna pomachała mu. Ciekawe, czy za obrazem kryje się broń nuklearna. Z drugiej strony, czy dom nafaszerowany bronią naprawdę jest bezpieczny?

– Nie chcę, żeby strzegło mnie dziecko. Protestuję.

– Przyjąłem twój sprzeciw do wiadomości – rzucił, cały czas idąc.

I tyle? Przyjąłem i zapomnę?

– Mówię poważnie. Jesteś tu szefem i najwięcej zależy od ciebie…

Zatrzymał się wpół kroku.

– Skąd wiesz, że jestem szefem?

– Domyśliłam się, a Connor potwierdził moje przypuszczenia.

Westchnął i ruszył dalej.

– Widzę, że muszę poważnie porozmawiać z Connorem. Shanna dreptała za nim.

– Jeśli ty nie załatwisz sprawy Iana, zwrócę się do jego szefa, Angusa MacKaya.

– Co? – Zatrzymał się. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. – Skąd o nim wiesz?

– Connor mi powiedział, że to właściciel agencji MacKay – Usługi Ochroniarskie i Detektywistyczne.

– Na miłość boską. – Roman pokręcił głową. – Muszę bardzo poważnie porozmawiać z Connorem. – Doszedł do czwartego piętra.

– Na które idziemy?

– Na piąte. – A co tam jest?

– Moje apartamenty.

Jej serce na moment przestało bić. Zatrzymała się na czwartym, żeby wyrównać oddech. W półmroku krył się strażnik w kilcie.

– A pokoje gościnne?

– Będziesz na czwartym, później cię tam zaprowadzę. – Ruszył dalej. – Chodź.

– Dlaczego idziemy do ciebie?

– Musimy omówić coś ważnego.

– A tu nie możemy?

– Nie.

Uparciuch. Szukała tematu do rozmowy.

– Nie brałeś pod uwagę zainstalowania tu windy?

– Nie.

Nie dawała za wygraną.

– Skąd pochodzi Radinka?

– Dziś to jest Republika Czeska.

– Co miała na myśli, mówiąc, że wreszcie się zjawiłam? – Shanna pokonywała ostatnie stopnie.

Wzruszył ramionami.

– Radinka jest przekonana, że ma dar jasnowidzenia.

– Tak? Myślisz, że naprawdę ma? Zatrzymał się u szczytu schodów.

– Nie obchodzi mnie, w co wierzy, póki dobrze wykonuje swoją pracę.

– No właśnie. – Chyba nigdy nie słyszał o empatii. – Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, ufasz jej, ale kiedy mówi, że ma zdolność jasnowidzenia, nie wierzysz.

Zmarszczył brwi.

– Jej przepowiednie są błędne.

– Skąd wiesz? – Pokonała ostatni stopień. Mars na jego czole się pogłębił.

– Powiedziała, że czeka mnie w życiu wielka radość.

– I co w tym złego?

– A wyglądam na radosnego typa?

– Nie. – Denerwujący facet! – Więc pogrążasz się w nieszczęściu, byle tylko jej udowodnić, że się myli?

W jego oczach pojawił się błysk.

– Nie. Byłem nieszczęśliwy już na wiele lat przed jej poznaniem. Ona nie ma z tym nic wspólnego.

– No to brawa dla tego pana. Sam się skazujesz na życie w cierpieniu.

– Nieprawda.

– Właśnie że tak.

– To dziecinne. – Skrzyżował ręce na piersiach.

– A właśnie że nie. – Zagryzła usta, żeby się nie roześmiać. Za dobrze bawiła się, prowokując go.

Przyglądał się Shannie uważnie i kąciki jego ust drgnęły.

– Chcesz mi dokuczyć?

– A ty lubisz cierpieć? Roześmiał się.

– Jak ty to robisz?

– Co? Jak ciebie rozbawiam? – Uśmiechnęła się. – To dla ciebie nowe doświadczenie?

– Nie, ale dawno tak się nie czułem. – Przyglądał się jej ze zdumieniem. – Zdajesz sobie sprawę, że dziś cudem uniknęłaś śmierci?

– Owszem. Życie bywa okropne, i wtedy można tylko śmiać się albo płakać. I czasami wybieram śmiech. – Już dość się napłakała. – Zresztą miałam dziś szczęście. Mój anioł stróż zjawił się w odpowiedniej chwili.

Zesztywniał.

– Nie myśl tak o mnie. Nie jestem… Jestem beznadziejny. W jego oczach wyrzuty sumienia wrzały jak płynne złoto.

– Roman. – Dotknęła jego policzka. – Zawsze jest nadzieja. Cofnął się o krok.

– Nie dla mnie.

Czekała, liczyła, że coś powie, że się jej zwierzy, on jednak milczał. Odwróciła się na pięcie. W mroku czekał kolejny strażnik. Dostrzegła dwoje drzwi i wielki obraz między nimi. Przyjrzała mu się uważnie. Był to pejzaż, zachód słońca nad górzystą zieloną krainą. W dolinie zasnutej mgłą przycupnęły ruiny kamiennej budowli w stylu romańskim.

– Piękny – szepnęła.

– To… to był klasztor, w Rumunii. Tylko tyle z niego zostało.

I zostały wspomnienia, domyśliła się, patrząc na ściągniętą twarz Romana. Nie najlepsze. Czemu trzyma tu malowidło, skoro ten widok sprawia mu ból? No tak. Lubi cierpieć. Wpatrywała się w obraz. Rumunia? To tłumaczyłoby ledwie słyszalny akcent. Budynek mógł być zniszczony podczas wojny albo w czasach komunizmu, wydawało się jednak, że doszło do tego w zamierzchłej przeszłości. Dziwne. Co ruiny starego klasztoru mają wspólnego z Romanem?

Otworzył drzwi po prawej stronie.

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)