Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Bez Skrupułów
Bez Skrupułów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Bez Skrupułów

Электронная книга - «Bez Skrupułów». Краткое содержание книги:

Studentka Kathy Culver znika w tajemniczych okolicznościach na terenie kampusu uniwersytetu. Jej poplamniona krwią bielizna zostaje odnaleziona w koszu na śmieci. Daje to podstawę do przypuszczenia, że padła ofiarą gwałtu i zabójstwa. Osiemnaście miesięcy później ktoś zamieszcza zdjęcie Kathy w piśmie pornograficznym. Były narzeczony dziewczyny Christian Steele, wschodząca gwiazda amerykańskiego futbolu, odbiera zagadkowy telefon – w słuchawce słychać głos zaginionej. Kiedy z rąk mordercy ginie ojciec Kathy, jej starsza siostra, dawna ukochana Myrona – piękna pisarka Jessica – prosi go o pomoc. Myron przekonuje się, że każda z osób zamieszanych w sprawę ma coś do ukrycia – łącznie z Kathy, której przeszłość skrywa wiele tajemnic…
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:

– A ja takiej zołzy jak ty.

– Tu mnie masz.

Na jej ustach pojawił się cień uśmiechu.

– Powiesz o tym policji? Paulowi Duncanowi?

– Nie wiem – odparła po chwili.

– Media zmieszają Kathy z błotem.

– Mam gdzieś to, co zrobią media.

– Ja tylko ostrzegam.

– Mogą ją nazwać dziwką na tysiąc sposobów. Nie dbam o to.

– A co z twoją mamą?

– Jej życzenia też mnie nie obchodzą. Chcę odnaleźć Kathy.

– A więc, powiesz im.

– Nie.

– No, to co zamierzasz? – spytał, zdezorientowany.

– Kathy przepadła ponad rok temu – zaczęła wolno z namysłem formułując słowa. – W tym czasie policja i media niczego nie ustaliły. Niczego! Przepadła bez śladu.

– No i?

– Pojawia się ten magazyn. Przysłano go Christianowi, co i znaczy, że ktoś – być może Kathy – próbuje nawiązać kontakt. Pomyśl. To pierwsza wiadomość o niej od ponad roku. Nie mogę tego zaprzepaścić. Ktokolwiek się za tym kryje, nie chcę, by wystraszył go rozgłos. To… – uniosła magazyn -…jest paskudne, jednakże daje nadzieję. Nie zrozum mnie źle. Też jestem zszokowana, ale jest to wyraźny trop i, choć diabli wiedzą, co o nim myśleć, trop obiecujący. W razie wkroczenia policji i mediów nadawca tego pisemka może się spłoszyć i zniknąć. Tym razem na dobre. Nie podejmę takiego ryzyka. Zachowamy tę sprawę dla siebie.

– Słusznie. Myron skinął głową.

– Co dalej? – spytała.

– Pojedziemy na pocztę w Hoboken. Wpadnę po ciebie wcześnie. Powiedzmy o szóstej.

8

Jessica pachniała wspaniale.

Stała tuż przy nim na poczcie w północnym Hoboken. Z jej świeżo umytych włosów biła woń, którą starał się wyrzucić; z pamięci przez cztery lata. Ich zapach go odurzał.

– Tak wygląda zabawa w detektywa?

– Ekscytująca, co?

Przyjechali o wpół do siódmej i przez większą część godziny starali nie rzucać się w oczy, o co trudno w przypadku mężczyzny mierzącego ponad metr osiemdziesiąt i kobiety powalającej urodą. Ale nikt w tym czasie nie tknął skrytki numer 785.

Niebawem zrobiło się nudno. Jessica przyjrzała się cenom na różnych skrzynkach. Nie było to zbyt ciekawe. Ciekawsze były ogłoszenia. Przeczytała wszystkie. Listy gończe w urzędzie pocztowym? Zachęta do nawiązania korespondencji ze ściganym?

– Umiesz rozerwać dziewczynę – powiedziała.

– Nie darmo mam przydomek Wesoły Kapitan.

Roześmiała się. Od jej melodyjnego śmiechu ścisnęło go w żołądku.

– Lubi pan być agentem sportowym, panie Wesoły?

– Bardzo.

– Dla mnie agenci to banda szuj.

– Dziękuję.

– Pijawki. Gady. Chciwe, pazerne, nienasycone, kantujące naiwnych sportowców pasożyty, które lunche jadają w Le Cirque na Manhattanie, niszczą wszystko, co cenne w sporcie…

– Problemy na Bliskim Wschodzie to też nasza robota – przerwał jej. – I deficyt budżetowy.

– A pewnie. Ale ty nie jesteś taki.

– Nie jestem pijawką, gadem, pasożytem? Co za komplement!

– Dobrze wiesz, o czym mówię. Wzruszył ramionami.

– Wśród menedżerów jest mnóstwo szuj. Tak jak wśród lekarzy, prawników… – urwał, bo zabrzmiało mu to znajomo. Czyż nie podobnego argumentu użył Fred Nickler, by usprawiedliwić wydawanie pornosów? – Menedżerowie to zło konieczne. Bez nich sportowcy byliby wykorzystywani.

– Przez kogo?

– Właścicieli, dyrektorów klubów. Menedżerowie pomogli sportowcom. Zwiększyli ich zarobki, zapewnili swobodę w wyborze drużyny, wystarali się o pieniądze z reklam.

– No, to w czym problem?

– Są dwa – odparł po chwili. – Po pierwsze, niektórzy agenci to zwykli łajdacy, wykorzystujący młodych, świetnie zapowiadających się sportowców. Ponieważ ci są coraz mądrzejsi, a na jaw wychodzi coraz więcej historii jak ta z Kareemem Abdul-Jabarem, większość tych szubrawców zniknie z branży.

– A drugi?

– Agenci mają za dużo na głowie. Jesteśmy negocjatorami, księgowymi, finansistami, pocieszycielami, agentami biur podróży, doradcami rodziny, konsultantami małżeńskimi, gońcami, lokajami.

– Jak z tym wszystkim sobie radzisz?

– Dwa największe problemy – księgowość i finanse – Powierzyłem Winowi. Ja jestem prawnikiem. On administratorem. A do tego mamy Esperanzę, która potrafi niemal wszystko. Działamy bardzo sprawnie. Nawzajem się kontrolujemy i uzupełniamy.

– Jak agencje rządu federalnego.

Myron skinął głową.

– Jefferson i Madison byliby z nas dumni. Czyjaś rękę sięgnęła do skrytki 785 i ją otworzyła.

– Zaczyna się!

Jessica natychmiast odwróciła głowę. Mężczyzna był chudy. Wszystko w nim było za długie, dziwnie rozciągnięte, jakby jakiś czas spędził na średniowiecznym łożu tortur. Nawet jego, twarz wyglądała jak ulepiona z plasteliny.

– Rozpoznajesz go? Zawahała się.

– Jest w nim coś… Nie, nie znam go.

– Chodźmy.

Zbiegli po schodach i wsiedli do samochodu. Myron zaparkował nielegalnie przed pocztą, przyklejając do przedniej szyby znaczek policyjny – prezent od zaprzyjaźnionego policjanta. Bardzo się przydawał – zwłaszcza w dniach wyprzedaży w centrach handlowych.

Chudzielec wyszedł dwie minuty później. Wsiadł do żółtego oldsmobile’a z rejestracją New Jersey i drogą numer 3 pojechał na północ w stronę autostrady Garden State Parkway. Myron podążył za nim.

– Jedziemy prawie dwadzieścia minut. Dlaczego korzysta ze skrytki tak daleko od domu? – zdziwiła się Jessica.

– Może nie jedzie tam, tylko do pracy.

– Do agencji z sekstelefonami?

– Kto wie. Być może jeździ tak daleko, żeby go nikt nie namierzył.

Chudzielec zjechał zjazdem 160 na wiodącą na północ drogę 208, a kilka kilometrów dalej skręcił w Lincoln Avenue w Ridgewood.

Jessica usiadła prosto.

– To moja okolica – powiedziała.

– Wiem.

– Co tu się wyrabia?

Przy końcu zjazdu żółty oldsmobile skręcił w lewo. Do domu Jessiki było stąd niecałe pięć kilometrów. Gdyby pojechał prosto Lincoln Avenue do Godwin Road, to…

Ale nie.

Skręcił w Kenmore Road, trzy czwarte kilometra przed granicą Ridgewood. Znajdowali się w sercu przedmieść, a konkretnie w Glen Rock, które zawdzięczało swoją nazwę wielkiej skale przy Rock Road.

Oldsmobile wjechał w zaułek Kenmore Drive.

– Zachowuj się naturalnie. Nie gap się – ostrzegł Myron.

– Co?

Nie odpowiedział. Minął dom numer 78, skręcił w następną ulicę i zatrzymał się za krzakami. Z samochodu zadzwonił do biura. Esperanza podniosła słuchawkę, nim wybrzmiał pierwszy sygnał.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)