Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ruchome obrazki [Moving Pictures - pl]
Ruchome obrazki [Moving Pictures - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ruchome obrazki [Moving Pictures - pl]

Электронная книга - «Ruchome obrazki [Moving Pictures - pl]». Краткое содержание книги:

Ukryte we wnętrzu kamer chochliki błyskawicznie malują kolejne klatki na celuloidowej taśmie. Świat Dysku odkrywa magię Srebrnego Ekranu! Nie wystarczy jednak usiąść w kinowym fotelu i z przejęciem śledzić losy bohaterów Porwanego wiatrem, najdziwniejszego filmu o Wojnie Domowej, jaki kiedykolwiek powstał. Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, jaką tajemnicę skrywa wzgórze Świętego Gaju (czyli Holy Woodu), nie przejmując się tym, że Gaspode, Cudowny Pies, ma wielką ochotę na to, by uratować świat…
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 79
Перейти на страницу:

Victor otrzymał coś, co wyglądało na skórzaną sakiewkę, ale okazało się jego kostiumem. Przebrał się za dwoma głazami. Dostał także długi, tępy miecz.

— Posłuchaj, plan jest taki — rzeki Dibbler, siedzący na składanym płóciennym krześle. — Walczysz z trollami, podbiegasz, odwiązujesz dziewczynę od pala, walczysz z innymi trollami, a potem uciekasz za skałę, o, tamtą. Tak to widzę. Co o tym myślisz, Tommy?

— No więc ja… — zaczął Silverfish.

— To świetnie — przerwał mu Dibbler. — Bardzo dobrze. Słucham, Victorze?

— Wspomniał pan o trollach. Co to za trolle? Dwa głazy wstały.

— Się o nic nie martw — uspokoił go ten bliższy. — Ja i stary Galenit mamy to już ograne.

— Trolle! — Victor cofnął się o krok.

— Się zgadza — potwierdził Galenit. Machnął maczugą z wbitym gwoździem.

— Ale… Ale…

— Tak? — spytał drugi troll.

Victor miał zamiar powiedzieć: Ale jesteście trollami, groźnymi ożywionymi skałami, które mieszkają w górach i tłuką podróżnych wielkimi maczugami, bardzo podobnymi do tych, które w tej chwili trzymacie, a kiedy mówili o trollach, myślałem, że chodzi o zwykłych ludzi ubranych, no, sam nie wiem, w worki pomalowane na szaro albo co…

— No dobrze… — odezwał się słabym głosem. — Tego…

— I nie słuchaj tych historii, że niby zjadamy ludzi — mówił Galenit. — To oszczerstwo i tyle. Znaczy, przecież jesteśmy z kamienia, po co mamy jeść ludzi…

— Łykać — wtrącił drugi troll. — Chciałeś powiedzieć: łykać.

— No. Po co mamy łykać ludzi? Zawsze wypluwamy kawałki. Zresztą już się wycofaliśmy — dodał szybko. — A i tak nigdy tego nie robiliśmy. — Szturchnął Victora przyjaźnie, niemal łamiąc mu żebro. — Tutaj jest dobrze — dodał konspiracyjnym szeptem. — Dostajemy trzy dolary dziennie i jeszcze dolara przydziału na krem ochronny, żeby pracować w dzień.

— Znaczy żeby nie zmieniać się w kamień do wieczora, co przeszkadza — dodał jego towarzysz.

— No bo trzeba przerwać kręcenie i ludzie zapalają o ciebie zapałki.

— I według kontraktu mamy jeszcze pięć pensów dodatku za używanie własnych maczug.

— Chcielibyśmy zacząć! — zawołał Silverfish.

— Dlaczego są tylko dwa trolle? — narzekał Dibbler. — W walce z dwoma trollami nie ma żadnego heroizmu. Prosiłem o dwadzieścia, prawda?

— Jak dla mnie, dwa wystarczą — oświadczył Victor.

— Niech pan posłucha, panie Dibbler — wtrącił Silverfish. — Wiem, że próbuje pan pomóc, ale zasady budżetowe…

Zaczęli dyskutować. Korbowy Halogen westchnął i zdjął tylną ściankę pudła obrazkowego. Nakarmił ł napoił demony, które już się skarżyły.

Victor oparł się o miecz.

— Często występujecie, co? — zwrócił się do trolli.

— No — potwierdził Galenit. — Cały czas. W Królewskim okupie grałem trolla, który wybiega i tłucze ludzi. A w Mrocznej Puszczy grałem trolla, który wybiega i tłucze ludzi. A… A w Tajemniczej Górze grałem trolla, który wybiega i skacze po ludziach w górę i w dół. Nie opłaca się stale grać ról charakterystycznych.

— A ty robisz to samo? — zapytał Victor drugiego trolla.

— Morena to aktor charakterystyczny, co nie? — odpowiedział za kolegę Galenit. — Najlepszy w fachu.

— A co gra?

— Skały.

Victor wytrzeszczył oczy.

— Z powodu twardych rysów — tłumaczył Galenit. — Nie tylko skały. Powinieneś zobaczyć, jak zagrał starożytny monolit. Byś nie uwierzył. No już, Morry, pokaż mu inskrypcję.

— Niee… — mruknął Morena z zawstydzonym uśmiechem.

— Myślałem, czy nie zmienić imienia do ruchomych obrazków — ciągnął Galenit. — Na coś z klasą. Pomyślałem: „Flint”.

Spojrzał na Victora niespokojnie — o ile Victor mógł ocenić zakres wyrazów dostępnych twarzy wyglądającej, jakby ktoś wykopał ją z granitu parą butów o stalowych podeszwach.

— Co myślisz?

— Tego… Bardzo ładne.

— Bardziej dynamiczne, pomyślałem — wyznał potencjalny Flint.

— Albo Skallin. — Victor usłyszał własny głos. — Skallin do dobre imię.

Troll patrzył na niego i bezgłośnie poruszał wargami, wypróbowując nowy pseudonim.

— O żeż… — powiedział. — Na to nie wpadłem. Skallin. Się mi podoba. Z takim imieniem jak Skallin się pewnie zarabia więcej niż trzy dolary dziennie.

— Czy możemy już zacząć?! — zawołał surowo Dibbler. — Może stać nas będzie na więcej trolli, jeśli ta migawka okaże się udana. Ale się nie okaże, jeśli przekroczymy budżet, co oznacza, że powinniśmy skończyć do obiadu. A teraz, Morry i Galenit…

— Skallin — poprawił Skallin.

— Naprawdę? Wszystko jedno. Wy dwaj wybiegacie i atakujecie Victora, jasne? Dobrze… Kręcimy…

Korbowy zakręcił korbą obrazkowego pudła. Zabrzmiało ciche klikanie i chór skamleń demonów. Victor stał nieruchomo, wyglądając czujnie i uprzejmie.

— To znaczy, że ty zaczynasz — tłumaczył mu cierpliwie Silverfish. — Trolle wyskakują zza skał, a ty mężnie się bronisz.

— Przecież ja nie wiem, jak się walczy z trollami! — jęknął Victor.

— Powiem ci — odezwał się świeżo mianowany Skallin. — Parujesz najpierw, a my tak jakby się postaramy, żeby cię nie trafić. Coś mu zaświtało.

— To znaczy, że wszystko jest udawane?

Trolle wymieniły szybkie spojrzenia, które zdołały jednak wyrazić opinię: zadziwiające, że takie stwory jakoś władają światem.

— Tak — potwierdził Skallin. — Właśnie tak. Nic nie jest naprawdę.

— Nie wolno nam cię zabić — uspokoił go Morena.

— Właśnie — zgodził się Skallin. — Nie możemy przecież tak biegać w kółko i cię zabijać.

— I nie dają nam pieniędzy, jak coś takiego zrobimy — dodał Morena.

* * *

Na zewnątrz uskoku rzeczywistości gromadzili się Oni i spoglądali na światło i ciepło czymś zbliżonym do oczu. Zebrał się Ich już spory tłumek. Kiedyś było tu przejście na drugą stronę. Powiedzieć, że o nim pamiętali, byłoby błędem, gdyż nie posiadali niczego tak skomplikowanego jak pamięć. Z trudem można by uznać, że mieli coś tak skomplikowanego jak głowy. Dysponowali jednak instynktami i emocjami.

Szukali przejścia. I znaleźli je.

* * *

Udało się całkiem dobrze — za szóstym razem. Najpoważniejszym problemem okazał się entuzjazm trolli: biły w siebie nawzajem, w ziemię, w powietrze i całkiem często w różne własne części ciała. Pod koniec Victor pilnował tylko, żeby uderzać mieczem o maczugi, które mijały go ze świstem.

Dibbler wydawał się całkiem zadowolony. Halogen przeciwnie.

— Za bardzo się ruszają — oświadczył. — Przez połowę czasu byli poza obrazem.

— To bitwa — przypomniał Silverfish.

— Tak, ale nie mogę za bardzo szarpać obrazkowym pudłem. Chochliki się przewracają.

— Nie mógłbyś ich przypiąć albo co? — spytał Dibbler. Korbowy poskrobał brodę.

— Mógłbym chyba przybić im stopy do denka — stwierdził.

— Na razie wystarczy to, co jest — uznał Silverfish. — Teraz zrobimy scenę, kiedy ratujesz dziewczynę. Gdzie dziewczyna? Przecież wyraźnie poleciłem, żeby tu była. Dlaczego jej nie ma? Czemu nikt tu nie słucha, co się do niego mówi?

Korbowy wyjął z ust niedopałek papierosa.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)