Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wolni Ciutludzie [Wee Free Men - pl]
Wolni Ciutludzie [Wee Free Men - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wolni Ciutludzie [Wee Free Men - pl]

Электронная книга - «Wolni Ciutludzie [Wee Free Men - pl]». Краткое содержание книги:

Na farmie Dokuczliwych coś dziwnego zaczyna się dziać — z rzeki wyskakuje potwór, na ścieżce pojawia się jeździec bez głowy, a na wzgórzach postacie z koszmarów. I na dodatek Królowa kradnie małego braciszka Akwili — Bywarta (ale może był on wart ukradzenia). Akwila postanawia go odzyskać (choć bez małego płaksy w domu mogłoby być nieco spokojniej). Do walki posłuży jej patelnia, książka z magicznymi przepisami, która niegdyś należała do jej babci (tak naprawdę Choroby owiec), chyba przydałaby się jej jeszcze jakaś pomoc...
— Na litość! A o nas nic nie powiesz, głupku?!
... no tak, oczywiście. Ma jeszcze pomoc Fik Mik Figli, czyli Wolnych Ciutludzi, bitnych złodziejaszków, małych błękitnych praludzików, którzy zostali wyrzuceni z Krainy Baśni za niestosowne zachowanie...
Prześmiewcza mądra powieść czerpiąca pełnymi garściami ze świata wyobraźni, by wzbogacić Świat Dysku.
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 58
Перейти на страницу:

— Czy to wy napełniliście wodą wiadra? — zapytała.

Odpowiedziało jej szuranie nogami, odkasływanie, a wreszcie chóralne:

— Tak jest.

— I drewniane koryto?

Kolejne „Tak jest”.

— A co z baranem?

Żaden nie podniósł na nią wzroku.

— Dlaczego ukradliście barana?

Poszturchiwały się przez chwilę, coś do siebie nawzajem szepcząc, wreszcie jeden wysunął się przed szereg i ściągnąwszy króliczy hełm, miął go nerwowo w dłoniach.

— Byliśmy głodni, panienko — odparł. — Ale kiedy dowiedzieliśmy się, że to twój baran, oddaliśmy go z powrotem.

Ludziki wyglądały na tak zmartwione, że Akwila poczuła litość.

— Rozumiem, że gdybyście nie byli głodni, nie ukradlibyście go — uznała polubownie.

Odpowiedziało jej parę setek zdziwionych spojrzeń.

— Ukradlibyśmy, panienko — odrzekł ten, który miął hełm.

— Ach tak?

W głosie Akwili zabrzmiało takie zdziwienie, że mówca rozejrzał się po swych kolegach, szukając u nich wsparcia. Przytaknęli zbiorowo.

— Oczywiście, panienko. Musielibyśmy. Jesteśmy słynni z tego, że kradniemy. Prawda, chłopaki? Z czego jesteśmy słynni?

— Z kradzieży! — wykrzyknęły błękitne ludziki.

— I z czego jeszcze, chłopcy?

— Z bitności!

— I z czego?

— Z picia?

— I z czego jeszcze?

To najwyraźniej wymagało zastanowienia, ale osiągnęły porozumienie i odkrzyknęły:

— Picia i bicia!

— No i jest jeszcze coś — wymamrotał stojący z przodu. — No tak, powiedzcie wiedźmie, chłopaki.

— Kradnij, pij i bij! — wykrzyknęli niebiescy wojownicy.

— Powiedzcie ciutwiedźmie, kim jesteśmy, chłopaki — polecił ten, który miął hełm.

Małe miecze błysnęły wyciągnięte w górę.

— Fik Mik Figle! Wolni Ciutludzie! Nie mamy króla! Nie mamy królowej! Nie mamy pana! Nie damy się znowu oszukać!

Akwila milczała. Ludziki czekały, co teraz zrobi, i im dłużej nic nie mówiła, tym bardziej były markotne. Opuściły miecze, wyraźnie zawstydzone.

— Ale nie ośmielilibyśmy się odmówić potężnej wiedźmie niczego… no chyba że po mocnym drinku — powiedział mnący hełm, nie spuszczając wzroku z butelki Specjalnego Płynu dla Owiec. — Nie pomożesz nam?

— Pomóc wam? — powtórzyła zdziwiona Akwila. — Chciałabym, żebyście to wy pomogli mnie! Ktoś porwał mojego brata w biały dzień.

— O jejku, jejku, jejku! — wydał z siebie mnący. — W takim razie nadeszła. Ona nadeszła czarująco. Przybyliśmy za późno. To Królowa.

— Chodzi wam o królową… — zaczął ropuch.

— Ciii, ty plugawcze! — wykrzyknął mnący hełm, ale jego głos zniknął w jękach i piskach Fik Mik Figli. Wyrywały sobie włosy z głów, rzucały się na ziemię z okrzykami „nieszczęsny dzień” oraz „ojejojejojej”. Ropuch kłócił się z mnącym hełm. Zapanował ogólny harmider, bo każdy krzyczał coraz głośniej, by być słyszany.

Akwila wstała.

— Wszyscy zamknijcie się, ale już! — wykrzyknęła.

Zapadła kompletna cisza, poza kilkoma pociągnięciami nosem i „ojejku”, które odezwały się jeszcze z rozpędu.

— Staramy się pokazać, jak można znieść taki ból, o pani — tłumaczył mnący hełm, płaszcząc się przed nią ze strachu.

— Tylko nic mi tu nie znosić! — żachnęła się Akwila. — To jest mleczarnia. I musi tu panować czystość.

— Eee… znosić ból oznacza to samo co cierpieć — wyjaśnił ropuch.

— Ponieważ jeśli Królowa jest tutaj, wkrótce odejdzie nasza wodza — odparł mnący hełm. — I nie będziemy mieć nikogo, kto się nami zaopiekuje.

Kto się nimi zaopiekuje, powtórzyła w myślach. Setki małych zakapiorów, z których każdy wygrałby konkurs na najbardziej złamany nos, potrzebują kogoś, kto by się nimi zaopiekował.

Wzięła głęboki wdech.

— W domu płacze moja mama — powiedziała. — I… — Nie wiem, jak jej dopomóc. To już było tylko do siebie. Nie jestem dobra w takich sprawach, nigdy nie wiem, co powinnam mówić. A na głos do dała: — … I tak by chciała, żeby wrócił. Bardzo. — A potem jeszcze, prawie żałując, że to mówi: — Był jej ulubieńcem.

Zwróciła się do mnącego hełm, który wycofał się już do szeregu.

— Nie mogę o tobie myśleć „ten, który mnie hełm”, więc po wiedz mi, jak masz na imię.

Z setek ust Fik Mik Figli wyrwało się wspólne „och”, a potem Akwila usłyszała, jak powtarzają do siebie szeptem:

— Tak, to wiedźma, nie ma wątpliwości. To jest wiedźmowate pytanie!

Mnący hełm rozejrzał się w poszukiwaniu pomocy.

— Nie zdradzamy naszych imion — wymamrotał.

Ale jakiś inny Figiel, czujący się wyraźnie bezpieczniej, bo ukryty w dalszych szeregach, wyrwał się z:

— Co jest! Nie możesz odmówić wiedźmie.

Ludzik mnący hełm podniósł na nią wzrok, w którym czaiło się przerażenie.

— Jestem szefem tego klanu, panienko. Moje imię brzmi… — pociągnął nosem — Rozbój Figiel, panienko. Ale błagam, byś nie użyła go przeciwko mnie!

— Oni wierzą, że imiona mają moc — wyjaśnił szeptem ropuch. — Boją się, że ludzie mogą je zapisać.

— I umieścić w skomplikowanych dokumentach — powiedział Rozbój.

— Na przykład na wezwaniach i tego typu — dodał któryś.

— Lub na listach typu „Poszukiwany”! — wykrzyknął inny.

— Albo na rachunkach lub dokumentach sądowych — rzekł jeszcze któryś.

— Nie mówiąc już o pomyłkowych pismach urzędowych! — Figle spojrzały po sobie w panice na samą myśl.

— Uważają, że słowo zapisane ma jeszcze większą moc — wyszeptał ropuch. — Myślą, że całe pisanie to magia. Słowa na papierze wprawiają je w panikę. Widzisz ich miecze? Gdyby w pobliżu pojawił się prawnik, ostrza zaczęłyby lśnić błękitnym blaskiem.

— No dobrze — odezwała się Akwila. — Doszliśmy do czegoś. Obiecuję, że nie zapiszę jego imienia. A teraz opowiedzcie mi o królowej, która zabrała Bywarta. Królowej czego?

— Nie mogę powiedzieć tego na głos — oświadczył Rozbój. — Ona słyszy swe imię, gdziekolwiek jest wypowiedziane, i zjawia się na wezwanie.

— To prawda — potwierdził ropuch. — A z całą pewnością nie chcesz jej spotkać.

— Jest tak zła?

— Jeszcze gorsza. Tak że nazywaj ją po prostu Królową.

— Tak, Królowa — powtórzył Rozbój. — Nie słyszałaś o Królowej? Czyż nie jesteś wnuczką babci Dokuczliwej, która miała te wzgórza w swych kościach? Nie wiesz, co robić? Nie pokazała ci? Nie jesteś wiedźmą? Jak to możliwe? Przywaliłaś Jenny o Zielonych Zębach i spojrzałaś jeźdźcowi bez głowy w oczy, których nie miał, i ty nie wiesz?

Akwila uśmiechnęła się do niego słabo, a potem wyszeptała do ropucha:

— Czego nie wiem?

— Wydaje mi się — odszepnął — że są zadziwieni, dlaczego nie wiesz nic o Królowej i o… magii, a przecież jesteś wnuczką babci Dokuczliwej i poradziłaś sobie z potworami. Uważają, że babcia przekazała ci swoją wiedzę magiczną. Podnieś mnie do swego ucha. — Akwila posłuchała, a on wtedy wyszeptał: — Lepiej ich nie zawiedź.

Przełknęła ślinę.

— Ona nigdy nic mi nie mówiła na temat magii… — zaczęła i umilkła. To była prawda.

Babcia Dokuczliwa nigdy nie opowiadała jej o magii. Ale pokazywała jej magię każdego dnia.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)