Amerykańscy bogowie [American Gods - pl]
- Автор: Гейман Нил Ричард
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-89004-10-0
- Переводчик: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Amerykańscy bogowie [American Gods - pl]». Краткое содержание книги:
Książka otrzymała nagrodę Hugo 2002 w kategorii Najlepsza Powieść Roku.
Następnego dnia, w dzień poświęcony Wszechojcu, znaleźli skraelinga. Był to drobny mężczyzna o długich włosach, czarnych niczym pióra skrzydła kruka, i skórze barwy ciemnej, czerwonej gliny. Przemawiał słowami, których nie rozumieli — nikt, nawet bard, choć żeglował na statku, który przepłynął między Kolumnami Herkulesa, i znał mowę handlarzy z Morza Śródziemnego. Obcy miał na sobie pióra i futra. W długie włosy wplótł niewielkie kości.
Zaprowadzili go do obozu, poczęstowali pieczonym mięsiwem i mocnym trunkiem. Zaśmiewali się głośno, gdy zaczął chwiać się i śpiewać, a jego głowa kołysała się bezwładnie — i wszystko to po niecałym rogu miodu. Dali mu go więcej i wkrótce zasnął pod stołem, z głową ukrytą pod ręką.
Wówczas podnieśli go — dwoje ludzi za ramiona i dwoje za nogi — i dźwigając na wysokości barków, we czwórkę, niczym ośmionogi koń, ponieśli na czele procesji do jesionu na wzgórzu, nad zatoką. Tam zarzucili mu na szyję linę i powiesili, na cześć Wszechojca, boga szubienic. Ciało skraelinga kołysało się na wietrze. Jego twarz poczerniała, język wysunął się z warg, oczy wypadły z orbit. Penis stwardniał tak, że dało się na nim powiesić skórzany hełm. A oni śmiali się i wiwatowali, dumni, że mogą posłać w niebo swą ofiarę.
Następnego dnia, gdy na ramionach trupa usiadły dwa wielkie kruki i zaczęły wydziobywać policzki i oczy, wiedzieli, że ofiara została przyjęta.
Nastała długa zima, a oni głodowali. Pocieszała ich jednak myśl, że wiosną odeślą łódź do krajów północy, by przywiozła osadników i kobiety. A gdy dni stawały się coraz zimniejsze i krótsze, niektórzy z nich zaczęli szukać wioski skraelinga, w nadziei że będzie tam jedzenie i kobiety. Niczego jednak nie znaleźli, poza miejscami, w których palono ogniska, małymi opuszczonymi obozami.
Pewnego zimowego dnia w blasku zimnego odległego słońca, bladego niczym srebrna moneta, ujrzeli, że szczątki ciała skraelinga zniknęły z jesionu. Po południu zaczął padać śnieg — wielkie leniwe płatki. Mężczyźni z północy zamknęli bramy swego obozowiska i ukryli się za ścianami z drewna.
Tej nocy zaatakował ich oddział skraelingów: pięciuset przeciw trzydziestu. Wdrapali się na palisadę i w ciągu następnych siedmiu dni zabili wszystkich trzydziestu ludzi, na trzydzieści różnych sposobów. I historia oraz ich lud zapomnieli o żeglarzach.
Wojownicy zburzyli palisadę i spalili wioskę. Łódź stojącą na brzegu dnem do góry także spalili, w nadziei że bladoskórzy przybysze mają tylko jedną i dzięki temu ludzie z północy nie przybędą już na ich brzegi.
Minęło ponad sto lat, nim Leif Szczęśliwy, syn Eryka Czerwonego, ponownie odkrył krainę, którą nazwał Krajem Wina. Gdy tam przybył, jego bogowie już nań czekali: jednoręki Tyr, siwy Odyn, bóg szubienicy, i Thor, pan piorunów.
Już tam byli.
Czekali.
ROZDZIAŁ IV