Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Młodość dla wybranych
Młodość dla wybranych - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Młodość dla wybranych

Электронная книга - «Młodość dla wybranych». Краткое содержание книги:

Na ostry dyżur do szpitala w Springer w Bostonie zostaje przyjęty staruszek z objawami choroby Alzheimera. Wstępne badanie nie ujawnia żadnych dolegliwości neurologicznych. Podejrzewając udar mózgu, doktor Toby Harper nakazuje wykonanie tomografii komputerowej. W czasie, gdy reanimuje kolejnego pacjenta, jej podopieczny dosłownie rozpływa się w powietrzu.
Kilkanaście dni później do szpitala trafia mężczyzna z takimi samymi objawami, jak u nadal nie odnalezionego Harry’ego Slotkina. Obu wcześniej leczył doktor Carl Wallenberg. Pacjent umiera, a Toby, wbrew woli Wallenberga, aranżuje sekcję zwłok. Diagnoza nie pozostawia wątpliwości co do przyczyny śmierci: zarażenie chorobą szalonych krów.
Kilka innych tajemniczych zgonów, których wyjaśnieniem zajmuje się Toby, wskazuje coraz wyraźniej, że to nie epidemia, lecz rezultat czyjegoś świadomego działania. Tropy prowadzą do luksusowego domu opieki, w których Wallenberg i jego współpracownicy przeprowadzają eksperymenty medyczne na starcach, wszczepiając im hormony…
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 78
Перейти на страницу:

– Nie chodzi o dyżur, Toby. Chodzi o naradę personelu administracyjnego. Corcoran ją zwołał.

Ellis Corcoran, szef personelu lekarsko-chirurgicznego, stał na samym czubku służbowej piramidy. Podlegał mu Paul Hawkins i wszyscy ordynatorzy.

Toby usiadła.

– Corcoran zwołał naradę? Na jaki temat?

– Chce omówić kilka spraw.

– Chodzi o Harry’ego Slotkina? Paul milczał chwilę.

– O niego też, ale nie tylko. Mają w planie coś jeszcze.

– Oni? To znaczy kto?

– Doktor Carey. Ci z administracji. Chcą cię wypytać o wczorajsze wydarzenia.

– Wszystko ci opowiedziałam.

– Tak. I próbowałem im to wytłumaczyć, ale Careyowi odbiło i poszedł na skargę do Corcorana.

Toby jęknęła.

– Wiesz, o co tak naprawdę chodzi, Paul? To nie ma nic wspólnego ze Slotkinem. Chodzi o małego Freitasa. Tego chłopca, który zmarł przed kilku miesiącami. Carey próbuje się na mnie zemścić.

– To zupełnie inna sprawa.

– Nieprawda. Carey zawalił i dzieciak zszedł. To ja obwiniłam go za tę śmierć.

– Delikatnie to ujęłaś. Przez ciebie stawał przed sądem.

– Rodzina chłopca spytała mnie o opinię. Miałam skłamać? Zresztą i tak powinni byli go pozwać. Zostawić bez nadzoru dzieciaka z pękniętą śledzioną? To ja musiałam biedaka reanimować.

– Zgoda, Carey spieprzył sprawę, ale ty mogłaś zachować się dyskretniej.

Tu był pies pogrzebany: Toby okazała się niedyskretna. Takiej reanimacji boją się wszyscy lekarze. Umierające dziecko. Zrozpaczeni rodzice na korytarzu. Walcząc o życie chłopca, sfrustrowana Toby palnęła: „Dlaczego nie położyli go na OIOM-ie?”

Usłyszeli to rodzice. Potem adwokaci.

– Toby, w tej chwili musimy skoncentrować się na sprawach bieżących. Narada jest o drugiej. Nie chcieli cię zaprosić, ale się uparłem.

– Dlaczego nie chcieli mnie zaprosić? To jakiś potajemny lincz, czy co?

– Przyjedź, dobra?

Odłożyła słuchawkę i spojrzała na budzik. Wpół do pierwszej. Nie mogła zostawić matki samej. Znowu podniosła słuchawkę i zadzwoniła do Bryana. Po czwartym sygnale włączyła się automatyczna sekretarka. „Cześć, mówi Noel! I Bryan! Umieramy z ciekawości, co chcesz nam powiedzieć, więc zostaw wiadomość…”

Trzasnęła widełkami i natychmiast wystukała inny numer: numer swojej siostry. Bądź w domu. Proszę cię, Vickie. Zrób to dla mnie i…

– Halo?

Toby odetchnęła z ulgą.

– To ja.

– Możesz chwilę zaczekać? Mam coś na gazie i…

Toby usłyszała stukot słuchawki i brzęk pokrywki garnka podskakującej na parze. Wreszcie odezwała się Vickie.

– Przepraszam. Mamy dziś na kolacji rodziców Steve’a i próbuję zrobić ten nowy deser…

– Vickie, przyparli mnie do muru. Musisz zająć się mamą. Ale tylko przez kilka godzin.

– Zająć się… Teraz?! – Roześmiała się nerwowo i z niedowierzaniem.

– Wypadło mi nagłe spotkanie w szpitalu. Podrzucę ją po drodze i odbiorę zaraz po naradzie.

– Toby, mam dzisiaj gości. Gotuję, trzeba tu jeszcze posprzątać, dzieci wracają ze szkoły…

– Mama nie sprawi ci żadnego kłopotu. Zajmie się czymś na podwórzu.

– Nie może chodzić po podwórzu! Niedawno położyliśmy nowy trawnik i…

– No to posadzisz ją przed telewizorem. Muszę już iść, bo się spóźnię.

– Toby…

Trzasnęła słuchawką. Nie miała ani czasu, ani cierpliwości na kłótnię. Vickie mieszkała pół godziny jazdy od jej domu.

Uszczęśliwiona Ellen baraszkowała wokół pryzmy kompostowej.

– Mamo, musimy jechać do Vickie.

Ellen wyprostowała się i Toby z przerażeniem zobaczyła, że matka ma utytłane ręce i pobrudzoną sukienkę. Nie było czasu na kąpiel ani na zmianę ubrania. Vickie dostanie apopleksji.

– Chodźmy do samochodu, mamo. Musimy się spieszyć.

– Nie powinnyśmy zawracać jej głowy.

– Nie widziałaś jej od tygodni.

– Jest zajęta. Vickie to bardzo zajęta dziewczyna. Nie chcę zawracać jej głowy.

– Mamo, musimy jechać.

– Jedź sama, ja zostanę.

– Tylko na kilka godzin, potem wrócimy do domu.

– Nie, lepiej posprzątam w ogrodzie. – Ellen wbiła rydel w czarny kompost.

– Mamo, musimy jechać! – Sfrustrowana Toby chwyciła ją za ramię i pociągnęła tak gwałtownie, że zszokowana Ellen głośno jęknęła.

– To boli!

Toby ją natychmiast puściła. Matka cofnęła się o krok, masując sobie rękę i z przerażeniem patrząc na córkę.

Jej milczenie i zwilgotniałe od łez oczy – Toby ścisnęło się serce. Niemal chora ze wstydu, pokręciła głową i szepnęła:

– Przepraszam, mamo. Bardzo cię przepraszam. Ale musisz ze mną współpracować. Proszę cię…

Ellen spojrzała na kapelusz, który spadł jej z głowy i leżał teraz na trawie, falując na wietrze słomkowym rondem. Schyliła się powoli, podniosła go i mocno przycisnęła do piersi. Potem smutno kiwnęła głową, spuściła oczy, podeszła do furtki i przystanęła, czekając, aż córka ją otworzy.

Po drodze Toby próbowała doprowadzić do zgody. Z wymuszoną wesołością opowiadała o tym, co będą robić w najbliższy weekend. Przede wszystkim zbiją nową kratę, oprą ją o ścianę domu i zasadzą krzak pnącej róży – „Nowego brzasku”, może nawet „Płomienia”? Ellen uwielbiała czerwone róże. Potem rozrzucą kompost i zaplanują nowy kwietnik. Będą jadły kanapki ze świeżymi pomidorami i piły lemoniadę. Jest na co czekać!

Ellen patrzyła na swój kapelusz, który ściskała na kolanach, i milczała.

Toby zaparkowała na podjeździe przed domem Vickie i przygotowała się wewnętrznie na ciężką przeprawę. Oczywiście siostra natychmiast podniesie gwałt, powie, że to niedopuszczalna ingerencja w jej plany i obowiązki. Vickie i jej obowiązki! Stanowisko wykładowczyni na Wydziale Biologii w Bentley College. Mąż, dyrektor, kawał snoba, który gada wyłącznie o sobie. Posępnie dorastający syn i córka. Toby to dopiero szczęściara! Ani męża, ani dzieci. Któż inny mógłby lepiej zadbać o mamę?

No pewnie, przecież nie potrafiłaby inaczej żyć.

Pomogła Ellen wysiąść z samochodu i wprowadziła ją na schody. Drzwi otworzyły się gwałtownie i w progu stanęła Vickie, zaczerwieniona ze złości.

– Nie mogłaś wybrać gorszego momentu.

– Wierz mi, dla mnie też nie jest najlepszy. Odbiorę ją najszybciej, jak tylko się da. – Delikatnie pchnęła matkę ku drzwiom. – Śmiało, mamo, baw się dobrze.

– Gotuję – ostrzegła Vickie – nie mogę jej pilnować…

– Nic sobie nie zrobi. Posadź ją przed telewizorem. Lubi stare filmy.

Vickie zmierzyła Ellen spojrzeniem i zmarszczyła czoło.

– Co jej się stało? Ma brudne ubranie. Mamo, co zrobiłaś sobie w rękę? Cały czas ją pocierasz.

Ellen smutno pokręciła głową.

– Boli. Ona się na mnie wściekła. Toby spiekła raka.

– Musiałam zapakować ją do samochodu. Była w ogrodzie, dlatego jest taka brudna.

– W takim stanie nie może się nikomu pokazać, a o szóstej mam gości!

– Obiecuję, że odbiorę ją, zanim przyjdą. – Cmoknęła Ellen w policzek. – Do zobaczenia, mamo. Słuchaj się Vickie.

Vickie zeszła za nią po schodach.

– Toby, następnym razem postaraj się uprzedzić mnie wcześniej. Za co ty płacisz Bryanowi?

– Nie ma go. Niedługo wrócą dzieci, niech jej popilnują.

– One nie chcą jej pilnować!

– No to im zapłać. Widać, że dolar jest dla nich najważniejszy! – Trzasnęła drzwiami samochodu i uruchomiła silnik. Po co ja to powiedziałam? Muszę się uspokoić. Powinnam ochłonąć i przygotować się do spotkania.

Parszywie rozegrała to z Vickie. Teraz była na nią wkurzona nie tylko matka, ale i siostra. Być może wkurzał się na nią cały ten zafajdany świat.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 78
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)