Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Hobbit, czyli tam i z powrotem
Hobbit, czyli tam i z powrotem - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Hobbit, czyli tam i z powrotem

Электронная книга - «Hobbit, czyli tam i z powrotem». Краткое содержание книги:

Najnowsze wydanie klasycznego dzieła Tolkiena. Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną fasadą nietrudno się dopatrzyć głębszego sensu i pewnych analogii do współczesności.
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 72
Перейти на страницу:

I nim byś zdążył wymówić: góry — mury — hop! — wyskoczyły gobliny, ogromne, grube, szpetne gobliny, tłum goblinów. Sześciu przypadł na każdego krasnoluda, a Bilbem zajęło się aż dwóch. W mig wszystkich pochwyciły i zanim byś krzyknął: rety do mety! — wywlokły przez szczelinę całe towarzystwo z wyjątkiem Gandalfa. Tyle przynajmniej pomógł wrzask Bilba. Czarodziej zbudził się w okamgnieniu i kiedy gobliny przyskoczyły, by go porwać, nagle błysk okropny jak od pioruna rozjaśnił jaskinię, zapach prochu wypełnił wnętrze, a kilku gobli–nów padło trupem.

Szczelina zamknęła się z trzaskiem, ale Bilbo i wszystkie krasnoludy już były po tamtej stronie ściany! Gdzie się podział Gandalf? Nikt tego nie wiedział, ani przyjaciele, ani napastnicy, gobliny zresztą wolały nie czekać, aż się czarodziej znajdzie. Chwyciły Bilba, chwyciły trzynastu krasnoludów i powlokły więźniów w dół. Ciemności tu zalegały tak gęste, że tylko gobliny, przywykłe do życia we wnętrzu gór, mogły coś rozeznać. Korytarze krzyżowały się, plątały, wiły we wszystkich kierunkach, ale gobliny znały te przejścia nie gorzej, niż ty znasz drogę do najbliższej skrzynki pocztowej. Tylko że ich droga spadała w dół, w dół, a duszno było tu okropnie. Gobliny zachowywały się brutalnie, szczypały jeńców bez miłosierdzia, gdakały przy tym i rechotały wstrętnymi, kamiennymi głosami. Tak nieszczęśliwy jak w tym momencie Bilbo nie czuł się nawet wówczas, kiedy troll trzymał go za pięty, głową do dołu. I znowu zatęsknił boleśnie do swojej ślicznej własnej norki. Ale nieraz miał jeszcze do niej tęsknić.

Nagle błysnęło przed nimi czerwone światełko. Gobliny zaczęły śpiewać czy raczej skrzeczeć, tupiąc płaskimi stopami po kamieniach do taktu i do taktu też poszturchując więźniów.

Ciap! Klap! Mrucz, sap! Pcha cię sto łap W dół, w dół, w nasz gród, W głąb, na sam spód — Jazda mój chłopcze!
Ach! Cóż za łup! Młot w łeb aż chrup! Trzask, prask, w pył, w proch, W dół, w głąb, w spód, w loch — Hopla–hop, chłopcze!
Szach, mach. Tnie bicz, Męcz, jęcz, tnij, ćwicz! Z grot grzmi sto ech — Nasz wrzask, nasz śmiech — Hej ho, w krąg, w krąg, I z rąk do rąk — W kółeczko, chłopcze!

Brzmiało to doprawdy przerażająco. Ściany odbijały echem: „Ciap, klap", a potem „Trzask, prask!" i okropny śmiech goblinów, „Hopla–hop, chłopcze!" Sens pieśni nietrudno było zrozumieć, bo gobliny wyciągnęły bicze i smagały więźniów, wrzeszcząc do wtóru: „Tnij, ćwicz!" i pędząc ich przed sobą tak, że mało nóg nie pogubili. Niejeden też krasnolud w głos lamentował i beczał jak nieboskie stworzenie, kiedy wreszcie wpadli do ogromnej pieczary.

Pośrodku paliło się tu wielkie, czerwone ognisko, wzdłuż ścian płonęły pochodnie, a goblinów zgromadziło się bez liku. Śmiały się, przytupywały, klaskały w ręce, gdy krasnoludy i biedny hobbit, który znalazł się na samym końcu pochodu, najbardziej wystawiony na baty, wbiegły gnane przez poganiaczy strzelających za nimi z biczów. Kuce już stały stłoczone w kącie, a worki i pakunki były pootwierany; gobliny przetrząsały rzeczy, obwąchiwały, obmacywały wszystko i kłóciły się o łup.

Obawiam się, że po raz ostatni wówczas krasnoludy oglądały swoje dzielne, małe kuce, a między nimi ślicznego, krzepkiego siwka, którego Elrond pożyczył Gandalfowi, ponieważ jego wierzchowiec nie nadawał się na górskie ścieżki. Gobliny bowiem jadają konie, kuce i osły (jedzą zresztą także o wiele gorsze rzeczy) i stale są głodne.

Na razie jednak więźniowie martwili się wyłącznie o własną skórę. Gobliny skuły im ręce za plecami i wszystkich połączyły wspólnym łańcuchem, po czym zawlokły w drugi kąt pieczary.

W ciemnym kącie, na wielkim płaskim kamieniu siedział olbrzymi goblin z potężną głową, otoczony przez żołnierzy zbrojnych w topory i krzywe szable, ulubiony oręż goblinów. Otóż gobliny są okrutne, przewrotne i złe do gruntu. Nie wyrabiają pięknych przedmiotów, ale na innej robocie znają się dość dobrze. Umieją, jeśli im się chce, budować tunele i szyby kopalni nie gorzej niż krasnoludy, chociaż z natury są niedbałe i brudne.

Szczególnie udają im się młoty, siekiery, miecze, sztylety, kilofy, kleszcze, a także wszelkie narzędzia tortur; umieją robić je sami, ale jeszcze chętniej zmuszają do pracy pod swoim kierunkiem więźniów i jeńców, trzymając ich pod ziemią, póki nieszczęśnicy nie wymrą z braku powietrza i światła. Niewykluczone, że to właśnie gobliny były wynalazcami pewnych maszyn, które z czasem stały się utrapieniem świata, a przede wszystkim przemyślnych urządzeń do zabijania mnóstwa istot za jednym zamachem; gobliny bowiem lubią koła i mechanizmy, a nade wszystko gwałtowne wybuchy; lubią też wyręczać się w robocie, 0 ile się da, cudzymi rękami. W owych jednak czasach i w dzikim kraju nie doszły jeszcze do tak wielkich (jak to się nazywa) osiągnięć. Nie żywiły do krasnoludów szczególnej nienawiści, a nienawidziły ich tylko tak jak wszystkiego i wszystkich, a zwłaszcza istot lubiących porządek i szczęśliwych; zdarzało się w niektórych okolicach, że przewrotne plemiona krasnoludów zawierały nawet sojusz z gobli–nami. Do Thorina wszakże i jego plemienia gobliny pałały wielką złością z powodu wojny, o której wam wspomniałem, lecz której dzieje nie należą do tej historii. W każdym zaś razie goblinom było obojętne, kogo pochwycą, byle udało się to zrobić szybko i cicho i byle więźniowie nie mogli się bronić.

— Co to za łachmytki? — spytał Wielki Goblin.

— Krasnoludy i jedno takie coś! — odpowiedział któryś z poganiaczy ciągnąc na łańcuchu Bilba tak, że hobbit padł na kolana. — Znaleźliśmy ich obozujących w naszym Frontowym Przedsionku.

— Co to ma znaczyć? — zwrócił się Wielki Goblin do Thorina. — Na pewno nic dobrego! Szpiegujecie wewnętrzne sprawy mojego narodu, jak widzę! Nie zdziwiłbym się, gdybyście się okazali bandą złodziei. Kto wie, możeście nawet mordercy i przyjaciele elfów? Chodź no tu bliżej. Co masz do powiedzenia?

— Jestem Thorin, krasnolud, do usług — odparł Thorin, po prostu przez grzeczność. — Ani nam w głowie nie postały te rzeczy, o które nas podejrzewasz — które sobie wyobrażasz. Schroniliśmy się przed burzą w jaskini, bo nam się wydała dogodna i przez nikogo nie zajęta. Nic nie może być bardziej obce naszym zamiarom niż naprzykrzanie się goblinom w jakikolwiek sposób.

Thorin mówił prawdę.

— Hm! — rzekł Wielki Goblin. — Tak twierdzisz. A czy wolno zapytać, czemu w ogóle kręcicie się po górach, skąd przyszliście i dokąd idziecie? Chciałbym wiedzieć o was dokładnie wszystko. Zresztą nic wam już nie pomoże, Thorinie Dębowa Tarczo, za dużo wiem o twoim plemieniu. Mów prawdę, bo jak nie, to spotkają cię dodatkowe nieprzyjemności.

— Jesteśmy w podróży, wybraliśmy się w odwiedziny do krewnych, siostrzeńców i siostrzenic, a także ciotecznych i przeciotecznych braci oraz pociotków i w ogóle potomstwa naszego dziadka, które zamieszkuje po wschodniej stronie tych nadzwyczaj gościnnych gór — rzekł Thorin, nie bardzo zrazu wiedząc, co właściwie powinien odpowiedzieć, skoro prawdy, rzecz jasna, wyznać nie mógł.

— To kłamca, najpotężniejszy panie! — odezwał się jeden z poganiaczy. — Kiedy tam, w jaskini, zapraszaliśmy grzecznie te stwory w gościnę, nagle piorun poraził kilku naszych żołnierzy i padli martwi na miejscu. A poza tym niech on wytłumaczy się z tego! — I pokazał miecz, który Thorin nosił u pasa, miecz zabrany z kryjówki trollów.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)