Mówca umarłych [Speaker for the Dead - pl]
- Автор: Кард Орсон Скотт
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 83-85661-04-2
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Mówca umarłych [Speaker for the Dead - pl]». Краткое содержание книги:
Nagroda Nebula 1986.
Nagroda Hugo 1987.
— Och, Libo, myślałam, że cię straciłam wtedy, gdy cię zabrali — nie słyszał jej szeptu. — Ale zawsze będziesz do mnie wracał. Jak dzisiaj.
Mogła zostać wygnana z raju — to była kara za grzech ignorancji. Jak Ewa. Lecz, także jak Ewa, potrafi to znieść, gdyż nadal ma Libo, swego Adao.
Ma go? Ma? Palce drżały na jego nagim ciele. Nigdy nie będzie do niej należał. Tylko małżeństwo pozwalało, by zostali razem na długo — w każdej kolonii obowiązywały surowe prawa, pod Licencją Katolicką absolutnie niewzruszone. Dzisiaj mogła uwierzyć, że zechce ją poślubić, gdy nadejdzie czas. Lecz Libo był jedynym mężczyzną, za którego nie wolno jej było wyjść.
Wtedy bowiem automatycznie zyskałby dostęp do wszelkich jej zbiorów — gdyby tylko przekonał komputer, że powinien je poznać. A to oznaczało także jej dane robocze, dowolnie głęboko ukryte. Tak stanowił Gwiezdny Kodeks. Małżeństwo było w oczach prawa praktycznie jedną osobą.
Nie może mu na to pozwolić. Nie może, ponieważ wtedy Libo odkryje to, czego dowiedział się ojciec i to jego ciało znajdzie u stóp wzgórza, jego cierpienie pod torturami prosiaczków będzie sobie wyobrażała każdej nocy swego życia. Czy ciężar śmierci Pipa nie był już większy, niż potrafiła unieść? Poślubić Liba znaczyło go zamordować. Lecz nie poślubić go to jakby zamordować samą siebie, gdyż bez niego nie wiedziała, po co właściwie żyje.
Jak sprytnie to wymyśliłam. Znalazłam drogę do piekła, z której nie mogę zawrócić. Przytuliła twarz do ramienia Liba i łzy pociekły na jego pierś.
ROZDZIAŁ 4
ENDER
Jak dotąd zidentyfikowaliśmy cztery języki prosiaczków. „Mowa Mężczyzn” spotykana jest najczęściej. Słyszeliśmy także pojedyncze wypowiedzi w „Mowie Żon”, wykorzystywanej najwyraźniej do rozmów z kobietami (świadczy to o silnym rozróżnieniu płci) oraz „Mowie Drzew”, będącej rytualnym sposobem porozumiewania, używanym — jak twierdzą — do modlitw przed drzewami totemowymi przodków. Wspominali także o czwartym sposobie, zwanym „Językiem Ojców”. Polega on, jak się zdaje, na uderzaniu o siebie dwoma kawałkami drewna różnych rozmiarów. Upierają się, że to normalna mowa, tak różniąca się od trzech pozostałych, jak portugalski od angielskiego. Nazywają ją językiem Ojców, zapewne dlatego, że kawałki drewna pochodzą z drzew, w których — jak wierzą — kryją się duchy ich przodków.
Prosiaczki niewiarygodnie szybko uczą się języków ludzi — radzą sobie o wiele lepiej, niż my z nauką ich języków. W ostatnich latach zaczęli porozumiewać się między sobą w starku lub po portugalsku niemal przez cały czas, gdy jesteśmy wśród nich. Być może wracają do własnej mowy, gdy odchodzimy. Możliwe jednak, że przejęły ludzkie języki jako swoje własne, lub że bawią się nimi i używają ich stale, traktując to jako swego rodzaju grę. To skażenie językowe, choć godne pożałowania, jest jednak nieuniknione, jeśli w ogóle mamy się z nimi jakoś porozumiewać.
Dr Swingler spytał, czy imiona i formy zwracania się do siebie mówią cokolwiek o kulturze prosiaczków. Odpowiedź brzmi zdecydowanie „tak”, choć mam tylko słabe wyobrażenie, co właściwie mówią. Ważne jest, że nigdy nie nadawaliśmy im imion. Oni sami, gdy nauczyli się starku i portugalskiego, pytali nas o znaczenie pewnych słów i w końcu przekazali, jakie imiona wybrali dla siebie samych bądź dla siebie nawzajem. Takie określenia jak „Korzeniak” czy „Chupaćeu” (Niebossak) mogą być tłumaczeniami imion z Mowy Mężczyzn, lub po prostu obcojęzycznymi przezwiskami, które przybrali dla naszego użytku.
O sobie nawzajem mówią „bracia”. Kobiety nazywane są zawsze „żonami”, nigdy „matkami” czy „siostrami”. Czasem wspominają też o „ojcach”, określenie to odnosi się jednak wyłącznie do drzew totemicznych przodków. Mówiąc o nas, używają naturalnie terminu „ludzie”, choć wykorzystują także demostenesowską Hierarchię Obcości. Określają ludzi jako framlingów, a prosiaczków z innych plemion jako utlanningów. Jednak, co dziwne, o sobie mówią jako o ramenach, dowodząc, że albo nie pojęli hierarchii, albo oceniają się z ludzkiej perspektywy. W dodatku — co jest jeszcze bardziej zadziwiające — kilkakrotnie mówili o swoich kobietach jako o varelse!