Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawie idealnie». Краткое содержание книги:

Maddy, Christiane i Amy cieszą się z nowiny, że ich przyjaciółka z college’u napisała bestsellerowy poradnik „Jak wieść idealne życie”. Okazuje się, ku ich oburzeniu, że wykorzystała je jako przykłady kobiet, którym strach zniszczył życie. Szybko jednak zdają sobie sprawę, że miał rację. Zawierają między sobą umowę, że stawią czoło swoim lękom i w kilka miesięcy pokażą, na co je stać.
Maddy była najbardziej barwna i szelmowska spośród trójki dziewczyn. Uzdolniona plastycznie, zrezygnowała z marzeń o karierze artystycznej. Przyjmuje propozycje pracy na młodzieżowym letnim obozie sztuki. Dyrektorem obozu jest jej dawna szkolna miłość Joe, któremu Maddy złamała serce. Jego wściekłość nigdy nie osłabła. Podobnie jak namiętność i ich wzajemne uczucie…
Prawie idealnie to zabawna, ciepła i pełna uroku komedia romantyczna, która otwiera „trylogię idealną”.
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 58
Перейти на страницу:

– Ognista Maddy stratowana? – Pokręcił głową. – Nie wierzę, że mogłabyś tak skończyć.

– Teraz też nie wierzę. Właściwie stałoby się coś wręcz przeciwnego i to byłoby nie w porządku wobec ciebie. Wtedy za bardzo dbałam o własną niezależność, aż do egoizmu. Ostatnie osiem lat nauczyło mnie, że czasem trzeba zapomnieć o sobie i odłożyć na później własne marzenia. Ale przynajmniej zrobiłam to z miłości, a nie z braku kręgosłupa jak moja matka.

– Ostatnie osiem lat? – Zmarszczył czoło, nic nie rozumiejąc. Zawahała się. Nie bardzo wiedziała, jak Joe zareaguje na ten temat.

– Mój mąż zmarł na raka po długiej chorobie.

– Przykro mi.

Szczery smutek w oczach dodał powagi jego słowom.

– Mnie też. – Współczucie zawsze sprawiało, że żal znowu wypływał na powierzchnię. Tym razem, kiedy pojawiły się łzy, nie powstrzymywała ich. – Bardzo go kochałam i tęsknię za nim każdego dnia.

– O mój Boże, Maddy… – Wyglądało, jakby chciał obejść kajak i podejść do niej.

– Nic mi nie jest, serio. – Podniosła rękę, wiedząc, że straciłaby panowanie nad sobą, gdyby jej dotknął. – Było ciężko, ale czas, żebym zaczęła nowe życie, wróciła do marzeń, które odsunęłam. I dlatego tu przyjechałam.

Jeszcze mocniej zmarszczył czoło.

– Chciałaś pracować na letnim obozie?

– Nie, przyjechać do Santa Fe. Zająć się sztuką. – Uśmiechnęła się smutno. – Wiesz, co jest największą ironią mojego życia? Wyszłam za mężczyznę, który był skrajnie różny od mojego ojca. Inteligentnego, pewnego siebie człowieka, który odniósł sukces, jednego z najsłodszych, najmilszych ludzi, jakich w życiu spotkałam.

– Niezły dziwak.

– Zgadza się! – Roześmiała się. – Ten biedny facet nosił ochraniacze kieszeni, kiedy zaczęliśmy się spotykać. Nie odróżniał też kolorów i nie znał się w ogóle na sztuce. I właśnie to sprawiło, że się poznaliśmy. Jego kierownik biura zadręczał go o załatwienie wystroju. Więc Nigel…

– Nigel? – Uniósł brew. – Poślubiłaś mężczyznę o imieniu Nigel?

– Tak. – Uśmiechnęła się szeroko. – Był wysoki i tykowaty, uosobienie stereotypu księgowego. W dniu, kiedy wszedł do galerii, w której pracowałam, desperacko szukając obrazu i do obłędu wręcz nieporadny, spojrzałam na niego raz i pomyślałam: „Och, skarbie, potrzebujesz mnie. I to nie tylko do wybrania dziel sztuki”.

Smutek i zazdrość pojawiły się w oczach Joego.

– Pewnie nadałaś jego życiu sens.

– Ja… – Jego słowa poruszył ją tak mocno, że nie wiedziała, co powiedzieć. – Dziękuję. Lubię tak myśleć. Byliśmy razem szczęśliwi. Ironia polega jednak na tym, że wyszłam za niego, myśląc, że to jest mężczyzna, który nigdy nie poprosi, abym zignorowała własne potrzeby i zajęła się nim. A potem zachorował na raka i właśnie to musiałam zrobić.

– Chcesz powiedzieć, że przestałaś malować?

– Nie miałam ani siły, ani serca, aby malować. Przynajmniej nie za często.

– Musiałaś mieć mu to za złe.

– Nie, wcale.

– Nie? – dopytywał się. – Jak to nie?

Z zakłopotaniem zmarszczyła brwi, widząc jego wzburzenie.

– Bardzo często miałam dość życia, ale nie Nigela. Przeszłam przez wszelkie rodzaje złości i żalu, złorzeczyłam Bogu, aż wreszcie pogodziłam się z niesprawiedliwością życia i niesłusznością śmierci.

– Tak, znam to.

– Po służbie na Bliskim Wschodzie niewątpliwie znasz. Przyjrzał jej się.

– Więc mówisz, że dla tego mężczyzny porzuciłaś szansę zostania malarką i nie żałujesz?

– Czy żałuję? Mnóstwa rzeczy żałuję, ale nie ślubu z Nigelem. Myślę, że pisane nam było przeżyć ten czas razem. Nigel pomógł mi dorosnąć i wierzę, że wniosłam mnóstwo radości do jego krótkiego życia. – Przechyliła głowę, przyglądając się mężczyźnie, który stał przed nią, dorosłej wersji chłopca, którego kochała. – A ty? Żałujesz czegoś?

– Niczego, co chciałbym rozpamiętywać.

– Istnieje różnica między rozpamiętywaniem a radzeniem sobie. Więc pytanie brzmi… – Wzięła głęboki wdech. – Dokąd zmierzamy? Czy potrafimy odłożyć przeszłość i zostać przyjaciółmi?

– Maddy… – Wyrwał mu się pozbawiony radości śmiech. – Pięciominutowa rozmowa nie sprawi, że zniknie gniew, który żył piętnaście lat. Zwłaszcza gdy się dowiedziałem, że dla mnie nie byłaś gotowa zrezygnować choćby z jednej rzeczy, a innemu mężczyźnie podarowałaś całe lata życia i sprawę, o której myślałem, że jest dla ciebie najważniejsza.

Zesztywniała.

– Chciałabym, żebyś pamiętał, że miałam siedemnaście lat, gdy zerwałam z tobą. A gdy u mojego męża zdiagnozowano raka, byłam dwudziestoczteroletnią mężatką. Co miałam zrobić? Rozwieść się?

– Nie. – W jego oczach zabłysł gniew. – Ale to i tak mnie wkurza.

– Przykro mi. Nie mogę zmienić przeszłości. Interesuje mnie teraźniejszość. Możemy czy nie możemy pracować razem bez goryczy między nami?

– Prosisz o bardzo dużo.

– Wiem.

Chciała nim potrząsnąć, ponieważ robiła to także dla jego dobra. W końcu westchnął.

– Mogę obiecać, że będę się grzecznie zachowywał.

– Ty to nazywasz grzecznością? – Machnęła w stronę obozu. – Traktujesz mnie jak kogoś całkiem obcego, kogo obecność ledwie możesz znieść.

– Jesteś całkiem obca! Maddy, którą znałem, nigdy nie porzuciłaby sztuki dla drugiej osoby. Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłaś.

Pokręciła głową. Rozmowa z Joem przypominała mówienie do ściany.

– Właśnie dlatego tu jestem. Żeby sprawdzić raz jeszcze, czy nadaję się na artystkę.

– Co to znaczy „nadaję się?” – Znowu się uniósł, ale co dziwne, tym razem chyba stał po jej stronie. – Byłaś dość dobra, żeby w szkole średniej wygrać stypendium.

– To nie znaczy, że jestem dość dobra, aby teraz jakaś galeria chciała mnie reprezentować.

– Co to za chrzanienie? Oczywiście, że jesteś.

Odszedł szybkim krokiem. Zadziwił ją swoim wzburzeniem. Sztuka była powodem, dla którego zdecydowała się go odrzucić. Dlaczego teraz jej bronił? Zawrócił. Położył obie dłonie na kajaku i pochylił się ku Maddy.

– Chcesz rozejmu? Dobra! Oto moje warunki. Jeśli mam przez ciebie przeżyć piekielne lato, to chociaż do cholery zadbaj, aby to się opłaciło.

– O czym ty mówisz?

– Chcę, żebyś zrobiła to, co powiedziałaś, że zamierzasz. Została zawodową malarką. To dlatego mnie rzuciłaś, prawda? Więc jeśli mam przestać się wściekać, to do cholery lepiej, żebyś nią została.

– Joe… – Zamrugała z zaskoczenia. – To nie takie proste.

– Zakładam, że przywiozłaś jakieś portfolio czy coś takiego.

– Tak, ale…

– Dobrze. – Wyprostował się. – Muszę jutro jechać do miasta po farbę do tego kajaka. Jedziesz ze mną, żebym mógł zawieźć cię do paru galerii.

– Joe, mam jutro robotę. – Jazda z nim to ostatnia rzecz, na którą miała ochotę. – Miałam pomóc Sandy posprzątać magazyn.

– Trudno. Będzie musiała poradzić sobie bez ciebie, a ty następnego dnia popracujesz za dwie, żeby jej to wynagrodzić.

– Ale…

– Nie żartuję. – Znowu pochylił się do przodu. – Jeśli zostajesz, to nie będziesz się bawić, tylko zrobisz, co trzeba.

– Rozumiem. – Zacisnęła szczęki. – Teraz powinnam stanąć na baczność i zawołać: „Tak jest, panie kapitanie”?

– Właśnie, do cholery. Przyjadę po ciebie do Warsztatu o ósmej zero zero.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)