Diuna [Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Год: 1985
- Язык: польский
- Год: Iskry
- ISBN: 83-207-0772-2
- Переводчик: Marek Marszal
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Diuna [Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Nagroda Nebula 1965.
Nagroda Hugo 1966.
— Na co oni czekają? — zapytała.
Paul spojrzał na nią.
— Na zezwolenie Gildii na lądowanie. Gildia pozostawi na piasku każde wojsko, jakie wyląduje bez zezwolenia.
— Gildia nas osłania? — spytała Jessika.
— Osłania nas! Gildia sama doprowadziła do tego rozpowiadając historie o tym, co my tutaj robimy, i obniżając opłaty za przewóz wojsk do takiego poziomu, że najbiedniejsze nawet rody są teraz tam w górze i czekają tylko, by nas ograbić.
Ze zdziwieniem Jessika zauważyła, że nie ma rozgoryczenia w jego tonie. Nie mogła wątpić w jego słowa — miały tę samą intensywność, jaką dostrzegła w nim owej nocy, gdy odsłonił ścieżkę przyszłości, która zawiodła ich między Fremenów. Paul odetchnął głęboko.
— Matko, musisz przemienić nam pewną ilość wody. Potrzebujemy katalizatora. Chani, wyślij oddział zwiadowczy… niech znajdą masę preprzyprawową. Jeżeli umieścimy pewną ilość Wody Życia na masie preprzyprawowej — czy wiecie, co się stanie?
Jessika ważąc te słowa, nagle przejrzała jego zamiary.
— Paul! — krzyknęła.
— Woda Śmierci — powiedział. — Byłaby to reakcja łańcuchowa. — Wskazał na podłogę. — Szerząca śmierć wśród maleńkich stworzycieli, zabijająca nosiciela cyklu życia, który obejmuje przyprawę i stworzycieli. Arrakis bez przyprawy i stworzycieli dopiero będzie pustynią.
Chani zatkała usta dłonią: płynące z ust Paula bluźnierstwa wstrząsnęły nią do tego stopnia, że zaniemówiła.
— Ten, kto może coś zniszczyć, ma nad tym czymś faktyczną władzę — powiedział Paul. — My możemy zniszczyć przyprawę.
— Co wstrzymuje dłoń Gildii? — wyszeptała Jessika.
— Oni mnie szukają — rzekł Paul. — Pomyśl tylko! Najlepsi nawigatorzy Gildii, ludzie, którzy widzą przed sobą czas i znajdują najbezpieczniejszy kurs dla najszybszych galeonów, oni wszyscy jak jeden mąż szukają mnie… i nie są w stanie znaleźć. Jakże oni drżą! Wiedzą, że mam ich sekret o tutaj! — Paul pokazał zagłębienie dłoni. — Bez przyprawy oni są ślepi!
Chani odzyskała głos.
— Mówiłeś, że widzisz „teraz”!
Paul opadł na postanie; badał rozpostartą teraźniejszość, po jej wysunięte w przyszłość i przeszłość granice zmagając się z zatrzymaniem wizji, gdyż objawienie wywołane przyprawą zaczynało zanikać.
— Idźcie wykonać, co przykazałem — rzekł. — Przyszłość staje się dla mnie równie pogmatwana, jak dla Gildii. Linie wizji zbiegają się. Wszystko schodzi się tutaj, gdzie jest przyprawa… gdzie nie ośmielili się interweniować wcześniej… bo interwencja oznaczała utratę tego, bez czego nie mogą się obejść. Lecz teraz mają nóż na gardle. Wszystkie drogi prowadzą w ciemność.
I zaświtał taki dzień, w którym Arrakis stanęła piastą wszechświata, a koło szykowało się do obrotu.