Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Obiecaj mi
Obiecaj mi - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obiecaj mi

Электронная книга - «Obiecaj mi». Краткое содержание книги:

Min??o sze?? lat od czasu, kiedy Myron po raz ostatni bawi? si? w detektywa. U boku nowej dziewczyny – Ali Wilder – prowadzi spokojne i uporz?dkowane ?ycie, za? jego psychopatyczny przyjaciel Win, nie musi, jak dawniej, nieustannie ratowa? mu ?ycia. Ale to, co dobre, dobiega w?a?nie ko?ca… Jaki? czasu temu Myron wym?g? na dw?ch nastoletnich dziewczynach, Aimee i Erin, wi???c? obietnic? – w razie jakichkolwiek k?opot?w, zwr?c? si? do niego o pomoc. Kilka dni p??niej telefon dzwoni – o drugiej w nocy! Spe?niaj?c swoje przyrzeczenie, Myron zabiera nastolatk? z Manhattanu i odwozi do domu jej przyjaci??ki w New Jersey. Nast?pnego dnia rodzice Aimee odkrywaj ? znikni?cie c?rki. Morderstwo, czy ucieczka z domu? Myron by? ostatni? osob?, kt?ra j? widzia?a? automatycznie staje si? g??wnym podejrzanym…
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 92
Перейти на страницу:

Myron przemknął wzrokiem po sali i znalazł powód swojej wizyty.

Erik rozgrzewał się przy koszu na drugim końcu sali. Myron podbiegł do niego i przywitał się.

– Erik, jak leci?

Erik odwrócił się i uśmiechnął.

– Dzień dobry, Myronie. Miło cię tu widzieć.

– Zwykle nie jestem rannym ptaszkiem – rzekł Myron.

Erik rzucił mu piłkę. Myron wykonał rzut. Piłka z brzękiem odbiła się od obręczy.

– Długa noc? – spytał Erik.

– Bardzo.

– Marnie wyglądasz.

– O rany, dzięki – odparł Myron. I zaraz dodał: – Jak leci?

– Dobrze, a tobie?

– Też.

Ktoś coś krzyknął i dziesięciu facetów wybiegło na środek boiska. Taki tu był zwyczaj. Jeśli chciałeś grać w pierwszej grupie, musiałeś być jednym z pierwszych dziesięciu przybyłych. David Rainiv, błyskotliwy matematyk i wiceprezes jednej z pięciuset najbardziej dynamicznych firm w kraju, zawsze zestawiał składy drużyn. Miał dar oceny umiejętności i tworzenia wyrównanych zespołów. Nikt nie kwestionował jego decyzji. Były ostateczne i wiążące.

Rainiv podzielił zespoły. Przeciwnikiem Myrona był dwumetrowy młodzieniec. Dobrze. Teoria o napoleońskim kompleksie ludzi niskiego wzrostu może i jest dyskusyjna, ale nie na boisku. Mali faceci lubią dokopać dużym, wykazać się w sposób zazwyczaj zarezerwowany dla większych.

Niestety, dwumetrowy chłopak grał agresywnie i brutalnie. Był dobrze zbudowany i silny, ale nie miał talentu. Myron starał się zachować dystans, ponieważ pomimo kontuzji kolana i wieku mógł go ogrywać, jak chciał. I przez pewien czas robił to. Przychodziło mu to zupełnie naturalnie. Trudno mu było odpuścić. W końcu jednak przyhamował. Musiał przegrać. Do sali przyszło więcej chętnych. Zwycięzcy zostaną na parkiecie. Myron chciał zejść z boiska, żeby porozmawiać z Erikiem.

Tak więc po pierwszych trzech wygranych meczach, Myron doprowadził do przegranej.

Jego koledzy z drużyny nie byli zadowoleni, kiedy potknął się, w wyniku czego przegrali mecz. Teraz musieli usiąść na ławkach i czekać. Narzekali przez chwilę, ale pocieszali się tym, że tak dobrze im szło. Jakby to miało jakieś znaczenie.

Oczywiście Erik miał butelkę wody. I szorty dobrane pod kolor koszuli. Jego buty były idealnie zasznurowane. Skarpetki kończyły się na tej samej wysokości nad kostkami obu nóg, identycznie zrolowane. Myron napił się wody z tryskawki i usiadł obok niego.

– Co u Claire? – spróbował nawiązać rozmowę.

– Dobrze. Teraz ćwiczy jogę i pilatesa.

– Ach tak?

Claire zawsze coś ćwiczyła. Miała za sobą aerobik Jane Fondy, tae bo, soloflex.

– Właśnie tam poszła – dodał Erik.

– Poćwiczyć?

– Tak. Raz w tygodniu chodzi na szóstą trzydzieści.

– O rany, to wcześnie.

– Wcześnie wstajemy.

– Ach tak? – Myron dostrzegł okazję i skorzystał z niej. – A Aimee?

– Co Aimee?

– Ona też wcześnie wstaje? Erik zmarszczył brwi.

– Rzadko

– Ty jesteś tutaj – rzekł Myron – a Claire na ćwiczeniach. Gdzie jest Aimee?

– Minioną noc spędziła u koleżanki.

– Ach tak?

– Nastolatki – powiedział Erik, jakby to wszystko wyjaśniało.

Może wyjaśniało.

– Kłopoty?

– Nie masz pojęcia.

– Ach tak?

„Ach tak”, któryś raz z rzędu. Erik nic nie powiedział.

– Jakiego rodzaju? – zapytał Myron.

– Rodzaju?

Myron miał ochotę znów powiedzieć „ach tak”, ale bał się popaść w monotonię.

– Kłopoty. Jakiego rodzaju?

– Nie wiem, czy rozumiem.

– Czy jest ponura? – powiedział Myron, siląc się na nonszalancki ton. – Nie słucha? Siedzi do późnej nocy, olewa szkołę, spędza zbyt wiele czasu, buszując po Internecie?

– Wszystko razem – rzekł Erik, ale z jeszcze większym namysłem dobierając słowa. – Dlaczego pytasz?

Pora na odwrót, pomyślał Myron.

– Po prostu podtrzymuję rozmowę.

Erik zmarszczył brwi.

– Tutaj rozmowy to zazwyczaj narzekania na miejscowe drużyny.

– To nic takiego – rzekł Myron. – Po prostu…

– Po prostu co?

– To przyjęcie w moim domu…

– Co z nim?

– Sam nie wiem, na widok Aimee zacząłem myśleć o tym, jak trudny jest okres dojrzewania.

Erik zmrużył oczy. Na boisku ktoś zawołał „faul”, a ktoś inny zaczął protestować.

– Nawet cię nie dotknąłem! – krzyknął wąsaty facet z ochraniaczami na łokciach.

Potem posypały się epitety, z tego gracze w kosza nigdy nie wyrastają.

Erik nadal nie odrywał oczu od boiska.

– Czy Aimee powiedziała ci coś? – zapytał.

– Na przykład co?

– Cokolwiek. Przypominam sobie, że siedziałeś chwilę w suterenie z nią i Erin Wilder.

– Zgadza się.

– O czym rozmawialiście?

– O niczym. Dopytywały się, jak często sprowadzałem do swojego pokoju dziewczyny.

Teraz on popatrzył na Myrona. Ten miał ochotę odpowiedzieć mu takim samym spojrzeniem, ale powstrzymał się.

– Aimee bywa – rzekł Erik – buntownicza.

– Jak jej matka.

– Claire?- Erik zamrugał. – Buntownicza? Człowieku, powinieneś nauczyć się trzymać język za zębami.

– W jaki sposób?

Myron spróbował dyplomatycznej odpowiedzi.

– To pewnie zależy od tego, co uważa się za buntownicze. Erik jednak nie dał mu się wywinąć.

– A co ty za takie uważasz?

– Nic. To zdrowe. Claire miała ikrę.

– Ikrę?

Zamknij się, Myronie.

– Wiesz, co chcę powiedzieć. Ikrę. W dobrym sensie. Kiedy ją poznałeś – kiedy zobaczyłeś ją pierwszy raz – co cię w niej pociągało?

– Wiele rzeczy – odparł Erik. – Jednak ikra nie była jedną z nich. Znałem wiele dziewczyn, Myronie. Są takie, które chcesz poślubić, i takie, które chcesz tylko… no wiesz.

Myron kiwnął głową.

– Claire była jedną z tych, które chce się poślubić. To była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy ją poznałem. Tak, wiem, jak to brzmi. Jednak ty byłeś jej przyjacielem. Wiesz, o czym mówię.

Myron starał się zachować nieprzenikniony wyraz twarzy.

– Tak bardzo ją kochałem.

Kochałem, pomyślał Myron, tym razem nie mówiąc tego na głos. Powiedział kochałem, a nie kocham. Jakby czytając w jego myślach, Erik dodał:

– Wciąż ją kocham. Może bardziej niż kiedykolwiek. Myron czekał na „ale”.

Erik uśmiechnął się.

– Zakładam, że słyszałeś już dobre wieści?

– O czym?

– O Aimee. W istocie powinniśmy ci podziękować.

– Za co?

– Została przyjęta na Duke.

– Hej, to wspaniale.

– Dowiedzieliśmy się dwa dni temu.

– Gratulacje.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 92
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)