Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ruiny Gorlanu [The Ruins of Gorlan - pl]
Ruiny Gorlanu [The Ruins of Gorlan - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ruiny Gorlanu [The Ruins of Gorlan - pl]

Электронная книга - «Ruiny Gorlanu [The Ruins of Gorlan - pl]». Краткое содержание книги:

Osadzona w fikcyjnym, stylizowanym na średniowiecze, świecie powieść przygodowa dla nastolatków, pierwszy tom bestsellerowej serii Johna Flanagana.
Przyszłość piętnastoletniego Willa, wychowanka sierocińca, zależy od decyzji możnego barona. Szkoła Wojowników bądź proza chłopskiego życia, miecz i zbroja, albo oporządzanie trzody… Will bardzo chciałby zostać rycerzem jak jego ojciec — bohater, który zginął w ostatniej potyczce ze złym baronem Morgarathem. Problem w tym, że do władania ciężką bronią potrzebna jest krzepa i siła fizyczna, a ich chłopakowi brak. Niewysoki i drobny, regularnie zbiera cięgi od większych kolegów.
Los Willa wydaje się być przesądzony (witajcie świnki, witajcie zagony, żniwa i wykopki!), gdy nieoczekiwanie ktoś wyraża chęć zaopiekowania się sierotą. Tajemniczy Hart proponuje chłopcu przystanie do zwiadowców — okrytej złą sławą grupy ludzi, o których krążą rozmaite legendy. Ponoć zwiadowcy parają się mroczną magią, potrafią stawać się niewidzialni. Ludzie patrzą na nich ze strachem i niechęcią.
Nie taki los wymarzył sobie Will, ale wszystko wydaje się lepsze od wejścia w skórę pokornego pańszczyźnianego chłopa. Początek nauki u Halta to jednocześnie początek wielkiej przygody, prawdziwej męskiej przyjaźni oraz walki na śmierć i życie.
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 57
Перейти на страницу:

Will pokiwał głową w zamyśleniu.

— Czy to właśnie do tego służy wam umiejętność stawania się niewidzialnymi?

Zwiadowca znów uznał, że to właściwe i rozsądne pytanie, ale postarał się, by chłopiec tego nie dostrzegł.

— Nie posiadamy takiej umiejętności — sprostował. Ludziom tylko wydaje się, że możemy być niewidzialni. Tak naprawdę po prostu bardzo trudno nas dostrzec. Potrzeba do tego całych lat nauki i ćwiczeń, ale akurat ty niektóre z tych umiejętności już posiadasz.

— Ja? Naprawdę? — zaskoczony Will podniósł wzrok.

— Zeszłej nocy, gdy szedłeś przez dziedziniec zamkowy, kryłeś się w cieniach, dostosowując rytm ruchów do kołyszących się na wietrze gałęzi, nieprawdaż?

— Owszem — przytaknął Will. Nigdy dotąd nie miał d czynienia z kimś, kto miałby jakiekolwiek pojęcie o tym jak należy się poruszać, by nie zostać zauważonym.

— Stosujemy właśnie te zasady — ciągnął Halt — by wtopić się w tło, które posłuży nam za kryjówkę. W ten sposób stajemy się jego częścią.

— Rozumiem — rzekł powoli Will.

— Sztuka polega na tym, żeby nikt nie domyślał się, jakim sposobem któryś z nas znalazł się w danym miejscu, opuścił je lub zdobył niezbędne informacje. Innymi słowy, żeby po prostu nikt nas nie widział — stwierdził Halt. Przez chwilę Willowi wydawało się, że zwiadowca pozwolił sobie na żart, jednak gdy spojrzał na niego, ujrzał twarz Hal ta równie pochmurną, jak zawsze.

— Ilu jest zwiadowców? — spytał. Halt i baron mówili o jakimś Korpusie Zwiadowców, tymczasem Will znał tylko jednego jego członka — a tym jednym był Halt.

— Król Herbert zarządził, że będzie ich pięćdziesięciu, po jednym na każdą z prowincji. Ja rezyduję tutaj, a moi koledzy w czterdziestu dziewięciu pozostałych zamkach całego królestwa. Poza zdobywaniem informacji o potencjalnych wrogach, zwiadowcy pełnią rolę stróżów prawa — dodał Halt. — Patrolujemy powierzone nam lenno, pilnując, by prawo było przestrzegane.

— Sądziłem, że tym zajmuje się baron Arald? — wtrącił Will.

Halt potrząsnął głową.

— Baron sprawuje sądy — wyjaśnił. — Ludzie przedstawiają mu swe sprawy, a on je rozsądza. Zwiadowcy zajmują się wymiarem sprawiedliwości. Niesiemy prawo pośród ludu. Jeśli popełniona zostanie zbrodnia, szukamy dowodów. Nadajemy się do tej roli, ponieważ ludzie najczęściej w ogóle nie zdają sobie sprawy z naszej obecności. Prowadzimy śledztwo, by poznać winnych.

— Co dzieje się dalej? — spytał Will. Halt lekko wzruszył ramionami.

— Czasami składamy doniesienie baronowi danego lenna, a on wydaje rozkaz aresztowania osoby, która następnie zostanie oskarżona. Czasem, jeśli sprawa jest pilna, po prostu sami… ją załatwiamy.

— W jaki sposób to robimy? — wyrwało się Willowi. Halt przyjrzał mu się uważnie.

— Raczej nie zajmujemy się tym, jeśli jesteśmy uczniem i to dopiero od paru godzin — odparł. — Natomiast ci z nas, którzy są zwiadowcami od ponad dwudziestu lat, zazwyczaj wiedzą, jak się zachować, i nie muszą nikogo o to pytać.

— O — sapnął speszony Will.

— No i wreszcie — ciągnął Halt — podczas wojny wypełniamy zadania specjalne. Jesteśmy przewodnikami sił zbrojnych, dokonujemy rozpoznania, działamy za liniami wroga, dokonując dywersji na jego tyłach i tak dalej — rzucił okiem na chłopca. — To trochę ciekawsze niż praca na gospodarstwie.

Will poważnie skinął głową. Zorientował się już, że jego życie w charakterze ucznia zwiadowcy może okazać się całkiem interesujące.

— Ale o jakich wrogach mówisz, panie? — spytał. Przecież, odkąd sięgał pamięcią, zamkowi Redmont nic nie groziło.

— Mówię o wrogach zewnętrznych i wewnętrznych — odrzekł Halt. — Czyli o skandyjskich najeźdźcach zza morza i innych potencjalnych agresorach — a także o Morgaracie i jego wargalach.

Will wzdrygnął się, przypomniał sobie ponure opowieści o Morgaracie, władcy Gór Deszczu i Nocy.

— O tak — Halt zauważył jego reakcję. — Zdecydowanie Morgaratha i jego poddanych należy mieć na oku i pilnie się ich strzec. Dlatego też znajdują się pod stałą obserwacją zwiadowców. Musimy wiedzieć, czy zbierają siły, czy przygotowują się do wojny.

— A jednak — stwierdził Will, głównie by dodać sobie animuszu wobec grozy, jaką tchnęły legendy o złowrogim nieprzyjacielu — gdy ostatnio zaatakowali, armie baronów rozbiły ich w puch.

— To prawda — przyznał Halt — ale tylko dlatego, że w porę nadeszło ostrzeżenie o napaści… — przerwał i spojrzał znacząco na Willa.

— Zrobił to któryś ze zwiadowców? — domyślił się chłopak.

— Otóż to. Zwiadowca przyniósł wieść, iż wargalowie Morgaratha wyruszyli na wojnę… a potem poprowadził kawalerię przez znany sobie bród, by mogła rozbić nieprzyjaciela, uderzając z flanki.

— To było wielkie zwycięstwo — stwierdził Will.

— Z pewnością. A zawdzięczamy je czujności zwiadowców, nabytym przez nich umiejętnościom i znajomości terenu, bocznych dróg oraz sekretnych przejść.

— Podczas tej bitwy zginął mój ojciec — powiedział Will półgłosem. Halt popatrzył na niego ciekawie.

— Czy tak?

— Był bohaterem. Walecznym rycerzem — dodał Will. Zwiadowca milczał przez chwilę, jakby nie był pewien, czy ma coś powiedzieć, czy nie. Wreszcie rzekł po prostu:

— Tego nie wiedziałem.

Przez chwilę Will poczuł się zawiedziony. Miał bowiem przeczucie, że Halt wie coś o jego ojcu i że mógłby mu może opowiedzieć historię jego heroicznej śmierci. Cóż, nic z tego — pomyślał.

— Właśnie dlatego tak bardzo chciałem iść do Szkoły Rycerskiej — odezwał się wreszcie. — Aby pójść w jego ślady.

— Masz inne uzdolnienia — rzekł Halt, a Will przypomniał sobie, że baron powiedział coś bardzo podobnego poprzedniej nocy.

— Czy mogę o coś spytać…? Zwiadowca kiwnął głową.

— Zastanawiałem się… pan baron powiedział, że zostałem wybrany… przez ciebie, panie?

Halt znów skinął głową w milczeniu.

— I baron także powiadał, że mam inne uzdolnienia — takie, dzięki którym nadaję się na przyszłego zwiadowcę…

— Zgadza się.

— No… to znaczy jakie? Zwiadowca założył ręce za głowę.

— Jesteś zręczny, a to w tym fachu przydatne — zaczął. — Jak już mówiłem, potrafisz się kryć, a to bardzo ważne. Szybko się poruszasz. I jesteś wścibski…

— Wścibski? To dobrze? — zdziwił się Will. Halt przyglądał mu się surowo.

— Wciąż zadajesz pytania. Nie spoczniesz, nim nie poznasz rozwiązania zagadki — wyjaśnił. — Właśnie dlatego namówiłem barona, by zgodził się na sprawdzian z tą kartką papieru.

— Ale kiedy pierwszy raz zwróciłeś na mnie uwagę, panie? To znaczy, kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że mogę się nadać? — dopytywał się Will.

— Hmm — zastanowił się Halt — chyba wtedy, kiedy przyglądałem się, jak kradniesz ciastka z kuchni Mistrza Chubba.

Will aż otworzył usta ze zdumienia.

— Widziałeś mnie, panie? Ależ to było lata temu! — nagle coś sobie uświadomił: — Gdzie byłeś, panie?

— W kuchni — oznajmił Halt. — Natomiast ty byłeś zbyt zajęty swoimi sprawami, gdy się tam pojawiłeś, by mnie dostrzec.

Will pokręcił głową z niedowierzaniem. Był przekonany, że wtedy w kuchni nie było nikogo. Wiedział jednak dobrze, że owinięty swym płaszczem Halt potrafi stać się niewidzialnym. Jeśli i on, Will, zdoła opanować tę umiejętność, wysiłek włożony w szorowanie garów i sprzątanie nie pójdzie na marne.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)