Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Znaczy Kapitan - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Znaczy Kapitan

Электронная книга - «Znaczy Kapitan». Краткое содержание книги:

В книге Znaczy Kapitan говорится не о чем-то, далеким от жизни, о чем-то выдуманном, чего никогда не имело места. Она не является и хронологией фактических событий; их последовательность и сопутствующие им второстепенные обстоятельства могли быть несколько иными. Но все, написанное в книге, основывается на правдивых событиях. Книга рассказывает о неизменных ценностях, которые были, есть и будут - подобно морю, которое существовало, существует и будет существовать до скончания веков.
Книга получила ряд премий - литературную им. М. Запуского, премию читателей журнале Morze и др. - как наилучший морской роман двадцатилетия Польской Народной Республики. 
1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135
Перейти на страницу:

To często spotykany, typowy sposób organizowania wypo­wiedzi pamiętnikarskiej. Borchardt jednak posłużył się nim głównie po to, aby podkreślić autentyzm opisu i wiarygodnie zaprezentować czytelnikowi postać kapitana Stankiewicza, pod którego kierownictwem uczył się wraz z kolegami i przez kilka lat pracował. Toteż wspominając koleje swego życia zawodowe­go, Borchardt w zasadzie niewiele mówi o sobie. Interesuje go bardziej otoczenie, w jakim przebywał; zdarzenia, koledzy ze Szkoły Morskiej, współpracownicy, a nade wszystko sam kapi­tan Stankiewicz, o którym - zgodnie ze swym postanowieniem - pisze najobszerniej. We wszystkich opowiadaniach powtarza się w rozmaitych wariantach ta sama właściwie scena, kiedy ka­pitan rozkazuje, poleca, poucza lub zgorszony postępowaniem podwładnych wypowiada słowa dezaprobaty, jak np. „Znaczy, panowie nadużyli kompetencji (...) znaczy, panowie nie są w po­rządku w stosunku do obowiązujących przepisów i do podję­tych przez siebie obowiązków.”

Scenki tego rodzaju należą do podstawowych zabiegów pisar­skich, wykorzystywanych przez Borchardta do charakterystyki kapitana Stankiewicza. Zwykle pojawiają się w zakończeniu opowiadanego zdarzenia i wprowadzają do tekstu elementy hu­moru. Śmieszy język wypowiedzi kapitana i groteskowość kapi­tańskich reakcji, zazwyczaj w swej zasadności i powadze nie­współmiernych do zaistniałej sytuacji. Dzięki tym właśnie scen­kom postać kapitana zarysowuje się w książce bardzo wyraźnie, choć rzecz jasna - dość jednostronnie. Wynika to stąd, że Borchadt stara się wiernie odtworzyć klimat mentalny wspomina­nych lat, opisać rzecz tak, jak ją wówczas rozumiano i jak ona jawiła się w oczach ludzi młodych, wesołych i zawsze skłonnych do zabawienia się nawet cudzym kosztem. Zrozumiałe więc, że w tym spojrzeniu młodości kapitan Stankiewicz wydawał się człowiekiem rygorystycznym, oschłym i zupełnie pozbawionym poczucia humoru. Z podobnymi opiniami spotykamy się w utworze wielokrotnie i nie jest to zbyt odległe od prawdy, po­nieważ w międzywojennej flocie kapitan Stankiewicz za takiego człowieka uchodził.

Należał do czołowych oficerów polskiej marynarki i był oso­bą powszechnie znaną. Pochodził z Łotwy. Urodził się 22 stycz­nia 1889 roku w Mitawie. Po kilku latach nauki w miejscowej szkole realnej i po zdaniu konkursowego egzaminu został w 1903 roku przyjęty do Korpusu Kadetów Morskich w Petersbu­rgu, gdzie już kształcili się dwaj jego starsi bracia. W 1908 roku ukończył z wyróżnieniem naukę w tymże Korpusie, odbył prak­tykę na pancerniku „Carewicz” oraz krążowniku „Aurora”, a po złożeniu końcowych egzaminów został w 1910 roku miano­wany na stopień miczmana. Następnie służył na torpedowcu „Bojewoj”, w 1915 roku awansowano go do stopnia lejtnanta i w uznaniu jego nieprzeciętnych zdolności nawigacyjnych prze­niesiono na stanowisko oficera nawigacyjnego flagowego krą­żownika Dowódcy Floty Bałtyckiej „Riurik”. Pod koniec woj­ny, w 1917 roku został oficerem nawigacyjnym sztabu dywizji, tj. wszystkich sił morskich gromadzonych w Zatoce Ryskiej.

Do Polski przybył wraz z żoną w 1921 roku i objął kierow­nictwo wydziału nawigacyjnego w Szkole Morskiej w Tczewie. W latach 1922-1924 jako kierownik nauki odbył dwa rejsy na „Lwowie”; pierwszy do Wielkiej Brytanii, drugi - trudny i w owym czasie bardzo głośny - do Brazylii, po którym został mianowany kapitanem tegoż żaglowca szkolnego i dowodził nim do października 1926 roku. Później, w miarę rozwoju pol­skiej floty handlowej, powierzano mu kapitańskie stanowiska na zakupionych statkach: „Wilno”, „Niemen”, „Premier”, „Puła­ski”, „Kościuszko”, „Polonia” i „Piłsudski”.

Kiedy więc Borchardt rozpoczynał naukę na szkolnym ża­glowcu „Lwów”, starszy od niego o szesnaście lat kapitan Stankiewicz miał już za sobą poważny etap kariery zawodowej i cie­szył się opinią znakomitego fachowca - nawigatora. Zjawił się na pokładzie - opisuje Borchardt swe pierwsze wrażenie - „w wytwornym czarnym mundurze o czterech złotych paskach i ko­twicy na każdym rękawie, z piękną marmurową twarzą półboga (...) żadnej mimiki, żadnych grymasów twarzy - kamienne, za­stygłe oblicze o olimpijskim wyrazie”. Nietrudno w tej charakte­rystyce, powstałej po przynajmniej siedemnastu latach odnaleźć ślady młodzieńczej fascynacji, jakiej uległ Borchardt przy pierw­szym spotkaniu z kapitanem.

l chyba też od pierwszego dnia również kapitan Stankiewicz zwrócił uwagę na dwudziestoletniego ucznia z załogi żaglowca, skoro wkrótce zaprezentował go w zagranicznym porcie mie­jscowej Polonii: „Znaczy, on u nas najwięcej je, najwięcej waży i, znaczy, najsilniejszy”. Ale czy tylko z tego powodu kapitan wyróżnił Borchardta spośród uczniowskiej załogi? Może oprócz wyjątkowej siły, której skutki tak zirytowały pierwszego oficera, dostrzegł także gorliwość, z jaką uczeń zabrał się do pracy? W każdym razie dalsze partie książki zdają się poświadczać, iż współpraca między wychowawcą i wychowankiem układała się pomyślnie. Borchardt oraz jego koledzy szybko i chętnie starali się opanować upragniony świat żeglugi morskiej, a kapitan oka­zał się przy bliższym poznaniu wychowawcą życzliwym i wyro­zumiałym. Wprawdzie młodość nie raz jeszcze dawała o sobie znać choćby nadmierną skłonnością do żartów i kapitan był zmuszony ją korygować wyrazami swego niezadowolenia, to jednak w sumie pogłębiało się wzajemne zrozumienie i po paru latach wspólnego pływania młodzi oficerowie mogli już o sobie powiedzieć:

„Nas wszystkich, którzy już tak długo z panem kapitanem pływamy, nazywano początkowo Mamertynami od imienia pa­na kapitana, litując się nad nami z powodu powszechnie znanej dyscypliny pana kapitana. Z biegiem czasu, gdy zobaczono, że sami wyznajemy tę dyscyplinę i bronimy jej, a w dodatku, gdy zamiast oczekiwanych powszechnie nieporozumień słyszano za­wsze o jak najlepszej współpracy, przezwano nas strażą przy­boczną Cezara, czyli pretorianami.”

1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)