Diuna [Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Год: 1985
- Язык: польский
- Год: Iskry
- ISBN: 83-207-0772-2
- Переводчик: Marek Marszal
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Diuna [Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Nagroda Nebula 1965.
Nagroda Hugo 1966.
— Lecz skąd pewność, że mój lisi bratanek nie…
— Są jeszcze nasi szpiedzy na Arrakis. Powiedz Rabbanowi, że albo się wywiąże z kontyngentów przyprawy, jakie nań nałożyłeś, albo się go zastąpi.
— Znam swojego bratanka — powiedział baron. — To go tylko sprowokuje do zwiększenia ucisku ludności.
— Oczywiście, że go sprowokuje! — warknął Hawat. — Ty nie chcesz teraz położyć temu kresu! Ty chcesz mieć jedynie czyste ręce. Niech to Rabban ci stworzy tę swoją Salusa Secundus. Nawet nie trzeba mu posyłać żadnych więźniów. Ma wystarczającą do tego populację. Skoro Rabban wyciska pot ze swych ludzi, by wywiązać się z twoich kontyngentów przyprawy, to Imperator nie ma powodu podejrzewać żadnego innego motywu. To jest wystarczający powód, by odłożyć tę planetę na półkę. Ty zaś baronie, słowem ni gestem nie zdradzisz, że istnieje ku temu jakaś inna przyczyna.
Baron nie potrafił ukryć szelmowskiego tonu podziwu w swoim głosie.
— Ach, Hawat, chytrus z ciebie. No, a jak wprowadzimy się na Arrakis i wykorzystamy to, co przygotuje Rabban?
— To najprostsze pod słońcem, baronie. Jeżeli co roku ustalisz nieco wyższy kontyngent od poprzedniego, sytuacja niebawem dojrzeje. Produkcja spadnie. Możesz usunąć Rabbana i samemu zająć się… porządkowaniem bałaganu.
— To trzyma się kupy — rzekł baron. — Tylko że ja sam mogę się poczuć tym wszystkim zmęczony. Przygotowuję kogoś innego do objęcia Arrakis w moim imieniu.
Hawat obserwował tłustą, krągłą twarz naprzeciwko siebie. Stary szpieg — żołnierz niespiesznie pokiwał głową.
— Feyd-Rautha — powiedział. — Więc to się kryje za obecnym uciskiem. Ty sam jesteś bardzo chytry, baronie. Może uda nam się połączyć te dwa plany. Tak. Twój Feyd-Rautha może udać się na Arrakis jako zbawca. Może pozyskać masy. Tak.
Baron uśmiechnął się. Pod maską uśmiechu zaś zadawał sobie pytanie: No, a jak to współgra z osobistymi knowaniami Hawata?
Hawat zaś widząc, że został odprawiony, wstał i opuścił pokój o czerwonych ścianach. Idąc nie potrafił opędzić się od dręczących niewiadomych, jakie wyskakiwały w każdej kalkulacji dotyczącej Arrakis. Ten nowy przywódca religijny, o którym napomknął Gurney Halleck ze swej kryjówki wśród przemytników, ów Muad’Dib. Może nie powinienem doradzać baronowi, by dał tej religii krzewić się gdzie popadnie, nawet pośród ludności panwi i graben — powiedział do siebie. — Ale wiadomo przecież, że ucisk powoduje rozkwit religii. I pomyślał o meldunkach Hallecka na temat taktyki bojowej Fremenów. Taktyka trąciła samym Halleckiem… Idaho… i nawet Hawatem. Czyżby Idaho przeżył? — zapytywał się w duchu. Lecz to było próżne pytanie. Nie zapytał jeszcze siebie, czy to możliwe, by Paul ocalał. Wiedział, że baron jest przekonany, iż wszyscy Atrydzi zginęli. Jego bronią była wiedźma Bene Gesserit, jak sam przyznał. A to mogło jedynie oznaczać koniec dla wszystkich, nawet dla rodzonego syna tej kobiety. Jakąż jadowitą nienawiść musiała żywić do Atrydów — myślał. — Podobną nienawiść, jaką ja żywię do tego barona. Czy mój cios będzie równie ostateczny i całkowity?
We wszystkich rzeczach przewija się motyw będący częścią naszego wszechświata. Jest w nim symetria, elegancja i wdzięk — owe przymioty, które zawsze odnajdujemy w tym, co wychwytują prawdziwi artyści. Możemy go napotkać w przemijaniu pór roku, w tym, jak piasek ściele się po grani, w pękach gałązek krzewu Corvlilea mexicana albo w żyłkach jego liści. Próbujemy kopiować te motywy w życiu swoim i społeczeństwa, poszukując rytmów, tańców i kształtów, które niosą ukojenie. Można jednak zauważyć niebezpieczeństwo w znalezieniu doskonałości ostatecznej. Jest oczywiste, że plan ostateczny zawiera swoja własną stałość. W takiej doskonałości wszelkie rzeczy zmierzają ku śmierci.