Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Zielony Mars [Green Mars - pl]
Zielony Mars [Green Mars - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zielony Mars [Green Mars - pl]

Электронная книга - «Zielony Mars [Green Mars - pl]». Краткое содержание книги:

Kontynuacja 3-tomowego cyklu o kolonizacji Czerwonej Planety. W pierwszej części, zatytułowanej Czerwony Mars, autor przedstawił technologiczne aspekty ogromnego przedsięwzięcia i jego implikacje społeczne. Bohaterowie drugiej części cyklu przystępują do terraformowania planety. Minęło całe pokolenie, od kiedy pierwsi osadnicy pojawili się na Marsie. Teraz próbują przeobrazić w zielony raj czerwoną, kamienną pustynię. Od tej chwili, niczym za sprawą jakiegoś sekretnego impulsu, wszechogarniająca zielona siła mknęła jak błyskawica i wkrótce cały Mars pulsował już od viriditas. Trzecia część trylogii to Błękitny Mars.
1 ... 116 117 118 119 120 121 122 123 124 ... 216
Перейти на страницу:

Wszystkie te kalkulacje zniknęły, kiedy Jackie uwolniła rękę z uścisku Nirgala i zaczęła zdejmować rękawiczkę. Nirgal zrobił to samo: odwijał obcisły materiał, aż obnażył się nadgarstek i uwolnił kciuk. Rękawiczka zeskoczyła z końcówek palców. Jak obliczył, było dwieście siedemdziesiąt osiem stopni Kelvina, a więc powietrze było rześkie, ale nieszczególnie zimne.

Nagle Nirgala uderzyła fala ciepłego powietrza, a następnie fala powietrza naprawdę gorącego — może ze trzysta piętnaście kelvinow — która szybko minęła i młodzieniec znowu poczuł smagnięcie tego samego zimnego powietrza, które wcześniej poczuł na dłoni. Kiedy zdjął drugą rękawiczkę, uświadomił sobie, że temperatura jest tutaj zmienna i każde uderzenie wiatru mogło być zupełnie inne pod względem ciepła. Jackie odpięła już kurtkę od hełmu, rozpięła przód i teraz pod okiem Nirgala ściągała ją, obnażając tułów. Powietrze oziębiło gołe ciało dziewczyny, pokrywające się szybko gęsią skórką — niczym kocie łapy przebiegające po wodzie. Jackie pochyliła się, by zdjąć buty; zbiornik z powietrzem leżał w zagłębieniu na grzbiecie, żebra sterczały pod skórą. Nirgal podszedł do przyjaciółki i zsunął jej spodnie poniżej pośladków. Jackie sięgnęła w jego kierunku, przyciągnęła go do siebie, potem pchnęła ku podłożu. Upadli, splątani razem, przetaczając się szybko, by przedostać się na izolacyjny pled; ziemia była bardzo zimna. Zdjęli pozostałe rzeczy, a potem Jackie położyła się na plecach, umieszczając zbiornik z powietrzem tuż nad prawym ramieniem. Nirgal ułożył się na niej. W mroźnym powietrzu ciało dziewczyny było zadziwiająco rozgrzane, wysyłało gorąco niczym lawa, tak że Nirgal czuł, jak ciepło uderza go z dołu i z boków: lekki podgrzany wietrzyk. Różowe i umięśnione ciało Jackie mocno otulało Nirgala, sprawiając wrażenie zaskakująco rzeczywistego w słonecznym świetle. Dotknęli się szybkami hełmów. Ich hełmy ostro pompowały powietrze, aby uzupełnić braki wywołane przeciekiem wokół ramion, pleców, piersi, obojczyków…

Przez jakiś czas patrzyli sobie w oczy, rozdzieleni dwiema warstwami szkła, które wydawały się stanowić jedyną przeszkodę powstrzymującą tych dwoje przed połączeniem się w jedną istotę. Odczucie to było tak potężne, że aż niebezpieczne — stuknęli się szybkami jeszcze kilka razy, wyrażając tym pragnienie połączenia się w jedno, jednocześnie wiedząc, że im to nie grozi. W oczach Jackie granica między tęczówką a źrenicą dziwnie drżała. Małe, czarne, okrągłe okienka były głębsze niż mohol, stanowiąc tunel prosto do centrum wszechświata. Nirgal musiał odwrócić wzrok, nie mógł już dłużej znieść tego spojrzenia, nie mógł!

Uniósł się nieco, chcąc popatrzeć na jej ciało, które — mimo że niezwykłe — było jednak mniej oszałamiające niż przepastna głębia oczu. Szerokie, zgrabne ramiona, owalny pępek, te bardzo kobiece, długie uda… Nirgal zamknął oczy, musiał je zamknąć! Ziemia zadrżała pod nimi, poruszając się wraz z Jackie, a on miał wrażenie, że zanurza się w samo jądro planety. To dzikie muskularne kobiece ciało… Mógł leżeć absolutnie nieruchomo… Oboje leżeli nieruchomo, a świat ciągle poruszał nimi w łagodnym, lecz intensywnym sejsmicznym gwałcie. Ta żyjąca skała. Kiedy jego nerwy i skóra zaczęły drżeć, obrócił się, by spojrzeć na płynącą magmę, a wtedy nadeszło spełnienie.

Opuścili wulkan Rayleigha i pojechali z powrotem na południe, w mrok kaptura mgły. Drugiej nocy po opuszczeniu moholu dotarli do Gamety. W ciemnej szarości, wyjątkowo gęstego jak na południową porę mroku, wjechali na górę i pod ogromny lodowy nawis, gdy nagle Jackie pochyliła się do przodu z krzykiem, wyłączyła automatycznego pilota, a potem wcisnęła do oporu hamulec.

Nirgal drzemał w tym momencie, toteż chwycił się kierownicy, chcąc zobaczyć, co się dzieje.

Urwisko było roztrzaskane: ogromny lodospad oderwał się od skalnej ściany i pokrył miejsce, gdzie znajdował się garaż. Lód na szczycie pęknięcia mocno błyszczał, jak gdyby od eksplozji.

— Och — krzyknęła Jackie — wysadzili ich w powietrze! Zabili wszystkich!

Nirgal poczuł się tak, jakby ktoś go dźgnął w brzuch; zaskoczyło go, jak bardzo fizyczny może być ból wywołany strachem. Umysł młodzieńca był natomiast dziwnie odrętwiały i Nirgal nic nie czuł — żadnej udręki, żadnej rozpaczy, niczego. Wyciągnął rękę i ścisnął ramię Jackie — która cała się trzęsła — a później popatrzył z niepokojem poprzez gęstą, stale buchającą mgłę.

— Tam jest wyjście awaryjne — odezwał się w końcu. — Na pewno ich nie zaskoczyli. — Tunel prowadził przez odgałęzienie czapy polarnej do Chasma Australe, gdzie w lodowej ścianie znajdował się schron.

— Ale… — wychrypiała Jackie, po czym przełknęła ślinę. — Ale co, jeśli nie otrzymali ostrzeżenia!?

— Pojedźmy do schronu w Australe — zaproponował Nirgal, starając się zapanować nad sytuacją.

Po kwiatach mrozu przejechał pojazdem z maksymalną prędkością, koncentrując się na terenie i próbując nie myśleć o niczym innym. Zupełnie nie miał ochoty dotrzeć do drogiego schronu — nie chciał dojechać tam i zobaczyć, że kryjówka jest pusta; taki widok odebrałby mu ostatnią nadzieję, odebrałby mu jedyny sposób, w jaki potrafił odsuwać od siebie świadomość nieszczęścia. Pragnął nigdy tam nie dotrzeć, chciał już zawsze jeździć tylko dokoła czapy polarnej w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, nie zważając na to, że Jackie pod wpływem dramatycznego odkrycia syczała podczas oddychania, a od czasu do czasu lamentowała.

Nirgal natomiast trwał jedynie w dziwnym odrętwieniu, niezdolny myśleć. Nie czuję niczego, pomyślał z zaskoczeniem. Ale mimo wszystko obraz Hiroko ciągle migał mu przed oczami, jak gdyby był wyświetlany na przedniej szybie albo tkwił — niczym widmo — za oknem w siekących powietrze mgłach. Istniało niebezpieczeństwo, że atak nadszedł z przestrzeni kosmicznej albo w postaci pocisku wysłanego z północy, a w takim przypadku nie mogło być mowy o jakimkolwiek ostrzeżeniu. Wymazywanie zielonego świata z kosmosu i pozostawianie tylko białego świata śmierci. Kolory znikające ze wszystkiego, tak jak w tej zimowej krainie szarej mgły.

Nirgal zacisnął usta i skoncentrował się na lodowym pejzażu, prowadząc pojazd z zaciętością, której istnienia nawet w sobie nie podejrzewał. Mijały godziny, a on starał się ze wszystkich sił nie myśleć o Hiroko, Nadii, Arcie, Saxie, Mai, Harmakhisie i pozostałych: jego rodzina, dzielnica, miasto i państwo, wszystko znajdowało się pod tą jedną małą kopułą. Pochylił się nieco, poczuł skurcz w żołądku i skupił na prowadzeniu pojazdu, na każdym małym guzku terenowym i kotlinie; daremnie starał się objeżdżać wszelkie nierówności, by jazda była łagodniejsza, mniej obfitowała we wstrząsy.

Musieli jechać w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara przez trzysta kilometrów, a potem większą część drogi w górę Chasma Australe, która późną zimą zwężała się i była tak zatkana lodowymi blokami, że istniał tylko jeden przejezdny szlak, oznaczony słabymi, małymi transponderami kierunkowymi. W tamtym regionie Nirgal musiał zwolnić, ale pod osłoną ciemnej mgły mogli jechać przez całą dobę, posuwali się więc tak długo, aż dotarli do niskiej ściany, która znaczyła kryjówkę. Minęło właśnie czternaście godzin od ich wyjazdu z bramy Gamety — prawdziwy wyczyn, jak na jazdę po tak nierównym, zmrożonym terenie, ale Nirgal nawet tego nie zauważył. Co będzie, jeśli kryjówka okaże się pusta? — myślał.

1 ... 116 117 118 119 120 121 122 123 124 ... 216
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)