Doktryna piekieł [Hell's Faire - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-7418-091-9
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Doktryna piekieł [Hell's Faire - pl]». Краткое содержание книги:
Zrzuceni w przełęcz Rabun Pass, mając dwa miliony Posleenów za sobą i czternaście milionów przed sobą, stoją przed jednym tylko pytaniem – co się skończy pierwsze: energia, amunicja czy żołnierze.
Ale mają jednego asa w rękawie: daleko na północy, podziurawiona w boju SheVa Dziewięć, przezwana „Bun-Bunem”, przechodzi poważny lifting. Z jej dymiących zgliszcz powstaje nowa machina wojenna, wyposażona w najnowocześniejszą broń, jaką stworzyła Ziemia, zdolna stawić czoła zarówno hordom Posleenów, jak i ich niepokonanym kosmicznym krążownikom. Zdolna zgotować obcym piekło, jakie tylko SheVa Dziewięć potrafi rozpętać.
Jeśli jednak Mike O’Neal i pozostali członkowie 555-go mają przeżyć, Bun-Bun musi skopać naprawdę dużo posleeńskich tyłków.Przygotujcie się na faszerowanie antymaterią, Posleeni.
— Znajdował się blisko centrum wybuchu, który zniszczył oolt’poslenar — powiedział oficer, machając grzebieniem. — Uważa się, że ochronił go toroid plazmy, który wytworzył się wokół jego pancerza. Odrzuciło go wiele kilometrów w głąb morza, ale przeżył.
— To niemożliwe! Nawet metalowy threshkreen nie oparłby się broni, która wypatroszyła okręt Az’al’endaia!
— Ale zapisy takie jak ten rzadko kłamią. Ludzie uważają go za niepokonanego, nieśmiertelnego.
— Będziemy musieli ich rozczarować — powiedział Tulo’stenaloor, gładząc zdobienie swojego grzebienia. — Esthree, pchnij grupę miejscowych trasą, której użył Gamataraal, i zacznij ładować oolt Po’osol oolt. Polecimy naokoło i wysadzimy ich na tyłach, żeby wesprzeć natarcie.
— Tak jest, estanaarze — powiedział oficer operacyjny. — Wydawało mi się jednak, że powiedziałeś, iż największym błędem tej wojny było przypuszczenie pospiesznego szturmu.
— Jeśli nam się powiedzie, szybko oczyścimy drogę. Jeśli nie, stracimy tylko kilka niewiele wartych oddziałów. Dopilnuj, żeby jednostki zwiadowcze nie szły przodem; ich uzbrojenie nawet nie zadraśnie metalowych threshkreen.
— Tak jest, estanaarze. Tak uczynię.
— Przygotować oolt’poslenar — dodał wódz. — Jeszcze zobaczymy, kto kogo otoczy.
— Straciliśmy kapitana Holdera — powiedział Gunny Pappas. W tle słychać było słaby huk odpalanego ładunku kopiącego.
— Zauważyłem — odparł Mike. — My straciliśmy łącznie dwudziestu dwóch ludzi. Szczerze mówiąc, dostaliśmy w dupę.
— Czekali na nas — powiedział Stewart. — To jedyne możliwe wyjaśnienie tego wszystkiego, co się stało. Ponadto wiedzieli, na których promach będą zasobniki z paliwem.
— Przy okazji, w tej materii jakoś się trzymamy — powiedział Duncan. — Zebraliśmy pięć akumulatorów, w tym dwa z pierwszego promu. Na wzgórzach nadaje też kilka radiolatarni; może jeszcze uda nam się je zgarnąć. Ta gówniana amunicja szybko wyczerpie nasze zapasy energii, jeśli będziemy musieli prowadzić ciągły ogień.
— Są pewne możliwości w kwestii uzupełnień; zobaczymy, jak to będzie — stwierdził Mike. — Stewart, zacznij rozpracowywać, skąd oni mogli się dowiedzieć, gdzie i kiedy będziemy. Nie ograniczaj się tylko do jednej możliwości, zbadaj wszystkie.
— W tej chwili przychodzi mi do głowy tylko jakiś kret — przyznał Stewart. — Nic innego nie pasuje.
— Tak, jak powiedziałem — powtórzył Mike; w jego głosie słychać było złość. — Nie skupiaj się na jednym, choć raz zrób użytek ze swojej paranoi. Pappas, musimy szybko skończyć umocnienia; niedługo możemy się spodziewać ataku. Chcę mieć okopy, bunkry i transzeje do poruszania się. Kontynuować budowę, dopóki znowu nie uderzą, a my się nie połączymy.
— Tak jest, sir — odparł sierżant. — Siedzimy na skale; kiedy już się w nią wgryziemy, niełatwo będzie nas stąd wykopać.
— Dlatego spodziewam się szybkiego ataku — powiedział Mike. — On spróbuje nas odepchnąć, zanim się okopiemy. A więc do roboty.
— „On”? — spytał Stewart. — Zataja pan coś przed swoim oficerem wywiadu?
— Bez przerwy — odparł Mike z niewidocznym uśmiechem. — Ale w tym przypadku to tylko domysły. Wszystko to nosi znamiona dobrze zaplanowanej operacji, i to od jakiegoś czasu. Spójrz tylko na te latające czołgi i współdziałanie lądowników. Mamy do czynienia z bardzo cwanym Wszechwładcą, na tyle cwanym, że zebrał także innych cwanych Posleenów. To nasz prawdziwy wróg. Spróbuj się wgryźć w darhelskie dane wywiadu; czasami udaje im się odróżnić jednego Posleena od drugiego. Chcę wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Bardzo mi na tym zależy.
— Do cholery z wywiadem — mruknął Pappas. — Mnie tam zależy na wsparciu ogniowym.
4