Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]
Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]

Электронная книга - «Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]». Краткое содержание книги:

W ponurych czasach poprzedzających wydarzenia opisane w „Pierwszym uderzeniu”, jeszcze przed pierwszą posleeńską inwazją, kanclerz Niemiec stanął przed koniecznością podjęcia trudnej decyzji. Z biegiem lat w wyniku wprowadzania cięć budżetowych zasoby doświadczonych kadr żołnierskich kurczyły się. Po zniszczeniu Północnej Wirginii kanclerz uświadomił sobie, że musi sięgnąć po ludzi, których poprzysiągł nigdy, przenigdy więcej nie powoływać na nowo: nielicznych wciąż jeszcze żyjących żołnierzy Waffen SS. „Warta na Renie” to być może najbardziej w całej historii obiektywne i brutalne spojrzenie na wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania Waffen SS. Ukazuje wszystko, co było dobre i złe w najbardziej niesławnej w dziejach jednostce wojskowej, odmalowując to na tle posleeńskiej inwazji.
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 82
Перейти на страницу:

Krótki uśmiech zadowolenia zniknął, zastąpiony przez drapieżny grymas. Mühlenkampf serdecznie klepnął Braschego po ramieniu.

— Ale woleliby być innym stadem, przyjacielu… Stadem wilków.

INTERLUDIUM

Wchodzące na pokład hordy warczały i kłapały na siebie zębami, kiedy ich Wszechwładcy zapędzali je do ładowni wciąż formującej się kuli. Ten czy inny zdezorientowany i przerażony normals kłapał krokodylimi zębami, kiedy tylko w ich zasięgu znalazł się podwładny innego kessentaia. Czasami ostre jak igły rzędy kłów upuszczały trochę żółtej krwi i wyrywały strzępy gadziego mięsa, zanim ich posiadaczy nie zmuszono batożeniem z powrotem do uległości.

Nie po raz pierwszy Ro’moloristen poczuł, że do gardła podchodzi mu żółć, a grzebień się stroszy. Częściowo wynikało to z własnych pierwotnych wspomnień czasu spędzonego w zagrodach rozrodczych, czasu nieustannej walki i strachu przed pożarciem żywcem przez własne rodzeństwo. Drugi powód był bardziej cuchnący.

Kiedy normalsi byli zdenerwowani albo przestraszeni, często tracili panowanie nad sobą. Brutalne ładowanie i rozładowywanie, połączone ze stresem lotu kosmicznego, wystarczyło aż nadto, by zdenerwować większość z nich, a wielu przerazić, mimo że byli tacy tępi. Rezultatem tego był smród rozbryzganych wszędzie posleeńskich odchodów, bijący ze świetlnych głębi. W tej sekcji kuli, za której załadunek młody Wszechwładca odpowiadał, smród był tak silny, że przyprawiał o mdłości. Ci normalsi, pomyślał Ro’moloristen, są tacy słodcy, tacy piękni. Ale zarazem tacy brudni.

Wzdłuż kolumny szli, mniej przejęci smrodem, w którym żyli na co dzień, cosslaini — bardziej rozwinięci normalsi — utrzymując namiastkę porządku. Utrzymywanie go nie było jedynym powodem ich obecności. Drugim było przenoszenie i ładowanie na pokład statku broni, której nie można było powierzyć normalsom z powodu stresu, w jakim byli.

Obok Ro’moloristena pojawił się kenstain[20].

Wszechwładca przywołał gestem hologram kuli, który zmaterializował się w powietrzu. Kolejny gest pazurem i fragment hologramu oraz prowadząca do niego droga nagle zalśniły jaśniej niż reszta.

— Poprowadź tę grupę tutaj i wprowadź ją do zbiorników hibernacyjnych — rozkazał.

Athenalras posiadał lenna na dziewięciu światach. Pierwszy, mimo masowej ewakuacji Ludu, popadał już w Orna’adar, posleeński Ragnarok. Tamtejsi Posleeni mieli być załadowani jako ostatni. Mieli wyruszyć do nowego świata, nazywanego przez nich „Aradeen”, chociaż jego mieszkańcy zwali go „Ziemią”.

3

Bad Tolz, Niemcy, 31 stycznia 2005

Schultz jest za czysty, pomyślał Krueger. Po ćwiczeniach w błocie, których celem było niewiele więcej, niż przyzwyczajenie chłopców do brudu — no, a oprócz tego zmuszenie ich do przełamania swojej wrażliwości — chłopak wciąż był za czysty.

Krueger schylił się i wziął garść na wpół zamarzniętego błota, a potem rozsmarował je na twarzy Schultza.

— Ty mała cipo — warknął. — Ty mała, cuchnąca szparko. Jesteś niczym, jesteś wart tyle, co żydowska obozowa kurwa. Ona przynajmniej znałaby się na swojej robocie.

Potem odwrócił się do reszty ustawionego w szeregu plutonu.

— Ziemia to wasz przyjaciel! — krzyknął. — Macie z niej korzystać. Macie się do niej tulić jak do cycka matki. Przytulać się do niej jak do tych małych dziwek, na które traciliście czas. Wkopujcie się w nią. Nie bądźcie tacy jak ten gnojek Schultz, co się boi ubrudzić. Brud można zmyć. Własna krew schodzi trudniej. Spocznij.

Nie obdarzywszy żołnierzy już ani jednym spojrzeniem, Krueger odwrócił się i poszedł wyprostowany, żwawym krokiem do koszar podoficerów.

Pluton zebrał się wokół Schultza, stojącego z twarzą ociekającą szlamem. Nikt nic nie powiedział, wszyscy tylko się gapili. Sam Schultz dygotał z wściekłości. Jakim prawem, jakim prawem ten człowiek, na oko młodszy od niego, traktuje go jak śmiecia? Nie tylko dzisiaj, ale codziennie wydawało się Schultzowi, że Krueger, ćwiczący z jego plutonem, ma dla niego jakieś nowe upokorzenie.

Jeden z chłopaków, Rudi Harz, położył Dieterowi rękę na ramieniu.

— Mój przyjacielu… Krueger to dupek, nazistowski dupek. Ale to nazistowski dupek, który się zna na rzeczy. I widzi w tobie coś użytecznego. Korzystaj z tego.

Pozostali z powagą pokiwali głowami.

Schultz, wdzięczny za troskę, przekrzywił głowę i wzruszył ramionami. Harz był dobrym kolegą. Wszyscy byli dobrymi kolegami.

— Ale ten dupek Krueger — powiedział cicho — to zły człowiek, na czym by się nie znał.

— Tak — przytaknął Harz. — Najgorszy ze złych. Jeśli jeszcze raz usłyszę jego opowieści o gwałtach w obozach koncentracyjnych, chyba się porzygam. Mimo to wykorzystaj go do tego, do czego się nadaje: na przykład do nauczenia nas, jak pozostać przy życiu.

Schultz znów pokiwał głową.

— A więc wracamy maszerując? — spytał pozostałych. — Nie będziemy pełzać ani się wlec? Pomaszerujemy ze śpiewem?

Wśród powszechnej zgody chłopcy ustawili się w cztery szeregi. Harz mrugnął okiem do Dietera.

— Ty nas poprowadź, Dieter. Właśnie, Dieter… Pokaż temu draniowi Kruegerowi, że nas nie złamał.

Schultz stanął po lewej stronie plutonu.

— Vorwaaaaats… Marsch!

Stojący w pierwszym szeregu Harz zaczął śpiewać.

— Vorwarts! Vorwarts! Schmettern die hellen Fanfaren…[21]

Tymczasem w oddali Krueger uśmiechnął się pod nosem, czując ogromną radość.

— Stare sposoby wciąż działają.

Nad Renem, 13 lutego 2005

Strome brzegi rzeki przemawiały do Indowy głosem ochrypłym ze starości. A on pamiętał; pamiętał.

— Byliśmy już kiedyś na waszej planecie, dawno, dawno temu — powiedział Rinteel, pozornie do kanclerza. — To bardzo smutna historia.

— Naprawdę? — spytał kanclerz. — Dlaczego smutna?

— Każda zniweczona nadzieja jest smutna — odparł Indowy nieobecnym głosem.

W oddali widział kamieniste wzgórze. Jego usta zaczęły cicho wypowiadać słowa w jego własnym języku. Kanclerz nie miał pojęcia, co te słowa oznaczały, ale w ich tonacji było coś, co chwytało za serce.

— Co mówisz? — spytał.

Indowy zwlekał z odpowiedzią kilka chwil, niewyobrażalnie smutnych chwil.

— To pieśń mojego ludu, starożytna pieśń. Opowiada o próbie wyzwolenia się spod ucisku naszych panów, o starożytnej twierdzy, o próbie stworzenia broni, by obronić tych, którzy w swoim czasie mogli stać się naszymi zbawcami.

Indowy westchnął i wskazał za okno śmigłowca.

— Opowiada krwawą historię tej skały, tam.

Jego słowa podsyciły ciekawość kanclerza; wydał polecenie pilotowi, ignorując zmarszczenie brwi swoich ochroniarzy. Śmigłowiec skręcił ostro w prawo. W zachodzącym słońcu kamieniste wzgórze lśniło złotem.

вернуться

20

Kessentai, który zszedł ze Ścieżki Gniewu lub został z niej usunięty za tchórzostwo.

вернуться

21

Naprzód, naprzód, dmijcie w jasne trąby.

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)