Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Jak poślubić wampira milionera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak poślubić wampira milionera

Электронная книга - «Jak poślubić wampira milionera». Краткое содержание книги:

Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty… i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa, jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów. Czy jednak – choć wzajemne zauroczenie jest natychmiastowe i namiętne – zdoła przezwyciężyć strach i wyleczy Romana? A jeśli tak, to co powstrzyma zakochanego Romana… przed jego naturą?
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 74
Перейти на страницу:

– Aye, sir. – Connor wskazał korytarz. – Tędy, jaśnie pani.

– Idź z nim, Shanno. Zaraz do was dołączę.

– Aye, sir. – Spojrzała na niego gniewnie i poszła z Connorem, mrucząc pod nosem: – Powinnam była go zastrzelić.

Gregori gwizdnął cicho, gdy drzwi do kuchni się zamknęły.

– Urocze. Twoja dentystka to ostry kociak.

– Gregori… – Roman posłał mu surowe spojrzenie, które jednak zostało zlekceważone.

Młody wampir poprawił jedwabny krawat.

– Tak, myślę, że kontrola dentystyczna mi nie zaszkodzi. Mam dziurę do zaplombowania.

– Dosyć tego! – warknął Roman. – Zostaw ją w spokoju, jasne?

– Jasne. Widzieliśmy, jak się do niej ślinisz. – Podszedł do Romana. – Więc kręci cię śmiertelniczka, co? – zagadnął z błyskiem w oku. A co się stało z zasadą: nigdy więcej?

Roman uniósł brew.

Gregori się uśmiechnął.

– Wiesz, od razu widać, że podobają jej się te męskie spódnice. Może Connor ci pożyczy.

– Kilty – podsunął usłużnie Laszlo, który wciąż bawił się guzikiem.

– Nieważne. – Gregori zmierzył Romana wzrokiem. – Więc jak, masz seksowne nogi?

Przyjaciel spojrzał na niego ostrzegawczo.

– Co ty tu właściwie robisz, chłopie? Wydawało mi się, że wybierasz się gdzieś z Simone.

– Bo tak było. Poszliśmy do tego nowego klubu przy Times Square, ale wkurzyła się, bo nikt jej nie poznał.

– A dlaczego ktoś miałby ją poznać?

– Stary, przecież to znana modelka! Jest na okładce ostatniego „Cosmo”! Nie wiesz? W każdym razie tak się wściekła, że cisnęła stolikiem na parkiet.

Roman jęknął. Transformacja w wampira potęgowała siłę fizyczną i wyostrzała wszystkie zmysły, niestety, jednak nie podnosiła ilorazu inteligencji.

– Pomyślałem, iż wyda się podejrzane, że osoba tak chuda ma tyle siły – ciągnął Gregori – więc się tym zająłem. Usunąłem wszystkim wspomnienia i przyprowadziłem ją z powrotem. Jest teraz z twoim haremem, który poprawia jej humor słowami i pedikiurem.

– Wolałbym, żebyś ich tak nie nazywał. – Roman zerknął na zamknięte drzwi do salonu. – Są tam?

– Tak. – Gregori był rozbawiony. – Kazałem im siedzieć cicho, ale kto wie, co robią?

Roman westchnął.

– Nie mam dla nich czasu. Zadzwoń do matki, może ona je okiełzna.

– Będzie zachwycona. – Gregori pokiwał głową. – Wyjął komórkę z kieszeni i wystukał numer.

– Laszlo? Naukowiec aż podskoczył.

– Tak, sir?

– Idź do kuchni i zapytaj Shannę, co jej będzie potrzebne do zabiegu.

W pierwszej chwili Laszlo wydawał się zagubiony, zaraz jednak się rozpromienił.

– Ach tak, zabieg!

– I zawołaj tu Connora.

– Dobrze, sir. – Podreptał do kuchni.

– Mama już jedzie. – Gregori schował telefon do kieszeni. – Więc jeszcze ci nie wstawiła zęba?

– Nie. Mieliśmy kłopoty. Właściwie kłopot – Ivan Petrovsky. Wygląda na to, że pani doktor jest jego celem numer jeden.

– Chyba żartujesz! Co takiego zrobiła?

– Nie wiem dokładnie. – Spojrzał na drzwi do kuchni. – Ale się dowiem.

Drzwi się otworzyły i Connor wyszedł do holu. Zatrzymał się u stóp schodów.

– Możecie mi powiedzieć, czemu właściwie przed chwilą zrobiłem pani doktor kanapkę z indykiem?

Roman westchnął. Szef jego ochrony musi znać prawdę.

– Kilka godzin temu, podczas pewnego eksperymentu, straciłem kieł. – Wyjął z kieszeni zakrwawioną chusteczkę i pokazał jej zawartość.

– Kieł? Rany boskie! Nigdy czegoś takiego nie widziałem.

– Ja też nie, a żyję już ponad pięćset lat.

– Może się starzejesz – podsunął Gregori i skrzywił się, gdy i Roman, i Connor łypnęli na niego gniewnie.

– Znajduję tylko takie wytłumaczenie: nasz nowy sposób odżywiania. – Roman owinął ząb w chusteczkę i wsunął do tylnej kieszeni dżinsów. – To jedyne, co się zmieniło, odkąd przeszliśmy transformację.

Connor zmarszczył brwi.

– Ale przecież nadal pijemy krew. Nie widzę różnicy.

– Chodzi o sposób picia – powiedział Roman. – Nie kąsamy. Kiedy ostatni raz użyłeś kłów?

– Nawet nie pamiętam. – Gregori rozwiązał jedwabny krawat. – Po co ci kły, kiedy pijesz ze szklanki?

– Prawda – zgodził się Connor. – W szklance będą tylko przeszkadzać.

– No właśnie. – Wyjaśnienie nie przypadło Romanowi do gustu, ale nic innego nie przychodziło mu do głowy. – To ilustracja powiedzenia, że organ nieużywany zanika.

– A niech mnie – sapnął Connor. – Musimy mieć kły. Gregori zrobił wielkie oczy.

– O nie, nie zacznę kąsać śmiertelników, nie ma mowy! Tyle pracy poszłoby na marne.

– Rzeczywiście. – Roman skinął głową. Gregori Holstein bywał czasem denerwujący, ale bardzo zaangażował się w misję uczynienia świata bezpiecznym zarówno dla śmiertelników, jak i dla wampirów. – Może popracujemy nad programem ćwiczeń.

– Super! – W oczach Gregoria pojawił się błysk. – Zaraz się do tego zabiorę!

Roman się uśmiechnął. Gregori podchodził do wszystkiego z niesłabnącym entuzjazmem. W takich chwilach upewniał się, że dobrze zrobił, awansując chłopaka.

Drzwi do kuchni się otworzyły i Laszlo wybiegł do holu.

– Sir, mamy problem. Lekarka powtarza, że zabieg powinien się odbyć w gabinecie dentystycznym, a do swojego nie chce wracać.

– I ma rację – mruknął Roman. – Na pewno jest tam już pełno policji.

Connor zacisnął dłoń na rękojeści sztyletu.

– Laszlo twierdzi, że ktoś chce zabić tę dzierlatkę. Piekielne dranie.

– Tak. – Roman westchnął. Liczył, że Shanna wstawi mu ząb w domowym zaciszu. – Gregori, znajdź inny gabinet, niedaleko, z którego będziemy mogli skorzystać.

– Nie ma sprawy, brachu.

– Wracam do dziewczyny – burknął Connor. – Nie chcemy przecież, żeby zajrzała nam do lodówki. – Szkot poszedł do kuchni.

Laszlo bawił się guzikiem przy kitlu.

– Sir, wymieniła pewien produkt, który znacznie zwiększa szanse skuteczności zabiegu. Jest przekonana, że można go znaleźć w każdym gabinecie dentystycznym.

– Świetnie. – Roman wyjął z kieszeni ząb w chusteczce i podał chemikowi. – Idź z Gregorim i dopóki nie przybędę, pilnuj mojego kła.

Laszlo z trudem przełknął ślinę i wsunął kieł do kieszeni fartucha.

– To… To będzie włamanie, prawda, sir?

– Nie przejmuj się tym. – Gregori poklepał chemika po plecach i pchnął w stronę drzwi. – Śmiertelnicy nigdy nie odkryją, co się tam działo.

– No, dobrze. – Laszlo zatrzymał się przy drzwiach i odwrócił. – Muszę pana uprzedzić, sir. Chociaż młoda dama nie szczędziła nam informacji, obstaje przy swoim i twierdzi, że w żadnym wypadku nie wstawi panu wilczego kła.

Gregori się roześmiał.

– Myśli, że to wilczy kieł? Roman wzruszył ramionami.

– Z jej punktu widzenia to logiczne.

– No, tak. – Gregori spojrzał na niego z rozbawieniem. – Ale dlaczego nie zasugerowałeś jej czegoś innego?

Roman milczał. Laszlo i Gregori patrzyli wyczekująco. Na miłość boską, czy jednej nocy nie dość już upokorzeń?

– Ja… Nie udało mi się przejąć kontroli nad jej umysłem. Laszlo otworzył usta ze zdumienia.

Gregori cofnął się o krok.

– Niemożliwe! Nie mogłeś zahipnotyzować zwyczajnej śmiertelniczki?

Roman zacisnął pięści.

– Nie.

– A niech mnie! – Gregori uderzył się w czoło.

– Czemu się walisz? Komar cię gryzie czy co? – W takich chwilach Roman utwierdzał się w przekonaniu, że dobrze zrobi, wywalając chłopaka z pracy.

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)