Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 225
Перейти на страницу:

— Na jakimś zebraniu — stwierdziła. — Ma ich tak wiele, że wszystkie mi się mylą.

U pana Pearsalla nikt nie podnosił słuchawki.

Joanna zanotowała sobie, żeby jeszcze spróbować do nich zatelefonować, a potem odsłuchała wiadomości, które wcześniej przewinęła. Guadalupe chciała, aby Joanna się z nią skontaktowała. Maisie miała jej coś ważnego do powiedzenia. Leonard Fanshawe stwierdził: „Jak rozumiem, jest pani zainteresowana doświadczeniami granicznymi. Pół roku temu przeżyłem coś podobnego i od tamtego czasu odkryłem w sobie niezwykłą moc: telekinezy, jasnowidzenia, widzenia na odległość i teleportacji. Chciałbym z panią o tym porozmawiać”. Pan Fanshawe zostawił swój numer telefonu.

Joanna oddzwoniła i podyktowała mu numer pana Mandrake’a. Następnie ponownie spróbowała się skontaktować z panem Pearsallem. Bezowocnie. Zadzwoniła więc do Betty Peterson. Zajęte.

Wydrukowała jeszcze jeden egzemplarz swojej relacji, aby dołączyć go do archiwum, a potem zapatrzyła się w monitor komputera, usiłując cokolwiek z tego wszystkiego zrozumieć. To z całą pewnością był Titanic, nie miała żadnych wątpliwości, pomimo schodów, worka z pocztą i braku aktywności w korowym ośrodku słuchu.

Zatelefonowała do Kit, aby ją spytać, jakie były litery wywoławcze Titanica i na którym pokładzie umieszczono salę gimnastyczną. Poza tym interesowało ją, czy wśród dostępnych tam urządzeń znajdował się mechaniczny wielbłąd. Uznała, że tak konkretnego szczegółu na pewno nie mogłaby wymyślić, a kiedy wystukiwała numer do Kit, przypomniała sobie pana Wojakowskiego i Dzieciaki w opałach.

U Kit było zajęte. Joanna spojrzała na zegarek. Wpół do dwunastej. Postanowiła spróbować szczęścia u pana Ortiza, który mógł ocknąć się nieco wcześniej, i zeszła na oddział chirurgiczny. Pacjent był przytomny, lecz właśnie rozmawiał z lekarzem.

— A potem zabieramy go na badanie pooperacyjne — poinformowała Joannę pielęgniarka, wyznaczona w zastępstwie Patricii. — To potrwa jakieś dwadzieścia minut.

Dwadzieścia minut. Za mało czasu, aby wrócić do gabinetu i zrobić coś pożytecznego. Mogła wpaść do Maisie — pediatria znajdowała się zaledwie dwa piętra wyżej, w tym samym skrzydle — ale prawdopodobieństwo zakończenia rozmowy z dziewczynką w czasie krótszym niż jedna godzina było niemożliwe. W tej sytuacji Joanna postanowiła zajrzeć do Guadalupe i udała się do windy.

Przed drzwiami stały dwie nie znane Joannie pielęgniarki, toczące cichą rozmowę.

— …i wtedy powiedziała: wystarczy, nie przepracuję na nagłych wypadkach ani jednego dnia więcej — opowiadała jedna.

— Wcale się jej nie dziwię — skomentowała druga.

Joanna pomyślała, że Vielle powinna tego posłuchać, i wtedy drzwi się rozsunęły.

W środku stał pan Mandrake.

— …dowody, które przekonają sceptyków, że doświadczenia graniczne to rzeczywistość — tłumaczył mężczyźnie, trzymającemu w dłoniach egzemplarz Światła na końcu tunelu. — Nie ma czegoś takiego jak „racjonalne” wytłumaczenie.

Pan Mandrake całą uwagę skoncentrował na rozmówcy, a ciągle plotkujące pielęgniarki przez moment zasłoniły Joannę.

— …chwała Bogu, tylko zraniony mięsień — tłumaczyła jedna z nich. — Ale chodzi o fakt.

Pan Mandrake wciąż nie dostrzegł Joanny. Odwróciła się i energicznie odeszła, starając się, aby jej twarz nie była widoczna od strony windy. Doszła do wniosku, że później odwiedzi Guadalupe, a tymczasem zejdzie do gabinetu po formularze zgody na przeprowadzenie wywiadu.

— Joanna Lander — powiedział pan Mandrake.

O nie, zobaczył ją. Nie zwolniła jednak kroku, z trudem powstrzymując się od chęci zerknięcia do tyłu, aby sprawdzić, czy pan Mandrake za nią nie idzie.

— …moja koleżanka — kontynuował.

Nie widział jej. Tylko o niej wspominał.

— Bierze udział w projekcie badawczym, który potwierdzi moje odkrycia.

Moja koleżanka, zagotowała się Joanna i przyśpieszyła. Uznała, ze jeszcze chwila, a odwróci się, aby wyjaśnić nieznajomemu, że nie jest koleżanką pana Mandrake’a, natomiast badania, w których uczestniczy, nie potwierdzają żadnych jego odkryć.

Jeszcze chwilę, powiedziała sobie i dała nura na schody. Mogła nimi zejść tylko jedno piętro niżej, lecz przynajmniej uciekła przed panem Mandrakiem. Może powinna skorzystać z windy technicznej, aby dotrzeć do łącznika między skrzydłami na czwartym piętrze? Nie, wtedy musiałaby minąć internę, a nie miała ochoty natknąć się na panią Davenport. Trafiłaby z deszczu pod rynnę. Lepiej pójść łącznikiem na pierwszym piętrze.

Zeszła po schodach i minęła korytarz pełen gabinetów. Zwykle było tu pusto, lecz dzisiaj zjawiła się grupa emerytów. Starsi panowie rozsiedli się na plastikowych krzesłach i grali w karty. Jeden z nich dostrzegł Joannę, wstał i pomachał w jej stronę kartami.

— Witam panią doktor — oznajmił.

Rozdział 30

„Przypływaj jak najszybciej, staruszku. Maszynownia zalana do wysokości kotłów”.

Wiadomość radiotelegraficzna z Titanica do Carpathii

Mam kiepski dzień, uznała Joanna.

— Pan Wojakowski — przywitała się. — Co pan tutaj robi?

— Ed — poprawił ją. Kciukiem wskazał drzwi za plecami. — To te badania związane ze słuchem, o których pani wspominałem. — Pochylił się do niej, dyskretnie ściszając głos: — Muszę przyznać, pani doktor, że wasz projekt był o niebo ciekawszy od tego. Siedzimy tylko ze słuchawkami na uszach i podnosimy ręce, kiedy usłyszymy pisk.

Joanna zerknęła na graczy.

— I gracie w tryktraka?

— Skąd, żaden z nich nie był w marynarce. Znają tylko kierki. Usiłowałem namówić ich na pokera, ale są zbyt skąpi. Podobno postrzelono jednego z lekarzy na oddziale nagłych wypadków. Wie pani coś o tym?

Pielęgniarki przy windzie na pewno komentowały to zdarzenie.

— Nie.

— Miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Opowiadałem pani o tym, jak pływałem na Yorktown i dostałem kulkę prosto w… — no cóż, nie mogę powiedzieć gdzie, bo to nie przystoi — i zacząłem wrzeszczeć, a wtedy Wielki Odcisk Pakigian mówi…

— Pan Wojakowski? — odezwał się spod drzwi technik laboratoryjny w białym fartuchu i z segregatorem w ręku.

— Już idę — odparł pan Wojakowski. — Tak czy owak, pani doktor, proszę uważać, żeby nikt pani nie postrzelił. A jeśli mogę się do czegoś przydać w badaniach, proszę mnie zapisać w ciemno. Jak mówiłem, tutaj tylko siedzimy i nic nie robimy. Mam mnóstwo czasu, wystarczy i na pani projekt, i na ten także.

— Pan Wojakowski — powtórzył z dezaprobatą technik.

Pan Wojakowski nachylił się w stronę Joanny i szepnął:

— Do kitu.

Joanna musiała się roześmiać, a technik zjeżył się jeszcze bardziej.

— Żegnam panią doktor — oświadczył swobodnie pan Wojakowski, przekazał swoje karty jednemu z ochotników i zniknął za drzwiami.

Spojrzała na zegarek i wróciła na oddział chirurgiczny. Drzwi do pokoju pana Ortiza były zamknięte.

— Wypadł jeden z jego drenów — wytłumaczyła pielęgniarka. — To potrwa najwyżej dwadzieścia minut.

1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)