Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna Honor [War of Honor - pl]
Wojna Honor [War of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna Honor [War of Honor - pl]

Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Nikt nie chciał tej wojny — ani Thomas Theisman, ani Królestwo Manticore, ani Imperium Andermańskie. A już na pewno nie Honor Harrington. Mimo to wybuchła, i to na kilku frontach równocześnie. Teraz zaś nie było już szans na ucieczkę w ciągnące się latami negocjacje pokojowe. Co gorsza, wszystko zaczęło wskazywać na to, że zwiększy się zarówno jej skala, jak i liczba uczestników. Tymczasem kolejna próba pozbycia się admirał Harrington spełzła na niczym za sprawą jej wiernych przyjaciół i nieprzeciętnych zdolności taktycznych.
1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 224
Перейти на страницу:

— Nie wiem, jak zdecydowanie przeciwdziałania mogą podjąć, zakładając, że nie zdecydują się na militarne, ale tak naprawdę wystarczy, by dokończyli budowy wszystkich okrętów, które wstrzymali po zmianie rządu, i już stracimy przewagę, o której mówisz — zauważył Giscard.

— Właśnie — przytaknął Theisman. — Liczę na to, być może bezpodstawnie, że ich rząd zdecyduje się na najmniejsze zwiększenie budżetu floty, jakie tylko uzna za możliwe w tych okolicznościach. Wydłużyłoby to znacznie okres naszego względnego bezpieczeństwa i jako takiej równowagi sił.

— Tom, optymizm zdaje się przeważać nad rozsądkiem w tym myśleniu — ocenił Giscard. — High Ridge rzeczywiście może tak zareagować, ale jest mało prawdopodobne, byśmy zdołali tak długo ukryć prawdę przed ich wywiadem, zwłaszcza że wiedzą, iż mają czego szukać, i będą starali się wykazać. Owszem, dotąd udawało nam się lepiej, niż zakładaliśmy, ale teraz chęć naprawienia wynikających z głupoty błędów skłoni nawet taką dupę z uszami jak Jurgensen do roboty. Choćby dlatego, że będzie chronił swój tyłek. A wtedy raczej szybciej niż później odkryją prawdziwą liczbę okrętów i istnienie lotniskowców.

— Wiem — przyznał Theisman. — I tak naprawdę chcę to tylko odwlec najdłużej jak się da. Teraz budowa nowych okrętów pójdzie szybciej, bo nie musimy się ograniczać wyłącznie do używania stoczni Bolthole, a Shannon powiedziała mi, że właśnie skrócili o trzy miesiące czas budowy jednostek nowej klasy Temeraire. Jeśli więc uda nam się doprowadzić do tego, żeby przez następne dwa-trzy lata standardowe Królestwo nie rozpoczęło budowy nowych okrętów, powinniśmy być w stanie utrzymać równowagę sił, albo też i lekką przewagę, na dłużej. Natomiast nie ulega żadnej wątpliwości, że teraz mamy zarówno okres sprzyjający, jak i niesprzyjający. Okres sprzyjający będzie trwał tak długo, jak długo zdołamy ukryć przed Królewską Marynarką nasz rzeczywisty potencjał militarny i powstrzymać ją przed próbą jego zneutralizowania. Okres niesprzyjający potrwa tak długo, jak długo Królewska Marynarka będzie miała możliwość zneutralizować nasze nowe okręty, jeśli się na to zdecyduje. Najgroźniejszym aspektem całej tej sytuacji jest pokusa, by korzystając z okresu sprzyjającego, podjąć działania mające na celu zlikwidowanie zagrożenia ataku prewencyjnego. Pokusa ta jest tym silniejsza, im częściej rozważa się kwestię opracowania planu wznowienia działań wojennych.

— To bardzo groźna pokusa — wtrącił Toursdlle zaskakująco cichym głosem, nie pasującym do wizerunku, który tak starannie publicznie kultywował. — Zwłaszcza że w głębi ducha znaczna część nie tylko oficerów, ale i załóg chciałaby wyrównać rachunki z RMN.

— Zapewniam cię, że staram się o tym pamiętać, ale nie zaszkodzi, jeśli ktoś mi o tym przypomina. Niemniej prawda jest taka, że jeśli będziemy musieli podjąć działania wojenne, najlepszą opcją jest podejście ofensywne. Zwłaszcza teraz, gdy RMN nie zdaje sobie sprawy z naszego prawdziwego potencjału, gwałtowne, skoordynowane ataki dałyby realną szansę zniszczenia wystarczającej liczby okrętów i zepchnięcia ich do defensywy na tyle, by dało się przekonać rząd Królestwa do podjęcia negocjacji na serio. Nikt w naszym rządzie, z wyjątkiem być oioże sekretarza stanu, nie sugeruje nawet, byśmy podjęli takie ryzyko wojskowe w celu rozwiązania problemu dyplomatycznego. Ja także tego nie robię, zwracam jedynie uwagę na oczywiste założenie planu, który mamy opracować. Należy wziąć pod uwagę zalety strategii ofensywnej, a nie ograniczać się włącznie do planowania obrony.

— W naszej sytuacji jedyną skuteczną metodą obrony jest atak — powiedział z namysłem Giscard. — Bo prawda jest brutalna: żeby wygrać, musimy zniszczyć tak ich flotę, jak i infrastrukturę przemysłową. Jeśli nie zdołamy tego osiągnąć, szybko będziemy mieli do czynienia z taką samą sytuacją remisową jak Esther McQueen, z tą różnicą, że przy nowej generacji okrętów będzie ona znacznie bardziej krwawa niż tamta.

— Właśnie — przytaknął Theisman. — Tylko idiota chciałby wznowienia wojny z Królestwem, ale jeśli będziemy musieli to zrobić, mam zamiar walczyć, żeby wygrać. I to tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. Ani myślę ignorować bardziej defensywnej strategii i Arnaud będzie także nad tym pracował z resztą sztabu. Ale tak zupełnie szczerze: plany czysto defensywne uważam wyłącznie za awaryjne i to jest główny powód, dla którego chciałem się z wami spotkać osobiście. Bo jeśli do tego dojdzie, ty i Lester będziecie dowodzili tymi atakami, a twoje zadania w stoczni będą jeszcze ważniejsze, Shannon. Dlatego chciałbym, byście dokładnie znali punkt widzenia i plany pani prezydent i moje.

— Sądzę, że już je znamy, a na pewno będziemy znali, zanim wrócisz na Haven — ocenił Giscard. — Mnie natomiast zastanawia, czy ktoś w Królestwie będzie na tyle inteligentny, by też się domyślić najsensowniejszego z naszego punktu widzenia rozwiązania.

— Mnie też — westchnął Theisman. — W sumie mam nadzieję że tak, bo wtedy powinni też okazać się na tyle inteligentni, by pomóc nam uniknąć najgorszego. Ale prawdę mówiąc, za bardzo na to nie liczę.

ROZDZIAŁ XXXIII

— Co w pana opinii, senatorze McGwire, przemówienie pani prezydent tak naprawdę oznacza dla naszych stosunków z Królestwem? — spytał Henneman.

Thomas Theisman rozsiadł się wygodnie i skupił uwagę na holoprojekcji nad olbrzymim stołem konferencyjnym stojącym w głównej sali odpraw New Octagon.

Henneman był pracownikiem Biura Propagandy Publicznej od prawie czterdziestu lat standardowych. Zaczaj od pisania tekstów, potem został reporterem i jak wszyscy mający instynkt samozachowawczy dziennikarze w Ludowej Republice bardzo uważał na to, co mówi i co pokazuje. Ponieważ był przystojny, miał głęboki baryton i wzbudzający zaufanie styl bycia, szybko został zauważony i przez ostatnich pięć lat istnienia Ludowej Republiki prowadził codzienny program publicystyczny cieszący się sporą popularnością.

Publiczna propaganda w oczach obywateli straciła jednakże w tym okresie resztki wiarygodności i wszyscy traktowali ją jak symbol nielubianej władzy, a o zaufaniu do niej nie było w ogóle warto wspominać. Dlatego jej likwidacja była jednym z pierwszych posunięć Pritchart jako prezydenta. Na skutek tego Henneman znalazł się na bruku podobnie jak wszyscy jego współpracownicy i koledzy.

Na szczęście dla niego władza zdecydowała się na wyprzedaż majątku zlikwidowanej instytucji, od sprzętu zaczynając, na studiach i nadajnikach kończąc. Henneman za rządów Legislatorów nie śmierdział groszem, ale za czasów Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego zdołał się wzbogacić i teraz, zadłużając się co prawda po uszy, ale zdołał wraz z kilkoma znajomymi wejść w posiadanie wystarczającej części wyprzedawanej infrastruktury, by stać się potentatem na rodzącym się rynku prywatnych mediów.

Ponieważ był postacią kojarzoną przez widownię, nadal prowadził codzienny program, tyle że znacznie rozszerzył zakres tematów i zaostrzył sposób ich przedstawiania. Oprócz tego raz w tygodniu był gospodarzem „The Henneman Hour”, czyli audycji nastawionej wyłącznie na analizy i komentarze polityczne.

W opinii Thomasa Theismana nadal bardziej przypominał konferansjera niż analityka, niemniej przyznawał, że wśród wszystkich próbujących się tym zająć w Republice Hennemanowi idzie najlepiej. Bo „analitycy” służący Komitetowi zniknęli co do jednego, i to błyskawicznie, co nadal wprawiało Theismana w dobry humor, gdy sobie o tym przypomniał. Jeden czy dwóch zostało producentami programów publicystycznych, ale po reszcie ślad zaginął całkowicie. I to nie dlatego, że ktoś ich prześladował, ale dlatego, że nie potrafili przystosować się do nowej sytuacji. Byli doskonali w dostarczaniu analiz na zamówienie, których wynik był z góry wiadomy. Naprawdę niewielu wiedziało, jak przeprowadzać prawdziwą analizę polityczną, a żaden nie miał dość odwagi, by to zrobić, narażając się na niełaskę przełożonych.

1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 224
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)