Ostatni władca pierścienia [Последний кольценосец - pl]
- Автор: Еськов Кирилл Юрьевич afranius
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: Solaris
- ISBN: 83-88431-28-5
- Переводчик: Еугениуш Дембский
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Ostatni władca pierścienia [Последний кольценосец - pl]». Краткое содержание книги:
— Sir Engold, jeniec! Co z nim?!
Mimo, że odwrócił się błyskawicznie, wszystko już się stało. Jeniec był martwy i niepotrzebny był lekarz, do stwierdzenia zgonu: na oczach osłupiałych elfów w ciągu kilku sekund trup zmienił się w szkielet, obciągnięty gdzieniegdzie resztkami zmumifikowanej skóry. Brązowo-żółty czerep z wypełnionymi piaskiem oczodołami ironicznie szczerzył zęby spod poczerniałych warg, jakby kpiąc z Elgolda: „No, teraz pytaj o co tylko zechcesz… Jeśli chcesz, możesz mnie wykąpać w »napoju prawdy«, a nuż pomoże”.
A w pałacu Minas Tirith zdumiony Aragorn obserwował jak nieubłaganie zmienia się oblicze siedzącej naprzeciwko Arweny. Niby się nic nie zmieniło, ale czuł z niezachwianą pewnością, że nieodwołalnie odchodzi, ucieka, jak cudowny poranny sen z pamięci, coś ważnego, może coś najważniejszego… Jakieś czarowne niedopowiedzenie rysów, które teraz stały się zupełnie ludzkie. I kiedy po kilku chwilach to się skończyło, ogłosił wyrok, podkreślający ten okres jego życia: „Tak, niewątpliwie, ładna kobieta… Nawet bardzo ładna. I tyle”.
Nikt z jego poddanych tego rzecz jasna nie widział, a gdyby nawet i widział — na pewno nie przydałby temu znaczenia. Natomiast uczciwie zaznaczyli w kronikach inne wydarzenie tego południa, a mianowicie: gdy w Lorien uległo zniszczeniu Zwierciadło, eksplodowało również pięć innych, pozostających w Sródziemiu palantirów, a wtedy z fal zatoki Belfalas, do której wpadały wody Anduiny, uderzył w niebo straszliwy gejzer niemal półmilowej wysokości. Gejzer ten zrodził czterdziestostopową falę-tsunami, która zmyła doszczętnie kilka belfalaskich wiosek wraz z ich mieszkańcami. Jednakże nikomu chyba nie przyszło do głowy, że ci nieszczęśnicy również byli ofiarami Wojny o Pierścień.
Najdziwniejsze jednak było to, że Jego Królewska Mość Elessar Kamień Elfów, mimo całej swej spostrzegawczości i przenikliwości, nie mógł w żaden sposób połączyć ze sobą tych kilku wydarzeń, które przypadły na południe pierwszego sierpnia 3019 roku Trzeciej Ery i, w pewnym sensie, stały się finalnym punktem jej biegu. No, a po mm nikt nawet nie próbował tego ze sobą łączyć, gdyż nie mieli takich możliwości…
— Zegnij rękę, szybko! — polecił Haladdin, zaciskając opaskę na lewym łokciu Cerlega. — Nie puszczaj tej szmaty, bo cały na zewnątrz wyciekniesz…
Nadgarstek kaprala „rozmroził się”, gdy tylko wulkan pożarł palantir — tak więc krew płynęła teraz jak należy, gdy człowiek ma oderwane dwa palce. Inne sposoby, poza opaską zaciskową nie nadawały się: powstrzymujące krew środki z elfickiej apteczki, w tym legendarny korzeń mandragory, który może podobno „zaszpachlować” nawet tętnicę szyjną, jak się nagle okazało przestały działać. Kto by pomyślał, że to wszystko też była magia…
— Konsyliarzu… Wynika z tego, że zwyciężyliśmy?
— Tak, niech to licho! Jeśli można to nazwać zwycięstwem…
— Nie rozumiem, panie konsyliarzu… — Szare z utraty krwi wargi kaprala nie do końca były mu posłuszne. — Jak mam to rozumieć: „Jeśli można to nazwać zwycięstwem?”
„Nie waż się — ofuknął siebie Haladdin. — To była moja decyzja i niczyja więcej. Nie mam prawa nawet minimalnie wplątywać w to Cerlega. Nie powinien podejrzewać tego, czego był świadkiem i niezamierzonym powodem — dla jego własnego, w końcu, dobra. Lepiej niech to zostanie dla niego naszym osobistym Dagor Dagoradem. Zwycięskim Dagor Dagoradem…”
— Po prostu miałem na myśli… rozumiesz, w nasze zwycięstwo nie uwierzy ani jeden człowiek w Śródziemni. Nie mamy co liczyć na „podziękowanie przed frontem”. I wspomnisz moje słowa — elfy i ludzie z tamtego brzegu Anduiny wynajdą jakiś sposób, żeby ukazać sprawę tak, by to oni wyszli z tej historii jako zwycięzcy.
— Tak — odezwał się zamyślony orokuen i na chwilę znieruchomiał, jakby wsłuchując się w głęboki pomruk Ognistej Góry.
— Tak pewnie będzie. Ale co to nas obchodzi?
EPILOG
— … Co powie Historia?
— Historia, sir, skłamie — jak zawsze.