Peanatema [Anathem - pl]
- Автор: Стивенсон Нил Таун
- Год: 2009
- Язык: польский
- Год: Mag
- ISBN: 978-83-7480-126-3
- Переводчик: Wojciech Szypula
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:
— No dobrze… — powiedział w końcu. — Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale wychodzi na to, że mamy trzy systemy…
— Facetów w fioletowych pudłach, klamry na kręgosłup i tego całego Niebiańskiego Strażnika, nowinkę, o której ani ja, ani fraa Erasmas jeszcze nie słyszeliśmy — potwierdził Orolo i zaczął przerzucać kolejne stronice kwestionariusza, drążąc coraz głębiej.
Quin doznał olśnienia.
— Nie wspomniałem o Strażniku, bo myślałem, że o nim wiecie!
Orolo znalazł właściwy arkusz i pospiesznie przejrzał jego treść.
— Bo twierdził, że przybywa z koncentu, przynosząc matemowe objawienie tym nielicznym, którzy są go warci.
— Otóż to. A to nieprawda?
— Nieprawda. Nie przybył z koncentu. — Orolo spojrzał na Quina i widząc jego zaskoczoną minę, mówił dalej: — To się zdarza regularnie, co kilkaset lat: pojawia się jakiś szarlatan i przekonuje państwo sekularne do swoich racji, powołując się na swoje rzekome powiązania ze światem matemowym.
— Czy mistrz Flec… Czy on… jest adeptem, uczniem Niebiańskiego Strażnika? — wypaliłem, chociaż wiedziałem już, jak brzmi odpowiedź.
Quin i Orolo jednocześnie spojrzeli na mnie, obaj podekscytowani, chociaż z różnych powodów.
— Owszem — przytaknął Quin. — Kiedy pracuje, słucha jego wystąpień.
— To dlatego rejestrował szpil z certyfiku — domyśliłem się. — Dlatego że Niebiański Strażnik twierdzi, że jest jednym z nas. Jeżeli będzie można powiedzieć, że nasz matem otacza aura tajemnicy albo… cudowności, to tym lepiej dla Strażnika: wyda się jeszcze potężniejszy. A skoro mistrz Flec jest jego uczniem, to wydaje mu się, że część tej chwały spłynie także na niego.
Orolo milczał, czym zrazu przyprawił mnie o zakłopotanie, ale kiedy później analizowałem jego zachowanie, doszedłem do wniosku, że po prostu nie musiał nic dodawać, bo wszystko, co powiedziałem, było prawdą.
Za to Quin był wyraźnie skonsternowany.
— Flec nie zrobił szpilu.
— Jak to? — zdziwiłem się.
Fraa Orolo słuchał nas jednym uchem, rozmyślając o Niebiańskim Strażniku.
— Nie pozwolili mu — wyjaśnił Quin. — Miał za dobry szpilołap.
Fraa Orolo — stary i mądry — zaniepokoił się, zesztywniał i odął usta. Ja zaś, nie będąc ani starym, ani mądrym, zapytałem wprost:
— A co to ma niby znaczyć?
Dłoń Orola zacisnęła się na moim nadgarstku, uniemożliwiając mi notowanie. Miałem wrażenie, że drugą ręką najchętniej zatkałby Quinowi usta. Na razie jednak rzemieślnik mówił dalej:
— Megamatryca, redukcja drgań, dynazoom… Szpilołap z takimi funkcjami mógłby zajrzeć w każdy zakamarek tumu, nawet na drugą stronę ekranów. Tak w każdym razie twierdzą…
— Mistrzu Quin! — zagrzmiał fraa Orolo tubalnie, przyciągając uwagę wszystkich gości w bibliotece. Zniżył głos. — Obawiam się, że za chwilę powiesz nam coś, czego twój przyjaciel Flec dowiedział się od itów. Dlatego czuję się w obowiązku przypomnieć ci, że nasza Dyscyplina tego zakazuje.
— Przepraszam. Łatwo się w tym pogubić.
— Istotnie.
— No dobrze, zapomnijcie o szpilołapie. Jeszcze raz przepraszam. O czym mówiliśmy?
— O Niebiańskim Strażniku. — Fraa Orolo wyraźnie się odprężył i wreszcie puścił mój nadgarstek. — Ja ze swojej strony chciałbym tylko ustalić, czy jest odrzuconym, który z czasem został mistagogiem, czy tylko zwykłym potrząsaczem butelek. Ci pierwsi potrafią być niebezpieczni.
Kefedokhles: (1) Fid z Oritheny, który przeżył erupcję Ecby i został jednym z Czterdziestu Pomniejszych Pielgrzymów. W podeszłym wieku zaczął bywać na peryklinie, chociaż niektórzy uczeni uważają, że musiał to być jego syn lub po prostu imiennik. Pojawia się jako postać drugoplanowa w licznych klasycznych dialogach, z których najsłynniejszy jest Uraloabus, gdzie jego wtrącona w odpowiednim momencie przydługa dygresja pozwala Thelenesowi (Uraloabus swoim bezlitosnym sarkazmem rzucił go na kolana) odzyskać równowagę, zmienić temat i rozpocząć systematyczne unicestwianie myśli sfenickiej, które zajmuje trzecią część dialogu i kończy się publicznym samobójstwem tytułowego bohatera. Z pielgrzymiego etapu życia Kefedokhlesa do naszych czasów przetrwały trzy dialogi, z okresu jego kariery na peryklinie — osiem. Nie można odmówić mu talentu, sprawia jednak wrażenie nieznośnie zarozumiałego i pedantycznego (stąd też znaczenie 2). (2) Nieznośnie zarozumiały i pedantyczny interlokutor.