Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wrota Baldura II: Cienie Amnu
Wrota Baldura II: Cienie Amnu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wrota Baldura II: Cienie Amnu

Электронная книга - «Wrota Baldura II: Cienie Amnu». Краткое содержание книги:

Wrota Baldura II: Cienie Amnu
1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 51
Перейти на страницу:

Westchnął i odwrócił się. Gdyby nie był taki zmęczony i miał dokąd pójść, może by ją w końcu uderzył.

Jaheira miała mgliste wspomnienie odgłosu wody i sądziła, iż jest na łodzi. Była teraz na zewnątrz – albo wcześniej – i była noc, choć nie mogła widzieć gwiazd.

Trzy razy starała się odzyskać przytomność. Jej powieki otworzyły się z ogromnym wysiłkiem, a bok twarzy pulsował tępym bólem.

– Żyje – powiedział głos. Należał do młodej kobiety, zmęczonej i pozbawionej entuzjazmu.

Jaheira odwróciła się w stronę głosu i coś zraniło ją w szyję. Skrzywiła się, w wyniku czego zabolała ją twarz. Zamknęła oczy, które wypełniły się łzami, starała się jednak utrzymać miarowy oddech.

– Gdzie jestem? – spytała Jaheira ochrypłym i niepewnym głosem.

– W jaskini – odparł głos.

Tym razem Jaheira otworzyła oczy i ujrzała dziewczynę, która była ciągnięta razem z nią przez wampirzycę. Dziewczyna była przykuta łańcuchem do ściany za szeroki skórzany kołnierz zapięty ciasno wokół szyi. Ból w szyi Jaheiry pochodził z identycznej opaski. Półelfka szarpnęła za więzy, jednak trzymały mocno, przymocowane solidnie do ściany.

W topornym lichtarzu ściennym wisiała pochodnia, wydzielając około siedmiu metrów nad głową Jaheiry pomarańczowe światło. Podłoga, na której siedziała, była gładkim kamieniem. Ponad nią wisiały stalaktyty w różnych odcieniach żółci, szarości i przyćmionego brązu. Była to naturalna jaskinia, najprawdopodobniej wyryta przez podziemny strumień. Strop był wysoko, jednak po dwóch stronach ściany były blisko siebie. Z pozostałych stron grota przechodziła w gęsty mrok, jakby były w tunelu lub naturalnym korytarzu.

– Nazywam się Jaheira – powiedziała do towarzyszki, podnosząc wzrok, by napotkać zdumiewająco stanowcze spojrzenie młodej kobiety.

Dziewczyna była brudna, potargana i zmęczona, jednak wciąż niezaprzeczalnie piękna. Długie do ramienia kasztanowe włosy otaczały twarz o gładkiej skórze, z wysokim czołem oraz pełnymi wargami. Jej ciemne oczy błyszczały inteligencją, nawet gdy tak jak teraz były przekrwione z wyczerpania. Sponiewierana bluza zakrywała skromne piersi i wąskie biodra. Było w niej coś, co powodowało, że widać było po niej szybkość, niczym u gazeli, jednak było to coś bardziej niebezpiecznego.

– Imoen – odrzekła dziewczyna. – To miło, że wpadłaś. Cieszę się, że mam z kim porozmawiać.

– Od jak dawna tu jesteśmy? – spytała Jaheira, zdecydowana ustalić pewne fakty na temat swojej sytuacji, aby mogła mieć jakąś szansę ucieczki. Pytanie wydawało się zdenerwować Imoen.

– Nie mam pojęcia – odpowiedziała. – Trudno to stwierdzić w jaskini. Sądzę, że zasnęłam na chwilę. Może kilka dni.

– Od burzy? – zapytała Jaheira.

– Burzy?

– Musimy się stąd wydostać – rzekła prosto Jaheira, nie całkiem zaskoczona, że dziewczyna nie była świadoma części podróży.

Imoen uśmiechnęła się przyjemnie i powiedziała – Kurczę, tak sądzisz?

Ton dziewczyny spowodował, że włosy za delikatnie spiczastymi uszami Jaheiry stanęły dęba.

– Jestem twoją przyjaciółką – wyszeptała głosem tak twardym jak skała. – Możemy pomóc sobie nawzajem.

Abdel próbował myśleć o Jaheirze, jednak obecność tej kobiety była wszechogarniająca. Zamknął oczy i odwrócił głowę ostro na bok. Wydawała się być jednocześnie smutna i pewna siebie, pełna nadziei i przepełniona żalem. Chciał wyciągnąć do niej rękę, lecz zamiast tego cofnął się o dwa kroki.

Podeszła dwa kroki do niego, utrzymując stałą odległość pomiędzy nimi. Miała jasnoszare oczy, których Abdel nie był w stanie ignorować.

– Mogę zdobyć dla ciebie broń – powiedziała cicho. – Może też zbroję, ale będziesz musiał go zabić. Po prostu nie masz wyboru.

Abdel zmarszczył brwi.

– Zabijałeś już wcześniej dla złota, Abdelu – rzekła, teraz jeszcze ciszej. – Widzę to w twojej twarzy, w konturach twoich ramion, w grzbietach twoich dłoni. Możesz to zrobić. Możesz zdobyć złoto, którego potrzebujesz, by zapłacić Gaelanowi, aby powiedział ci, gdzie jest twoja…

– Wystarczy – powiedział, odwracając się.

Podeszła jeszcze bliżej i dotknęła jego ramienia. Miała zimne, lecz miękkie palce. Chciał wzdrygnąć się pod jej dotykiem, lecz nie zrobił tego.

– Jest Złodziejem Cienia – rzekła. – Aran Linvail. Jest skrytobójcą Złodziei Cienia. Zabija dla złota każdego dnia. Czy nie powinien sam zginąć w ten sposób?

– Nie robię już tego – powiedział Abdel, nie odwracając się. – Zmieniłem się.

– Możesz to zmienić z powrotem – wyszeptała Bodhi. – Jeśli ją wystarczająco kochasz.

Abdel wiedział, co powiedziałaby Jaheira, gdyby tu była. Przypomniałaby mu, jak daleko zaszedł od śmierci Goriona. Nie był już najemnym zbirem. Nie zabijał już ze złości.

Jednak Jaheiry tu nie było.

Była trzymana w niewoli, może torturowana, albo coś jeszcze gorszego. Abdel nie wiedział, co się z nią działo. Jeśli to Złodzieje Cienia porwali ich z Wrót Baldura – a wydawało się to dostatecznie prawdopodobne – to może zabicie tego Arana Linvaila było jakąś formą sprawiedliwości.

Abdel wiedział, że się oszukuje, jednak nie miał wyboru. Mógł wymusić informacje od Gaelana Bayle’a, jednak czy byłoby to lepsze niż zabicie skrytobójcy Złodziei Cienia? Gdyby wiedział, gdzie jest Jaheira, czy nie zabiłby z ochotą każdej liczby Złodziei Cienia, by ją uratować? Tak więc Aran Linvail będzie jednym z nich.

– Potrzebuję szerokiego miecza – powiedział cicho do Bodhi. – I kolczugi, ale nic fantazyjnego.

Uśmiechnęła się.

– Robisz dobrą rzecz, Abdelu – powiedziała krzepiąco. – Wydajesz się w to nie wierzyć, ale kiedy to wszystko się skończy, będziesz wiedział, że zrobiłeś, co musiałeś, aby ją uratować, przy okazji czyniąc świat lepszym miejscem – bez Arana Linvaila.

– Szeroki miecz – powtórzył. – Tak ciężki jak tylko znajdziesz.

Rozdział szósty

Wiedziała wszystko. Miała rację we wszystkim. Każde drzwi. Odsuwający się panel za łóżkiem w trzecim pomieszczeniu na lewo za schodami. Wiedziała gdzie za obluzowaną cegłą znajduje się klucz. – Czy zawodowy skrytobójca mógłby być tak głupio naiwny? Najwyraźniej. Wiedziała dokładnie, jak go tam doprowadzić.

Abdel był już wcześniej wrabiany. Jako najemnik spędził większość swego życia, będąc wrabiany w ten czy inny sposób. Płacono mu, by wykonał mokrą robotę dla tego handlarza, tamtej gildii kupieckiej czy jakiegoś innego drobnego książątka. To było wrabianie, zabójstwo zabójcy Arana Linvaila, i Abdel wiedział o tym, nie miał jednak wyboru.

Nie było już w jego ciele części, która by bolała. Minęło zaledwie kilka godzin, odkąd był torturowany, bity, przypalany, szpikowany strzałami, lecz czuł się już dobrze, jednak był złamany. Znajdował się w środku miasta, które za cholerę nie troszczyło się o nikogo, zwłaszcza o niego. Nie spał, nie licząc okresu, kiedy był nieprzytomny. Czuł, że jego głowa jest jednocześnie ciężka i ulotna.

Wziął głęboki oddech i wypuścił go z szeptem – Jeszcze raz.

Powietrze w szafie pachniało perfumami i naftaliną. Nie była ona tak nieporządna jak większość szaf. Ten Aran Linvail zarobił kupę pieniędzy, zabijając innych – więcej niż Abdel kiedykolwiek miał. Pełno tu było drogich jedwabi z Kara Tur, wełny z gór Kręgosłupa Świata i miękkiej bawełny z egzotycznej Maztiki. Wisiał tu również skórzany pancerz, który był tak idealny, tak doskonale wykonany i utrzymany, że musiał być magiczny.

1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)