Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 128
Перейти на страницу:

Zawahał się.

— W pewnym sensie gatunek, potraktowany jako całość, nie posiada celów. Czy ludzie w twoich czasach mieli wspólne cele oprócz tego, by dalej oddychać, jeść i się rozmnażać?

Chrząknąłem.

— Cele identyczne, jak u najbardziej prymitywnego bakcyla.

— Pomimo jednak tej zawiłości uważam, że można sklasyfikować cele gatunku, zależnie od stanu jego rozwoju i zasobów, których w konsekwencji potrzebuje.

Nebogipfel powiedział, że cywilizacja preindustrialna — pomyślałem o średniowiecznej Anglii — potrzebuje surowców, aby zapewnić sobie jedzenie, odzież, ciepło i tak dalej.

Jednakże dzięki rozwojowi przemysłu materiały można wzajemnie zastępować, by skompensować niedobór danego surowca. Tak więc głównymi potrzebami są wtedy kapitał i siła robocza. Taki stan pasował do mojego stulecia i uznałem, że działalność ludzi w tamtym nieoświeconym wieku rzeczywiście można by w ogólnym sensie uznać za wynik rywalizacji o tamte dwa kluczowe zasoby: siłę roboczą i kapitał.

— Ale po fazie industrialnej — powiedział Nebogipfel — następuje kolejny etap: postindustrialny. Mój gatunek wszedł na ten etap — w chwili twojego przybycia istnieliśmy już ponad pół miliona lat — ale to etap, który nie ma końca.

— Powiedz mi, co to znaczy. Jeżeli kapitał i siła robocza już nie są czynnikami determinującymi rozwój społeczny...

— Nie są, ponieważ ich brak mogą skompensować informacje. Rozumiesz? Tym samym przekształcająca się podłoga Sfery, za pośrednictwem wiedzy umieszczonej w jej strukturze, mogłaby kompensować wszelkie niedobory zasobów, nie tylko podstawowej energii...

— Chcesz powiedzieć, że Konstruktorzy, pomijając ich podział na niezliczone, różnorodne frakcje, dążą w zasadzie do zdobycia większej wiedzy?

— Zbieranie, interpretacja i magazynowanie informacji to ostateczny cel wszystkich inteligentnych istot żywych. — Spojrzał na mnie posępnie. — My to zrozumieliśmy i zaczęliśmy wykorzystywać zasoby Układu Słonecznego do tego celu, natomiast wy, ludzie z dziewiętnastego wieku, zaledwie zaczęliście iść po omacku drogą wiodącą ku zrozumieniu tej prawdy.

— No dobrze — powiedziałem. — Musimy zatem zapytać: co ogranicza zbieranie informacji? — Spojrzałem przez okno na spętane gwiazdy. — Wydaje mi się, że Uniwersalni Konstruktorzy już ogrodzili dużą część Galaktyki.

— A za nią są kolejne galaktyki — oświadczył Nebogipfel. — Milion milionów układów gwiezdnych tak dużych jak ten.

— A więc może nawet w tej chwili wielkie statki żaglowe Konstruktorów niczym ziarna mleczu dryfują do tego, co leży poza Galaktyką... Może Konstruktorzy zdołająw końcu podbić cały materialny wszechświat i przeznaczyć go do magazynowania i klasyfikacji informacji, które opisujesz. Taki wszechświat stałby się wielką biblioteką — największą, jaką można sobie wyobrazić, nieskończoną pod względem zasięgu i pojemności...

— To rzeczywiście wspaniały projekt. Faktycznie większa część energii Konstruktorów nakierowana jest na ten cel, a także na badania, jak inteligencja może przetrwać do odległej przyszłości, kiedy umysł ogarnie cały wszechświat i kiedy wszystkie gwiazdy umrą, a planety oddalą się od swych słońc... i sama materia zacznie się rozkładać.

— Ale mylisz się — ciągnął. — Wszechświat nie jest nieskończony. I dlatego dla niektórych frakcji Konstruktorów nie jest wystarczający. Rozumiesz? Ten wszechświat jest ograniczony w czasie i przestrzeni. Zaczął się w określonej chwili w przeszłości i musi się skończyć wraz z ostatecznym rozkładem materii, gdy czas definitywnie dobiegnie końca...

— Pewna frakcja Konstruktorów nie chce zaakceptować tej skończoności — wyjaśniał dalej Nebogipfel. — Nie przyjmują żadnych ograniczeń wiedzy. Skończony wszechświat im nie wystarcza! I przygotowują się, żeby coś w tej sprawie zrobić.

To mnie przejęło czystą, niekłamaną grozą. Spojrzałem na ukryte gwiazdy. To był gatunek, który już osiągnął nieśmiertelność, który podbił Galaktykę, który wchłonie wszechświat — jak mogli mieć jeszcze większe ambicje?

Zastanawiałem się ponuro, jaki to może mieć związek z nami?

Nadal podłączony do oczoskopu, Nebogipfel usunął resztki jedzenia z owłosionej brody, ocierając twarz grzbietem dłoni, tak jak to robi kot.

— Jeszcze nie całkiem rozumiem ten ich plan — powiedział. — Ma to jakiś związek z podróżowaniem w czasie, plattnerytem i, jak sądzę, koncepcją wielorakości historii. Dane są skomplikowane, takie jaskrawe...

Zdziwiło mnie, że użył takiego niezwykłego słowa. Po raz pierwszy pomyślałem, jak wielką odwagę i intelektualną siłę musi mieć Morlok, by zagłębiać się w Morzu Informacji Konstruktorów, stawać oko w oko z tym oceanem frapujących idei.

— Konstruktorzy budują flotę statków — oznajmił Nebogipfel. — Olbrzymich wehikułów czasu, które znacznie przekraczają możliwości twojego i mojego stulecia. Myślę, że Konstruktorzy chcą spenetrować przeszłość. Odległą przeszłość.

— Jak daleko chcą się cofnąć? Dalej niż do paleocenu?

Spojrzał na mnie.

— Znacznie dalej.

— A co z nami, Nebogipfelu? Co to za propozycja, którą masz?

— Nasz protektor — Konstruktor, który tu z nami jest — należy do tej frakcji. Był w stanie wykryć, że się zbliżamy. Nie potrafię ci podać szczegółów. Oni są bardzo rozwinięci, wyczuli, że przyjeżdżamy z paleocenu w naszym prymitywnym samochodzie czasu. Dlatego tu był, by nas przywitać.

Konstruktor potrafił prześledzić naszą wędrówkę ku powierzchni czasu, jakbyśmy byli bojaźliwymi rybami głębinowymi!

— Cóż — powiedziałem — to mnie cieszy. Przecież gdyby nie wyszedł nam na spotkanie i nie wyleczył nas swoją metodą molekularnej chirurgii, bylibyśmy martwi.

— Zaiste.

— A teraz?

Odsunął twarz od oczoskopu Konstruktora. Urządzenie odkleiło się z nieprzyjemnym plaśnięciem.

— Sądzę — odrzekł powoli — że oni rozumieją twój wkład... To, że twój wynalazek spowodował zmiany, eksplozję w wielorakości, która doprowadziła do tego wszystkiego.

— Co masz na myśli?

— Sądzę, że oni wiedzą, kim jesteś. I chcą, żebyśmy wraz z nimi polecieli w ich wielkich statkach do początku czasu.

9. OPCJE I WĄTPLIWOŚCI

Podróż do początku czasu... Moja dusza wzdrygnęła się ze strachu! Możecie mnie uznać za tchórza z powodu takiej reakcji. Cóż, może nim byłem. Ale musicie pamiętać, że już raz widziałem jeden kraniec czasu — jego gorzki koniec — w pierwszej historii, gdzie obserwowałem śmierć Słońca nad opuszczoną plażą. Przypomniałem sobie też mdłości i dezorientację, które wtedy czułem, oraz to, że tylko większy strach przed leżeniem bezradnie w tamtym mroku skłonił mnie, by jeszcze raz wsiąść do wehikułu czasu i wrócić do przeszłości.

Wiedziałem, że obraz, który bym ujrzał u zarania dziejów, byłby inny — niewyobrażalnie! — ale wahałem się właśnie z powodu wspomnienia o tamtym strachu i słabości.

Jestem człowiekiem — i jestem z tego dumny! — jednakże moje przeżycia, przypuszczalnie bardziej niezwykłe od doświadczeń jakiegokolwiek człowieka z mojego pokolenia, pozwoliły mi zrozumieć ograniczenia duszy ludzkiej — a przynajmniej mojej. Mogłem sobie poradzić z potomkami człowieka, takimi jak Morlokowie, i nie bałem się walczyć z takimi prehistorycznymi potworami jak pristichampus. A kiedy wdawałem się w zwykłe rozważania teoretyczne w ciepłym salonie Linnaean Society, mogłem posunąć się jeszcze dalej i godzinami debatować o skończoności czasu lub poglądach von Helmholtza dotyczących nieuchronnej śmierci cieplnej wszechświata.

1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)