Amerykańscy bogowie [American Gods - pl]
- Автор: Гейман Нил Ричард
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-89004-10-0
- Переводчик: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Amerykańscy bogowie [American Gods - pl]». Краткое содержание книги:
Książka otrzymała nagrodę Hugo 2002 w kategorii Najlepsza Powieść Roku.
Najwyższa z kobiet, której imię brzmiało Urtha czy może Urder — Cień nie potrafił powtórzyć tego prawidłowo — poleciła mu gestami, aby zdjął ubranie.
— Wszystko?
Wysoka kobieta wzruszyła ramionami. Cień rozebrał się do slipów i podkoszulka. Kobiety oparły drabiny o pień drzewa. Jedną z nich — pomalowaną ręcznie w małe kwiatki i listki wokół szczebli — wskazały jemu.
Wdrapał się na dziewięć szczebli, po czym, na ich nalegania, przeszedł na niski konar.
Kobieta niskiego wzrostu wyrzuciła na trawę zawartość worka. Wypełniała go plątanina cienkich lin, brązowych ze starości i brudu. Kobieta zaczęła je sortować, rozkładać według długości i ostrożnie układać na ziemi obok ciała Wednesdaya.
Następnie wdrapały się na własne drabiny i zaczęły wiązać węzły, eleganckie, skomplikowane węzły. Najpierw okręcały linami pień drzewa, a potem ciało Cienia. Beznamiętnie niczym położne, pielęgniarki czy ludzie szykujący zwłoki do pogrzebów zdjęły mu koszulkę i slipy, a potem przywiązały, nie za ciasno, lecz mocno, stanowczo. Ze zdumieniem przekonał się, że sznury i węzły spokojnie znoszą jego ciężar. Liny biegły mu pod pachami, między nogami, wokół pasa, kostek, piersi, łączyły go z drzewem.
Ostatni sznur kobiety obwiązały Cieniowi luźno wokół szyi. Z początku nie było mu zbyt wygodnie, jednakże ciężar ciała został właściwie rozłożony i żadna z lin nie kaleczyła skóry.
Stopy miał półtora metra nad ziemią. Olbrzymie bezlistne drzewo wyciągało w górę gałęzie, czarne na tle szarego nieba. Jego pień miał barwę gładkiej srebrzystej szarości.
Kobiety zabrały drabiny. Przez sekundę, gdy sznury przejęły na siebie cały ciężar ciała, Cień poczuł panikę. Opadł o kilka centymetrów. Jednak nie wydał z siebie żadnego odgłosu.
Kobiety umieściły owinięte w motelowy całun ciało u stóp drzewa i zostawiły je tam.
Zostawiły go samego.
ROZDZIAŁ PIĘTNASTY