Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевики » Sahara [pl]
Sahara [pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sahara [pl]

Электронная книга - «Sahara [pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1865, wojna domowa w Ameryce dobiega końca. Okręt Konfederacji, przebiwszy się przez blokadę Unii, przepada bezpowrotnie w odmętach Atlantyku.
W roku 1931 sławna Kitty Mannock chce ustanowieć kolejny światowy rekord lotniczy. Na trasie z Londynu do Cape Town znika gdzieś nad Saharą.
Rok 1966. Turysta, wędrujący po położonej na pustyni i rządzonej przez szalonego tyrana republice Mali, pada ofiarą kanibalów. Ktoś zatruwa Atlantyk, zarazki rozmnażają się z zatrważającą szybkością, nad światem zawisła gorźba zagłady. Naukowcy usiłujący ratować życie an Ziemi giną gdzieś w Mali. Wówczas ich zadanie przejmuje Dirk Pitt, który układa w spójną całość pozornie niezborne fragmenty łamigłówki.
1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 134
Перейти на страницу:

– To były jego ostatnie słowa.

– Możemy więc przyjąć, że napastnicy stracili swój główny środek transportu?

– Tak… Chyba że uszkodzenia Airbusa nie są zbyt groźne.

Massarde wstał i podszedł do wielkiej plastycznej mapy Sahary.

– Gdybyś to ty dowodził grupą komandosów i stracił samolot – co byś zrobił?

Kazim podszedł do mapy i podniósł w górę dłoń ze szklanką.

– Jest tylko jedna możliwość: uciekać do Algierii.

– Myślisz, że mogłoby im się to udać?

– Jeśli mają sprawne pojazdy i paliwo, mogą dotrzeć do granicy jeszcze przed świtem.

– Potrafisz ich znaleźć i zniszczyć przed przekroczeniem granicy?

– Nasze możliwości walki w nocy są ograniczone. Jeśli nawet ich znajdziemy, to możemy ich tylko trochę skubnąć. Potrzebujemy światła dziennego, żeby załatwić sprawę do końca.

– Czyli nie zdążysz?

Kazim otworzył hermetyczny pojemnik z cygarami, stojący na biurku Massarde'a, wyjął jedno, zapalił, łyknął jeszcze sporą porcję dżinu, zanim odpowiedział:

– Bądźmy realistami. To przecież jest Tanezrouft, najdziksza, najbardziej niedostępna część Sahary. Rejon przygraniczny jest całkiem bezludny, algierskie patrole wojskowe też rzadko się tam zapuszczają, bo i po co? Nie ma między nami żadnych konfliktów terytorialnych. Moje oddziały mogą wejść dobre sto kilometrów w głąb Algierii, stoczyć tam wielką bitwę, i nikt tego nawet nie zauważy.

– Jeśli to rzeczywiście jest oddział ONZ, który przyleciał odbić ludzi Hoppera, to nikt, absolutnie nikt nie może uciec! Dotyczy to również moich techników i ich rodzin. Wystarczy, że przedostanie się choć jedna osoba, która zna prawdę o Fort Foureau i Tebezzy – a obydwaj jesteśmy skończeni.

Na twarzy Kazima pojawił się słaby uśmiech.

– Nie ma powodów do obaw, przyjacielu. Nie pozwolimy, żeby paru durnych samarytan niszczyło cały nasz dorobek. Przysięgam, że już jutro w południe wszystkich, co do jednego, będą żarły sępy.

Gdy Kazim wyszedł, Massarde pochylił się nad interkomem.

– Może pan tu przyjść? – powiedział cicho.

Po chwili do gabinetu wszedł Ismaił Yerli.

– Mam nadzieję, że widział pan i słyszał wszystko? – spytał Massarde.

Yerli przytaknął.

– To zdumiewające – rzekł – jak w jednym człowieku może łączyć się tyle sprytu i tyle głupoty zarazem.

– To bardzo trafna diagnoza. Jak pan widzi, nie jest łatwo utrzymać Kazima na smyczy.

– Kiedy mam zacząć swoją misję?

– Przedstawię mu pana jutro wieczorem, na przyjęciu, które wydaję na cześć prezydenta Tahira.

– Czy teraz, po tym co się zdarzyło w Tebezzy. Kazim będzie miał czas na życie towarzyskie?

Massarde uśmiechnął się z przekąsem.

– Wielki Lew Malijski nigdy nie jest aż tak zajęty, żeby zrezyg-nować z eleganckiego przyjęcia, wydanego przez Francuza.

W ośrodku dowodzenia sił ONZ w Nowym Jorku generał Bock z posępna miną studiował raport, przysłany drogą satelitarną przez Levanta. Skończywszy lekturę, połączył się przez specjalną kodowaną linię z mieszkaniem admirała Sandeckera. Odezwała się automatyczna sekretarka; Bock przekazał więc jedynie prośbę o szybki kontakt. Sandecker zgłosił się tą samą, kodowaną linią, już po ośmiu minutach.

– Otrzymałem bardzo nieprzyjemny raport od pułkownika Levanta – oznajmił Bock bez wstępów. – Malijski myśliwiec zniszczył ich Airbus na lądowisku w Tebezzy. Znaleźli się w pułapce.

– Jak się udała akcja ratownicza w kopalni?

– Przebiegła zgodnie z planem. Wszyscy żywi jeszcze cudzoziemcy otrzymali pomoc medyczną i zostali ewakuowani. Straty własne są nieznaczne.

– Czy nieprzyjaciel kontynuuje atak?

– Na razie nie. Ale to tylko kwestia paru godzin: tyle potrzebuje generał Kazim, żeby ich dopaść.

– Na pewno przewidzieli jakąś rezerwową drogę odwrotu?

– Pułkownik wyraźnie oświadczył, że ich jedyną nadzieją jest dotarcie do Algierii przed świtem. Ale podejrzewam, że to podstęp.

– Podstęp? Dlaczego pan tak uważa?

– Levant wysłał swój raport otwartym, nie kodowanym tekstem.

– Z pewnością złapał to nasłuch radiowy Kazima.

Sandecker przez chwilę milczał, robiąc notatki.

– Sądzi pan – odezwał się – że pułkownik Levant pójdzie w innym kierunku niż ten, który otwarcie zgłosił?

– Miałem nadzieję, że pan mi to wyjaśni, admirale.

– Ja? – zdziwił się Sandecker. – Jasnowidzenie nie jest moją silną stroną.

– Rzecz w tym, że w raporcie Levanta jest wiadomość specjalnie dla pana. Od pańskiego pracownika, Pitta.

– Od Dirka? – głos Sandeckera zabrzmiał ciepło i optymistycznie; najwyraźniej admirał był przekonany, że nie ma takiego problemu, którego Pitt nie potrafiłby rozwiązać. – Jaka to wiadomość?

– Czytam: "Powiedzcie admirałowi, że jak wrócę do Waszyngtonu, zabiorę go do saloonu AT amp;S; posłuchamy, jak śpiewa Judy, dziewczyna Harveya". To jakiś głupi żart, czy co?

– Dirk nie ma skłonności do głupich żartów – oświadczył surowo Sandecker. – Moim zdaniem to jest rebus. Dirk chciał mi coś przekazać w zakamuflowanej formie.

– Zna pan tego Harveya? – spytał Bock.

– Imię jest dość popularne – mruknął Sandecker – ale nie przypominam sobie, żeby Dirk mówił mi kiedykolwiek o jakimś Harveyu.

– A może jest w Waszyngtonie jakiś klub nocny pod nazwą "AT amp;S", w którym występuje piosenkarka Judy?

– Może i jest, ale nigdy o nim nie słyszałem…

Sandecker milczał przez chwilę, sondując zawartość swojej pamięci.

– Piosenkarka Judy, mówi pan?… Tak!

Odpowiedź pojawiła się w mózgu Sandeckera z olśniewającą jasnością. Dla każdego, kto jak Sandecker i Pitt przepada za starymi filmami, była oczywista. Admirał roześmiał się głośno.

– Co w tym śmiesznego? – spytał Bock, skonsternowany.

– Miał pan rację, oni wcale nie wybierają się do Algierii – oświadczył Sandecker triumfalnie.

– A dokąd?

– Na południe, do linii kolejowej łączącej zakład utylizacyjny Fort Foureau z wybrzeżem.

– Można wiedzieć, jak pan do tego doszedł? – spytał Bock sceptycznie.

– Dirk rzeczywiście przysłał nam rebus, którego Kazim na pewno nie rozwiąże. Śpiewająca "Judy" to Judy Garland, a "Harvey" wskazuje na film Dziewczyny Harveya, w którym występowała.

– A klub nocny, "AT amp;S"?

– Saloon nie oznacza w tym przypadku knajpy, ale salonkę, wagon kolejowy. Judy Garland śpiewała w tym filmie przebój: "Atchison, Topeka and Santa Fe". AT amp;S. To była nazwa linii kolejowej. Czyli znowu kolej.

– Rozumiem – powiedział z namysłem Bock. – To wyjaśnia, dlaczego Levant nadał swój raport otwartym tekstem. On wręcz chciał, żeby ludzie Kazima to usłyszeli i żeby nabrali pewności, że grupa taktyczna ucieka do Algierii.

– A w rzeczywistości jadą w przeciwnym kierunku – podsumował Sandecker.

– Levant przyjął prawdopodobnie założenie, że nawet po przekroczeniu granicy algierskiej nie będzie bezpieczny. Miał rację. Tacy ludzie jak Kazim nie liczą się z regułami prawa międzynarodowego.

– Na pewno ścigałby ich również na terytorium Algierii, dopóki nie wybiłby wszystkich.

– Pozostaje pytanie, co zrobią Jak już dojdą do tej linii kolejowej?

– Może po prostu opanują pociąg – zasugerował Bock.

– W biały dzień?

– Hm… tu jest jeszcze jedno zdanie od pana Pitta.

– Tak, słucham?

– "Powiedzcie admirałowi, że Gary, Ray i Bob jadą się zabawić do domu Briana". Potrafi pan to zinterpretować?

Tym razem Sandecker błyskawicznie trafił na trop rozwiązania.

– Jeśli Pitt nadal trzyma się kodu filmowego, to "Gary" oznacza Gary'ego Coopera, a Ray – zapewne Raya Millanda.

1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 134
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)