Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Bezgłowego Konia
Tajemnica Bezgłowego Konia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Bezgłowego Konia

Электронная книга - «Tajemnica Bezgłowego Konia». Краткое содержание книги:

Przygody Trzech Detektywów to amerykańska seria książek kryminalnych dla młodzieży, które mają kilku różnych autorów (Robert Arthur – twórca postaci Trzech Detektywów, William Arden, Mary V. Carey, Nick West oraz Marc Brandel), jednak sygnowane są nazwiskiem Alfreda Hitchcocka. Opowiadają one o śledztwach trzech młodych detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa oraz Boba Andrewsa. Są oni wspomagani przez swojego mistrza, samego Hitchcocka. Akcja zazwyczaj rozgrywa się w okolicach ich rodzinnego miasta, Rocky Beach, w pobliżu Hollywood.
1 ... 6 7 8 9 10 11 12 13 14 ... 33
Перейти на страницу:

– Ja też – podniósł się Bob.

– Pojedziemy więc do Alvarów na rowerach jutro z samego rana. Na kopiarce Towarzystwa Historycznego zrobili odbitki czterech dokumentów. Następnie podziękowali historykowi za pomoc i wyszli. Biegli całą drogę do składu złomu, gdzie Bob i Pete zostawili swoje rowery, i przemokli do suchej nitki po raz drugi w ciągu ostatniej doby.

Przed wejściem do składu stał czerwony, sportowy samochód.

– Woda chlupie jak zwykle! – zawołał zza kierownicy Chudy Norris.

– Tak, w twojej głowie – odparował Pete.

Chudy poczerwieniał.

– Przyjechałem oddać wam przysługę i ostrzec, żebyście się trzymali z daleka od tych Alvarów.

– To pogróżka? – zapytał Jupiter.

– Twój ojciec nie dostanie ich rancza! – wybuchnął Pete.

– Jak mu chcecie przeszkodzić? – zapytał drwiąco Chudy.

– Mamy zamiar znaleźć… – zaczął Pete i otrzymał kopniaka od Jupitera.

– Wymyślimy coś, Chudy.

– Myślcie szybko! – Chudy roześmiał się antypatycznie. – To ranczo będzie w tydzień nasze, i tyle! Alvarom szykuje się niedługo duży kłopot, więc lepiej trzymajcie się z daleka i nie wtykajcie waszych nosów w sprawy mojego taty!

Odjechał z impetem i piskiem opon. Chłopcy stali w strugach deszczu i z niepokojem patrzyli za odjeżdżającym. Chudy był okropnie pewny siebie.

Rozdział 6. Zła nowina

W sobotę rano Jupiter wstał wcześnie, mimo że deszcz wciąż padał. Niebawem jednak okazało się, że wizytę u Alvarów trzeba odłożyć na później. Tak Bob jak i Pete mieli jakieś domowe zajęcia. Jupiter popełnił duży błąd – z powodu deszczu pozostał w domu. Ciocia Matylda dopadła go i zagoniła do pracy.

– Nie będziesz mi się obijał z powodu byle deszczu! – pokrzykiwała gromko.

Wzdychając i notując sobie w pamięci, że nigdy więcej nie należy dać się przyłapać w sobotę w domu, choćby szalał tajfun, Jupiter sortował przez całe rano rupiecie w zadaszonej części składu. W południe puszczono go na drugie śniadanie, które zjadł szybko i wyśliznął się do Kwatery Głównej. Mieściła się w starej, zdezelowanej przyczepie kempingowej, dawno zapomnianej pod stertami złomu, w jednym z narożników składu.

Do Kwatery przybyli wkrótce Bob i Pete i wszyscy trzej spiesznie wsiedli na rowery. Jechali szosą lokalną w deszczu, ubrani w płaszcze nieprzemakalne. Jupiter zaopatrzył się w mapę, na wypadek gdyby pobłądzili u podnóża wzgórz. Minęli ruiny hacjendy Alvarów i bez kłopotów odnaleźli małą uprawę awokado sąsiada, Emiliana Paza.

Dom Pazów był to stary, drewniany budynek z dużą stajnią, za którą stały dwie małe chaty. Gdy zajechali, Diego rąbał w deszczu drzewo koło jednej z chat.

– Czy Pico jest w domu?

– Jest w chacie – powiedział Diego. – Znaleźliście…?

Jupiter pierwszy wszedł do małej chaty, złożonej z dwóch izb i kuchni. Pico rozniecał właśnie ogień w kominku. Podniósł się, żeby przywitać chłopców.

– Ach, nasi detektywi – uśmiechnął się. – Chcecie opowiedzieć, co zdziałaliście?

Jupiter powtórzył, co profesor Moriarty sądzi o pokrowcu miecza.

– Niemal na pewno jest pokrowcem miecza Cortesa – zakończył.

– I don Sebastian wcale nie został zastrzelony podczas ucieczki – zawołał Pete.

– Istnieje przynajmniej taka możliwość – skorygował pochopnego kolegę Bob.

Jupiter pokazał braciom Alvaro kopię listu do Josego Alvaro i kopie raportu sierżanta Brewstera o śmierci Sebastiana Alvaro i raportu o dezercji sierżanta Brewstera, kaprala McPhee i szeregowca Crane’a.

– A więc? Co zmieniają te dokumenty? – zapytał Pico. – Powiedziano nam, że don Sebastian został zabity, i nie mamy powodu w to wątpić. Raport sierżanta donosi, że don Sebastian miał ze sobą miecz, gdy wpadł do morza. To dokładnie to samo, co komendant jankesów powiedział w swoim czasie mojej rodzinie.

– A nie wydaje ci się podejrzane, że ludzie, którzy złożyli raport o ucieczce i zastrzeleniu twego prapradziadka, następnego dnia zdezerterowali z wojska? – zapytał Jupiter. – Gdyby to dotyczyło jednego z nich, można by myśleć o przypadku. Ale wszyscy trzej?

– W porządku – powiedział Pico. – Sprawa wygląda więc tak, jak zawsze myślałem. Miecz nie przepadł w oceanie. Ci trzej ukradli go przed zabiciem don Sebastiana. Następnie napisali raport, zdezerterowali i znikli wraz z mieczem.

– To możliwe – zgodził się Jupiter. – Ale co z pokrowcem? Kto ukrył go w pomniku? Można mieć pewność, że zrobił to don Sebastian, i tylko z jednego powodu: żeby ukryć miecz przed Amerykanami. Tyle że nie wiadomo dlaczego oddzielił miecz z pochwą od pokrowca.

– Pokrowiec mógł zostać ukryty przez osobę, która przemyciła miecz do don Sebastiana – zauważył Pico.

– To następna podejrzana sprawa – powiedział Jupe. – Po co przemycać cenny miecz, w gruncie rzeczy, w ręce wroga? Jeśli don Sebastian potrzebował broni, dlaczego nie dostarczono mu pistoletu? Nie zdołałby zbyt dobrze walczyć zabytkowym mieczem, pokrytym klejnotami.

Pico wzruszył ramionami.

– Nie wiemy na pewno, czy były na nim klejnoty.

– No tak, ale posłuchajcie teraz, co ja myślę o tamtych zdarzeniach – mówił Jupiter. – Amerykanie istotnie zaaresztowali don Sebastiana po to, żeby się dobrać do miecza Cortesa… Tak, pamiętam, co powiedział profesor Moriarty – zwrócił się do Boba, gdy ten zaczął oponować. – Ale żołnierze Fremonta mogli być równie chciwi, jak żądni przejęcia kontroli nad miejscowymi przywódcami. Ci ludzie z Rocky Beach mogli z łatwością usłyszeć o legendarnym mieczu don Sebastiana. Dalej, przypuśćmy, że don Sebastian ukrył miecz w posągu. Gdy uciekł z aresztu, sierżant Brewster i jego dwaj kompani poszli za nim. Postanowili spróbować zagarnąć miecz dla siebie, sfabrykowali więc historię o strzelaniu, by zataić to, co zaszło naprawdę. Zdezerterowali i puścili się na poszukiwanie don Sebastiana i miecza. Don Sebastian obawiał się, że mogą oni znaleźć miecz, wyjął go więc i schował w jakieś inne miejsce. Zostawił w pomniku pokrowiec, być może dla zmylenia tropu.

– I co się stało z don Sebastianem? – zapytał Pico.

– Nie wiem – powiedział niemrawo Jupiter.

– Niedużo wiesz – Pico potrząsnął głową. – Wszystko, co powiedziałeś, jest czystym przypuszczeniem. Nawet jeśli masz częściowo rację i mój prapradziadek uciekł żywy, nie wiemy, gdzie ukrył miecz i jak go znaleźć.

– A list don Sebastiana, Jupe? – przypomniał Bob.

Jupe skinął głową i szybko wręczył list Picowi.

1 ... 6 7 8 9 10 11 12 13 14 ... 33
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)