Lonerin i Dubhe poznali się tam, w Domu, podziemnej bazie Gildii. Zawarli umowę: ona przeprowadzi dla niego śledztwo, a on znajdzie sposób, aby uwolnić ją od pieczęci. Uciekli razem, kiedy odkryli, że heretycy zamierzają przywrócić do życia Astera-Tyrana, który czterdzieści lat temu prawie całkowicie podbił Świat Wynurzony. Gildia uważa go za mesjasza, jedyną osobę mogącą ustanowić ów świat krwi i śmierci, do którego sekta od zawsze dąży. Dusza Astera spoczywa teraz zawieszona pomiędzy światem umarłych a tym należącym do żywych, w sekretnym miejscu w czeluściach Domu, a sekta chce przelać ją w ciało najbardziej odpowiednie do jej przyjęcia: ciało Pół-Elfa, takiego jak on sam. Ostatnim zaś żyjącym na świecie Pół-Elfem jest syn Nihal i Sennara.
Coś się we mnie burzy, kiedy pomyślę o podróży Dubhe i Lonerina ze świątyni aż tutaj, o ich dwojgu razem, o ich dwojgu, kiedy wzajemnie się wspierając, wymykają się śmierci. To wtedy wszystko się zaczęło. Kiedy ponownie zobaczyliśmy się w Laodamei, spojrzenie Lonerina było już inne. Przed odjazdem pocałował mnie. Teraz natomiast patrzy tylko na nią.
Gdyby na tym się skończyło, być może nie zraniłoby mnie to aż tak bardzo. Gdyby Dubhe znikła po tej podróży, gdyby powróciła w ciemności, które ją wypluły, może udałoby mi się dojść do siebie. Niestety, jednak tak się nie stało.
Kiedy Lonerin poinformował Radę o swoich odkryciach, postanowiono skonsultować się z Sennarem-czarodziejem, który wraz z Pół-Elfem Nihal już raz pokonał Astera. Rada była przekonana, że tylko on może znaleźć sposób na odesłanie Astera z powrotem do świata zmarłych.
Lonerin od razu zgłosił się do tej misji. Świadomość, że ponownie naraża swoje życie na niebezpieczeństwo, sprawiła mi wielki ból. Widząc jego zdecydowanie, zrozumiałam, że właśnie na zawsze rozdziela nas otchłań. Dla mnie on jest wszystkim, ale ja najwyraźniej zawsze byłam dla niego wyłącznie koleżanką w nauce, nic więcej. Dziewczynką, która potrafi się poruszać tylko po komnatach królewskich pałaców.
Jeszcze gorsza była świadomość, że będzie mu towarzyszyć Dubhe, pragnąca zwrócić się do Sennara z pytaniem, czy zna sposób na uwolnienie jej od pieczęci. W tamtej chwili poczułam się przeraźliwie bezradna. Traciłam Lonerina na zawsze, a wszystko z powodu tej Dubhe.
I tak, kiedy Ido wyruszał na poszukiwanie syna Nihal i Sennara, znowu patrzyłam, jak Lonerin przechodzi przez te drzwi, aby może już nigdy nie powrócić.
Nie rozumiem. Nie rozumiem, czego ona ma w sobie więcej niż ja; dlaczego on poszedł za nią, a ja nie jestem w stanie go tutaj zatrzymać. Ale może te pytania nie mają sensu. Czyż w gruncie rzeczy to nie dlatego postanowiłam wyruszyć w drogę?
Nie wiem, co wydarzyło się między nimi w trakcie tej podróży. Przebyli Nieznane Krainy, widzieli mroczne i tajemnicze miejsca, udało im się umknąć pościgowi Zabójców, których Gildia wysłała ich tropem. Może właśnie to ich połączyło, a może to tylko ja się łudzę i w rzeczywistości było między nimi cos zupełnie innego. Jednak sposób, w jaki na siebie patrzą, jak się dotykają, i ta zażyłość między nimi — przerażają mnie. Jestem naiwną marzycielką i zawsze taka byłam. W dwa miesiące jej udało się to, czego ja nie dokonałam przez lata.
Ponownie zebrała się Rada. Ido powrócił z Sanem, wnukiem Nihal i Sennara. To on okazał się prawdziwym obiektem zainteresowania Gildii. Jest dziwnym chłopcem o niepokojącej mocy. Wyczułam to, kiedy po raz pierwszy go dotknęłam. Zdarzyło się to wtedy, kiedy ich uratowałam. Gnom został raniony zatrutym mieczem Learchosa, syna Dohora, po tym, jak udało mu się wydrzeć Sana jednemu z Zabójców Gildii — Shewie. To właśnie on porwał wnuka Sennara, zabiwszy jego rodziców i wyrwawszy go z jego świata. Kiedy udzielałam pomocy Idowi, po raz pierwszy użyłam moich kapłańskich mocy. Było to dziwne. Wreszcie poczułam się przydatna. Bałam się, trzęsły mi się ręce, ale sprawiło mi to przyjemność. Może to właśnie wtedy wszystko się zaczęło, kto wie...
W każdym razie teraz Ido zajmie się umieszczeniem Sana w bezpiecznym miejscu, a Lonerin znów wyruszy z misją, tym razem z Sennarem, aby odszukać talizman władzy, jedyny artefakt, który zgodnie z tym, co mówił stary czarodziej, może uwolnić ducha Astera. Jest to ten sam talizman, którego dawno temu użyła Nihal, aby pokonać Tyrana.